kulturalny-misz-masz 26 grudnia 2015 | Kulturao filmacho gracho książkacho muzyceo serialach

Kulturalne podsumowanie 2015

Array
(
    [0] => WP_Post Object
        (
            [ID] => 2329
            [post_author] => 1
            [post_date] => 2015-05-01 02:33:56
            [post_date_gmt] => 2015-05-01 00:33:56
            [post_content] => 
            [post_title] => #9. FUTU.RE
            [post_excerpt] => 
            [post_status] => publish
            [comment_status] => closed
            [ping_status] => closed
            [post_password] => 
            [post_name] => 9-futu-re
            [to_ping] => 
            [pinged] => 
            [post_modified] => 2015-05-03 15:15:55
            [post_modified_gmt] => 2015-05-03 13:15:55
            [post_content_filtered] => 
            [post_parent] => 0
            [guid] => http://yzoja.pl/?post_type=books&p=2329
            [menu_order] => 0
            [post_type] => books
            [post_mime_type] => 
            [comment_count] => 0
            [filter] => raw
        )

)
1

#9. FUTU.RE

- Dmitry Glukhovsky
Rok wydania: 2015
Ocena: 
Liczba stron: 640
Gatunek: ,
Przeczytane: 1 maja

Kulturalny przegląd miesiąca dobrze trzymał się przez ponad pół roku, a potem nagle umarł. Wy przestaliście komentować, ja przestałam pisać i tak jakoś wyszło. Rocznego podsumowania jednak nie mogę przegapić, więc możecie się spodziewać najlepszych i najgorszych spotkań z tego roku, tworów, które musicie nadrobić i takich, które najlepiej omijać szerokim łukiem. Startujemy?


TOP 5: filmy

Gość. Ten film mnie naprawdę zauroczył.

Cashback. Coś wreszcie innego, gdyby to był amerykański film, to pewnie cały byłby o szukaniu tego gościa ze sceny podczas meczu.

X+Y. Znów niszowo, ale może właśnie tego nam wszystkim trzeba? Odkrywania czegoś poza top 10 z Hollywood?

X--Y

The Normal Heart. Bo każda miłość jest piękna.

American Sniper. Bradleya Coopera i snajperek nigdy za wiele. Bardzo bardzo bardzo dobre.

TOP 5: filmy z tego roku

Everest. Nie doczekał się jeszcze recenzji, bo to film, który obejrzeliśmy w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Jake Gyllenhaal, jedno z moich prywatnych „kochań”, w roli nie do końca głównej. Opowieść, która pokazuje jak wyglądają wyprawy na Everest, że to kompletnie coś innego, niż człowiek sobie wyobraża siedząc na kontynencie obok. Nigdy nie interesowałam się tym tematem, ale myślałam, że to może nie łatwe, ale zawsze przyjemne wyzwanie, które wspomina się z kubkiem kawy czy kieliszkiem wina, z uśmiechem. Zamiast tego dostajemy mrożącą krew w żyłach historię, opartą na prawdziwych wydarzeniach, która więcej ludzi zniechęci niż zachęci do zdobywania Everestu.

Ex Machina. Na rudzielca mogę patrzeć i patrzeć, a opowieści ze szczyptą czy nawet łyżeczką science-fiction zawsze były bliskie mojemu sercu.

Paranormal Activity: Ghost Dimension. Podobało mi się! Było strasznie i klimatycznie, były wystarczające nawiązania do poprzednich części, żeby historia nam się zamknęła i trochę wyjaśniła. W ostatnim czasie naprawdę cierpię na niedobór horrorów zapadających w pamięć i choć wybitne dzieło to nie było to jeśli komuś klimat Paranormal Activity się podoba, to nie powinien się zawieść.


Tu już mam problem, wiecie? Mad Maxa widziałam tak jednym okiem, bo to nie do końca mój klimat. Avengersy i Ant-Man mi się podobały, ale nie wiem czy to takie filmy, do których trzeba ludzi zachęcać. Jak masz obejrzeć to i tak obejrzysz, prawda?

Marsjanin mi się podobał, chociaż książka była o wiele lepsza. Tam ta historia mnie porwała, tutaj było fajnie, ale bez fajerwerków, może dlatego, że znałam już fabułę, może dlatego, że trochę za dużo mi brakowało.

Z Oscarowych filmów nie widziałam praktycznie nic, głównie sięgaliśmy do starszych filmów, zeszłorocznych nominacji lub filmów z naszymi ulubionymi aktorami. Może u Was było coś ciekawiej?


TOP 5: seriale z tego roku

Daredevil. To było genialne, dobrze o tym wiecie.

Bosch. Z niecierpliwością czekam na kolejny sezon, na półce Legimi czekają książki. Jeśli nie widzieliście – nadróbcie, bo to naprawdę świetnie skrojony detektywistyczny serial, poważniejszy niż Castle czy CSI czy co tam jeszcze leci w podobnych klimatach.

Sense8. Nie był wybitny, a może po prostu nie podobało mi się zakończenie, jednak nie można go tu pominąć, bo historia jest ciekawa, wciąga i trzyma w napięciu, koncepcja jest inna, szalona i zagmatwana, ale wszystko się w miarę zamyka w jednym sezonie. Co więc pokażą w kolejnym?

Mr Robot. To drugie wybitne arcydzieło tego roku, może nawet przed Daredevilem? Jest ciekawe, trzyma się kupy, Rami jest genialny, Martin fantastycznie tajemniczy, a Christian Slater dodaje smaczku. Nie wiem czy on podejdzie nie-geekom, chętnie się dowiem. Jak dla mnie to naprawdę serial idealny, ze świetnie dobraną muzyką i dopracowanymi ujęciami.

Man in the High Castle. Pilot mnie zauroczył, czekając na pełny sezon przeczytałam książkę, na świeżo więc widziałam, że tak naprawdę nie mają wiele ze sobą wspólnego i choć łączy je parę postaci, to można powiedzieć, że serial leci po prostu równolegle do książki, skupiając się na innych postaciach. Koncepcja jest świetna, aktorzy również, chociaż coś mi się tam nie podobało w tej historii, i w papierze i na ekranie telewizora. Nie umiem powiedzieć co, bo sam serial uważam za majstersztyk i za jakiś czas pewnie będę do niego chciała wrócić – tym bardziej, że przed nami drugi sezon.

Seriale koniecznie do nadrobienia

The Fades. Będę Wam o nim przypominać regularnie, aż wszyscy obejrzycie. Jest dobry, naprawdę dobry! Minął się niestety z targetem stacji przez którą został wyprodukowany. Spodoba się nastolatkom i trochę starszym widzom, geekowy, lekko, mocno science-fiction, ma wszystko, czego ja oczekuję od dobrego serialu… poza drugim sezonem.

FADES-articleLarge

Ascension. Do tego będę wracać, już za chwilę, bo minął rok z kawałkiem i zatęskniłam za tą historią. Jeśli nie widzieliście – koniecznie nadróbcie.


TOP 5: książki

Tu nie będę dzielić na twory z tego roku i odkryte dopiero w tym roku. Dlaczego? Bo bardzo rzadko sięgam po nowości na półkach sklepowych, więc znalazłaby się tam tylko jedna pozycja.

Dziewczyna z pociągu. Nie dziwię się, że to przypada do gustu ludziom na całym świecie. Bo jest dobre, po prostu.

FUTU.RE. Bardzo bardzo bardzo bardzo dobre. Glukhovsky jest naprawdę genialnym autorem i poza Metro też się świetnie spisuje.

Cała nadzieja w Paryżu. Nie jest to może literatura wybitna, ale wystarczająco mnie zaskoczyło, pozytywnie, bym nie mogła jej tutaj wymienić.

Dawca. Najpierw obejrzałam film, który mi się spodobał, chociaż opinie są raczej nieciekawe. Na kartach powieści spodziewałam się trochę głębszego wejścia w temat, tak też było. Przede mną trzy kolejne części cyklu, które z pewnością przeczytam w niedalekiej przyszłości, bo mi się podobało, po prostu. Dystopia to ostatnio modny temat i ta wizja mi bardzo pasuje.

Ring. Powieść starsza ode mnie, którą poznałam dopiero parę miesięcy temu. Dobry horror, bardzo dobry, taki, po którym człowiek boi się zamknąć oczy.


Muzyczne odkrycia

odkrycia2015

Jack Garratt. Gość, którego odkryłam przypadkiem i słucham praktycznie non stop. Brytyjski, trochę przypomina mi Jacka Penate, więcej do szczęścia mi nie potrzeba. Możecie zacząć od Water albo Worry.

Do głowy mocno padło mi kilka ścieżek dźwiękowych, z Gościa, Gravy i filmu Tetro…

W sumie, mądrzej będzie jak zrobię playlistę, prawda? Smacznego!


TOP: gry

Jestem graczem, wiecie, prawda? Namiętnie gram w Battlefielda, aktualnie 4. Spędziłam w tej grze od maja ponad 250 godzin. I jestem dobra, co tu dużo mówić. Nie będę próbowała być na siłę skromna, skoro na większości gier kończę w TOP5 na 64 graczy.

Oprócz tego zaczęłam grać w Prison Architect, który czasem potrafi mnie wciągnąć tak, że nawet nie wiem gdzie zleciał cały weekend. Gra jest świetna i ciągle się rozwija – zaledwie w zeszłym tygodniu dodane zostały żeńskie więzienia wraz z całym „opakowaniem”, takim jak pokoje dla matek z dziećmi. Świetne! A odkryte dopiero kilka procent osiągnięć mówi wyraźnie, że jeszcze dużo grania przede mną.

Z zaplanowanych gier nie zrobiłam za dużo, Black Mirror, Gone Home i Vanishing of Ethan Carter nadal leżą rozgrzebane na dysku. Nadrobiłam za to parę gier Artifex Mundi oraz grę „konkurencji”, która utwierdziła mnie w przekonaniu, że nasze polskie studio jest jednak geniuszami w tym gatunku.

Nie odpaliłam Simsów 4 od chyba pół roku, jeśli nawet nie więcej, a zainstalowane The Sims 2 nawet nie doczekały się uruchomienia. Harry Potter też leży, przeszłam pierwszą, dawno dawno temu i tyle. Nowy Windows 10 niestety utrudnia spotkania ze starszymi grami, co czasem sprawia, że mam ochotę zainstalować na pół roku XP, by wrócić do tych wszystkich tworów, których teraz nie mogę nawet uruchomić.

Kupiliśmy Borderlands: Handsome Collection na Xbox One, a lada dzień dostaniemy drugiego pada (pod choinkę), więc może chociaż to nam się uda wreszcie ukończyć – rozgrzebaliśmy drugą część na komputerach ponad rok temu.

Fallout 4 to niewątpliwie tytuł roku. Mimo, że ukazał się już w ostatnim kwartale. Czekaliśmy na niego bardzo, jest pierwszym pudełkiem kupionym na nową konsolę, dzień czy dwa po premierze. Nie żałuję – patrzy się na to świetnie i nawet drugie podejście przynosi tyle samo, jeśli nie więcej, radości.

Battlefield 4 z wszystkimi swoimi dodatkami, z ukrytymi misjami i nowymi mapami, udostępnianymi graczom za darmo, jest naprawdę grą, która nie może się znudzić, nawet teraz, w ponad dwa lata po premierze.

Papers, please. Słyszeliście o tym? Wcielamy się w postać obywatela Arstotzki, który w wyniku loterii dostaje przydział pracy, na granicy, a do jego obowiązków należy sprawdzanie papierów ludzi chcących przekroczyć granicę. Wymogi zmieniają się co kilka dni, dochodzą nowe papiery, musimy więc uważnie patrzeć, czy numery z pozwoleń są zgodne z numerami na dowodzie osobistym, czy zdjęcie i waga odpowiadają temu co widzimy, czy pieczęć nie jest podrobiona albo któryś dokument przeterminowany. To nie jest łatwe! Ani przyjemne. Po rozegraniu kilku dni człowiek naprawdę czuje się jak taki robol, któremu wszystko się już miesza. A pieniądze trzeba zarobić, żeby wyżywić rodzinę, ogrzać mieszkanie, a później w odpowiednim momencie przeprowadzić się lub uciec z kraju. Świetne.

2015-08-22_00001

Don’t Starve. Uwielbiam. Na początku gdy zaczynaliśmy w to grać, przypominało mi Minecrafta, z ładniejszą grafiką. Po kilku miesiącach okazjonalnego grania już nawet nie wiem skąd przyszło mi to porównanie. Świetna gra, z fajnymi dodatkami, a po ponad roku w końcu i z trybem multiplayer!


Czego lepiej unikać?

Jest i parę takich tworów.

Filmy: Klaun (eee?)

Seriale: Those who kill (możecie zerknąć na ostatnie trzy odcinki, są całkiem ciekawe, ale główna postać kobieca mnie dosłownie dobija), Gracepoint (tylko Broadchurch!)

Książki: Córki Marionetek (umarłam z nudów! i nawet zakończenie było kompletnie beznadziejne), Hipnotyzer (tyle czytania na marne, jakieś to takie totalnie nieposkładane i nieciekawe)

Jakie są waszym zdaniem najlepsze i najgorsze twory 2015 roku? Podrzućcie tytuły!


jeśli tekst Ci się spodobał, zostaw serduszko!
możesz nacisnąć ikonkę serca z lewej strony lub nacisnąć "l" na klawiaturze.

. . . . . . . .
4
0

E-mail?

Jeśli chcesz dostawać powiadomienie mailem o każdym nowym wpisie, podaj swój adres poniżej.

Komentarze: 4

  • ja mam wrażenie, że żyję w jakimś innym świecie, ale przyznam, że nie oglądałam, ani nie czytałam żadnej z pozycji, która wymieniłaś. Przy okazji zainteresuję sie serialami z Twojej listy, mimo, że wydawało mi się, że już obejrzałam największe hity serialowe tego roku.
    Ciekawe zestawienie:))
    pozdrowienia

    • Starałam się wybierać takie mniej popularne tytuły, to nie tak, że Ciebie coś ominęło – pisanie po raz 50 o hitach, które zna każdy, to nie dla mnie. Jest za dużo mało znanych filmów do odkrycia i pokazania światu – więc się dzielę.

      Bosch jest genialny, czekam na drugi sezon, powinien się ukazać dosłownie na dniach. Fades jest też świetne, przez pilota, trochę przynudnego, prawie porzuciliy całość, ale cieszę się, że przebrnęliśmy, bo to wyjątkowa pozycja, a Ascension właśnie powtarzam, to też majstersztyk. Dużo dobrego ostatnio wychodzi, strasznie mnie to cieszy.

      Jeszcze teraz w przerwie między świętami a nowym rokiem, wyszedł miniserial na podstawie powieści Agathy Christie, genialny – And then there were none. Może trafiłaś na niego w telewizji?

      • ja czekam na nowego Sherlocka:))

      • Nigdy nie oglądałam tego Sherlocka ;D