o-ksiazkach 21 sierpnia 2016 | o książkach

Zygmunt Miłoszewski — „Domofon”

Array
(
    [0] => WP_Post Object
        (
            [ID] => 4920
            [post_author] => 1
            [post_date] => 2016-08-20 18:45:34
            [post_date_gmt] => 2016-08-20 16:45:34
            [post_content] => 
            [post_title] => #18. Domofon
            [post_excerpt] => 
            [post_status] => publish
            [comment_status] => closed
            [ping_status] => closed
            [post_password] => 
            [post_name] => 18-domofon
            [to_ping] => 
            [pinged] => 
            [post_modified] => 2016-08-21 12:05:02
            [post_modified_gmt] => 2016-08-21 10:05:02
            [post_content_filtered] => 
            [post_parent] => 0
            [guid] => http://yzoja.pl/?post_type=books&p=4920
            [menu_order] => 0
            [post_type] => books
            [post_mime_type] => 
            [comment_count] => 0
            [filter] => raw
        )

)
1

#18. Domofon

- Zygmunt Miłoszewski
Rok wydania: 2004
Ocena: 
Liczba stron: 360
Gatunek:
Przeczytane: 20 sierpnia

Nie będę chyba się za bardzo rozpisywać. Powiem tylko, że to dobra lektura, ciekawa, trzymająca w napięciu i nie dająca się oderwać od książki na dłużej.

To debiut Zygmunta Miłoszewskiego, tego, który napisał Ziarno Prawdy i doczekał się dwóch ekranizacji swoich kryminałów. Domofon jest thrillerem lub nawet horrorem i lubię o nim myśleć w tej drugiej kategorii. Jest mrocznie, jest trochę trupów i szkieletów wyciąganych z wnętrza szafy, są nawet żarty i zabawne wstawki, które idealnie równoważą cięższy klimat.

Horrorów generalnie nigdy za wiele, a to było klimatyczne i przypominało mi trochę azjatyckie twory z tego gatunku. Uwielbiam! Tego typu książki szukałam od naprawdę długiego czasu.

Polecam, szczerze polecam. To niewiele ponad trzysta stron.

Nie mogę nie wspomnieć o jednym błędzie w fabule, który nie jest na szczęście spoilerem. W pewnej scenie, siedzą sobie ludzie w mieszkaniu, nie ma prądu, zbliża się świt. Jedna osoba mówi do drugiej „zgaś światło”, po czym następuje pstryk. Ał. Ale tak poza tym, to jest naprawdę świetnie.


jeśli tekst Ci się spodobał, zostaw serduszko!
możesz nacisnąć ikonkę serca z lewej strony lub nacisnąć "l" na klawiaturze.

. .
0
0

E-mail?

Jeśli chcesz dostawać powiadomienie mailem o każdym nowym wpisie, podaj swój adres poniżej.

Komentarze: 0