Znów nadszedł ten moment, gdy uparcie wydaje mi się, że jestem gotowa by to zrobić. By zebrać się w sobie i napisać od nowa tę moją powieść. Historia nadal mnie kręci, nadal wywołuje te emocje co trzeba, nadal podoba mi się część zdań. Kilka razy już mówiłam, że czas podjąć konkretne kroki…

Odgrzebywanie staroci

Była koncepcja z Google Drive, powstało nawet półtorej rozdziału, a grupa testująca niestety ani razu nie zajrzała, więc straciłam zapał. Bez sensu z mojej strony, wiem.

Ważne decyzje

Teraz chcę podejść do tego trochę inaczej. Zrobię sobie osobnego bloga na tę historię, będzie miała swój własny adres i będzie żyć swoim życiem. Ustalam też sama sobie limit, co najmniej tysiąc słów na jedną aktualizacje, a aktualizacje publikowane będą co 10 dni.

Powinno to sprawić, że się naprawdę zmotywuję, że co kilka dni usiądę i wystukam na klawiaturze kolejną poprawioną historię. Obiecuję, że odkopię te kilka zdań napisanych dziesięć lat temu, dodając im po prostu oprawę na lepszym poziomie. Historię zmienię nieznacznie, eliminując błędy rzeczowe i segmenty, które nie mają sensu.

Będzie dobrze, prawda?

Jeśli tekst Ci się spodobał,
kliknij serduszko poniżej.

5

Komentarze (6)