o-ksiazkach 17 grudnia 2016 | o książkach

Denis Thériault — „Zadziwiająca historia samotnego listonosza”

Array
(
    [0] => WP_Post Object
        (
            [ID] => 5342
            [post_author] => 1
            [post_date] => 2016-11-20 20:25:14
            [post_date_gmt] => 2016-11-20 19:25:14
            [post_content] => 
            [post_title] => #34. Zadziwiająca historia samotnego listonosza
            [post_excerpt] => 
            [post_status] => publish
            [comment_status] => closed
            [ping_status] => closed
            [post_password] => 
            [post_name] => 34-zadziwiajaca-historia-samotnego-listonosza
            [to_ping] => 
            [pinged] => 
            [post_modified] => 2016-12-17 18:46:17
            [post_modified_gmt] => 2016-12-17 17:46:17
            [post_content_filtered] => 
            [post_parent] => 0
            [guid] => http://yzoja.pl/?post_type=books&p=5342
            [menu_order] => 0
            [post_type] => books
            [post_mime_type] => 
            [comment_count] => 0
            [filter] => raw
        )

)
1

#34. Zadziwiająca historia samotnego listonosza

- Denis Thériault
Rok wydania: 2015
Ocena: 
Liczba stron: 142
Gatunek:
Przeczytane: 20 listopada

Nie wiem, czemu dopiero teraz zabrałam się za napisanie paru słów o tej powieści. Zauroczyła mnie, zafascynowała wręcz i planowałam zrobić to zaraz po ostatnim kliknięciu „następna strona” w aplikacji Legimi.

„Zadziwiająca historia samotnego listonosza” to w teorii powieść, co mogłoby sugerować prozę, jednak przedzierając się przez kolejne strony, okazuje się, że większą część historii mamy przekazaną w formie haiku.

Matko i córko! Przecież ja nie umiem w wiersze. Nie umiem w nic innego niż prozę. Jak to będzie z tym haiku?

W pierwszej chwili było dziwnie, przyznaję. Nie wiedziałam jak to czytać. Z czasem jednak, jak i główny bohater uczył się je rozumieć, docierały i do mnie. Wow. Nadal nie czuję wierszy, ale na same haiku będę już patrzeć trochę mądrzejszymi oczami.

Akcja rozgrywa się w Kanadzie, a główny bohater gra na Xboksie. Ba-dum-tss. Jak pewnie się domyśliliście, jest listonoszem. Młodym człowiekiem, wiodącym bardzo monotonne życie. Główną jego rozrywką jest czytanie listów, które ma dostarczyć.

W ten sposób platonicznie zakochuje się w pewnej kobiecie…

To było dziwne doświadczenie, ale sprawiło mi wielkie zaskoczenie i mocno przypadło do gustu! Tak, było tam sporo sugestywnych treści, ale były one jednocześnie intrygujące i niezwykle potrzebne.

Powieść jest króciutka, to niewiele ponad sto stron, jednak jest przyjemnym przerywnikiem — mi podeszła w stu procentach, jako moment odpoczynku od krwawych kryminałów, nieszczęść trojaczków Baudelaire czy opowieści o mordującej kasecie wideo, które ostatnio znajdują się na liście czytanych przeze mnie książek.

A zakończenie? Cóż. Wyrwie Was z kapci.

Jeśli zobaczycie tę okładkę kiedyś na półce — nie wahajcie się!

 


jeśli tekst Ci się spodobał, zostaw serduszko!
możesz nacisnąć ikonkę serca z lewej strony lub nacisnąć "l" na klawiaturze.

. . . .
2
1

E-mail?

Jeśli chcesz dostawać powiadomienie mailem o każdym nowym wpisie, podaj swój adres poniżej.

Komentarze: 2

  • Bookowa Dziewczyna

    Powieść mi zupełnie nieznana, ale lubię doświadczać nowych rzeczy. Zatem jeśli gdzieś spotkam na półce, zdecydowanie zabiorę ze sobą :)

    • To zdecydowanie coś „nowego” — przynajmniej dla mnie. Jest intrygujące i wbrew pozorom to nie jest romansidło :)