20 stycznia 2015

Jestem cierpliwym człowiekiem, ale do czasu – kapsułkowy cyrk z Merlin.pl


społeczeństwo

Pod choinką znaleźliśmy w tym roku ekspres na kapsułki Tassimo, ładny, biały, który robi kawę trochę szybciej niż Krzysiek (bo trzeba zmielić ziarenka i poczekać, aż się idealnie naparzy w uwielbianej przez nas prasie francuskiej). Jedynym problemem są same kapsułki, drogie i na pewno trudniej dostępne niż kawa.

Na szczęście można zarejestrować swój ekspres na stronie Tassimo i przy zamówieniu paczki kapsułek wpisać specjalny kod, który doda do naszego zamówienia dwa darmowe opakowania (Latte macchiatto i Milkę) , co jest oszczędnością około 40 złotych, całkiem sporo więc. Ale do rzeczy.

Zamówiliśmy Chai Latte Waniliowe w oficjalnym sklepie Tassimo, czyli Merlin.pl, czekaliśmy na przesyłkę zamiast dwóch dni cztery, a podczas odbioru przesyłki w punkcie okazało się, że opakowań promocyjnych nie ma, po prostu nie ma. Nie dostałam na ten temat żadnej informacji, ani mailowo, ani na stronie przy zamówieniu, a podczas wklejania kodu na stronę nie wystąpił żaden błąd, który mógłby świadczyć o tym, że cokolwiek poszło nie tak. Zadzwoniłam na infolinię, dostałam informację, że po prostu się skończyły, po prostu. Jak będą to dostanę, jak nie będzie, to nie dostanę, generalnie mam odebrać swoje kapsułki i cierpliwie czekać. Zdenerwowałam się, czekałam cztery dni, żeby zaparzyć sobie kawę w nowym ekspresie, a mogłam po prostu pójść do centrum handlowego i mieć je od ręki, bo na szczęście mamy w bliskim zasięgu sklep, który oferuje takie kapsułki. Wyszliśmy na tym jak Zabłocki na mydle. No cóż.

Napisałam na Twitterze, bo bardzo lubię używać go do takich celów. Odpowiedź przyszła szybko, po kontakcie z Merlinem dowiedziałam się co dokładnie mam zrobić, czyli zgłosić w formularzu, że dostałam niekompletne zamówienie, podać kod, numer zamówienia i poczekać, aż ktoś się tym zajmie. Faktycznie, dostałam wiadomość automatyczną o przyjęciu zgłoszenia, a dzień (roboczy) później informację, że opakowania promocyjne się skończyły, ale jak tylko będą, to dostanę swoje, dostarczone kurierem. „Przepraszamy za wszelkie powstałe niedogodności.” We wtorek (13 stycznia, 14:53) dostałam wiadomość, że moje kapsułki będą wysłane za chwilę kurierem i powinnam je otrzymać do dwóch dni roboczych. Zgadnijcie, czy je mam. Nie mam.

Był piątek, godzina może czternasta, kiedy pomyślałam, że warto zadzwonić. Pani z informacji powiedziała, że na pewno je dzisiaj otrzymam, że może mnie nie było w domu i kurier po prostu będzie później (co oczywiście nie mogło mieć miejsca, bo przykładnie siedzę w domu i wychodzę dopiero po dziewiętnastej ostatnio). Żadnych konkretów dalej nie miałam, telefonu od dostawcy, nic. „Jeśli nie przyjdzie dzisiaj, to proszę napisać wiadomość z reklamacją.” Napisałam, w piątek wieczorem. Do tej pory nie było żadnego odzewu, dziś (liczmy, że to poniedziałek) napisałam po raz kolejny, znów bez skutku.

Wiem, że to cebulactwo, denerwować się o coś, co się miało dostać za darmo, jednak jest to zachowanie bardzo nieprofesjonalne i po dużym sklepie z wieloletnim stażem spodziewałabym się naprawdę lepszego podejścia do klienta, bo zdecydowanie czuję się olana. Może przyjdzie jutro, może nie, generalnie opinię już sobie wyrobiłam i na pewno nieprędko wrócę do Merlina…

Aktualizacja, wtorek 10:19

W wyniku błędu przesyłka nie została nadana.
W dniu dzisiejszym ponownie nadamy przesyłkę.

Dziękuję, dobranoc, nigdy więcej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarzy: 7

Ręce opadają i wszystko inne też. Czasami to można odnieść wrażenie, że będąc klientem stajemy się intruzem dla danego sklepu.Nie znoszę takiego mydlenia oczu. A mogli po prostu wysłać w odpowiednim czasie,stosowną wiadomość.

Point napisał(a):

Widać, że obsługa klienta jest na „najwyższym poziomie”…

Yzoja napisał(a):

no bez dwóch zdań ;)

Andrzej - blog.ad3.eu napisał(a):

Nie, to nie jest cebulactwo. Tu nie chodzi o kasę tylko o zasady. Skoro ktoś się do czegoś zobowiązuje, to się powinien wywiązać a nie robić cholewę z gęby.

A zauważyłem, że duże sklepy robią takie rzeczy nagminnie. Bo stara kilku klientów ma się nijak do ściągnięcia tysięcy skuszonych (często fikcyjną) promocją. Piszesz, że nieprędko wrócisz, ale oboje wiemy, że wcześniej czy później wrócisz. I o to im chodzi. A w tym czasie wydymają innych klientów.

Yzoja napisał(a):

Wrócę, serio? Po co? Powiedz mi po co? To moje pierwsze zakupy tam i zrobiłam je tylko dlatego, że tylko taka opcja przewidywała te gratisowe opakowania.
Gry kupuję albo w kluczach na Steamie i zagranicznych sklepach, a po pudełko mogę jechać do Empiku czy innego sklepu, który rzuci mi najciekawszą ofertę i nigdy to Merlin nie był. Jak chcę książkę to mam Matrasa, ukochaną księgarnię. Płyty kupuję w Empiku, notatniki przez internet. Merlin nie ma nic w ofercie, co by mnie mogło jakkolwiek skusić.

Generalnie aż takie jaja mi się jeszcze nie zdarzyły.

Andrzej - blog.ad3.eu napisał(a):

No cóż, nie chcę się czepiać, ale sama napisałaś, że „nieprędko tam wrócisz”, co implikuje sytuację, że kiedyś do nastąpi. Tak, wiem, teraz poprawiłaś wpis :)

Po pierwsze więc „nigdy nie mów nigdy”, bo z czasem emocje opadają.

Po drugie podobne sytuacje zdarzają się w Empiku (nawet rzekłbym, że częściej robią numery, poza tym jest to drogi sklep), Stokrotce, Tesco i wielu innych. Gdybym miał rzeczywiście nigdy więcej tam nie iść, to do dziś nie miałbym już gdzie robić zakupów :)

Yzoja napisał(a):

No ja jeszcze takich przeżyć nie miałam z żadnym ze sklepów, tzn, z jednym, gdzie kupowaliśmy kalendarze i więcej tam nie wrócę, bo alternatyw jest sporo. Empik jest drogi, jasne, ale czasem można coś fajnie upolować, na przykład grę na konsolę, którą najtaniej można złapać na allegro za 120 zł, w sklepach z grami za 150, a w Empiku była promocja i zapłaciłam za nią 79 ;) trzeba trafić po prostu.

Nigdy mnie do Merlina nie ciągnęło, więc w zasadzie niewielka strata.

Najbardziej lubiane

3 lata temu

Horrory, które warto obejrzeć (i parę tych, które odradzam)

Lecimy z horrorami.

przeczytaj »
1 rok temu

Bullet Journal – podstawy

Bullet Journal to system produktywności stworzony przez Rydera Carrolla, projektanta z Nowego Jorku,...

przeczytaj »
3 lata temu

15 mało znanych filmów, które warto obejrzeć

Uwielbiacie wpisy o filmach, prawda?

przeczytaj »
10 miesięcy temu

Harry

Ten tekst nie będzie się klikał, nie będziecie go udostępniać, ani przesadnie lajkować.

przeczytaj »

Najczęściej udostępniane

1 rok temu

Bullet Journal – podstawy

Bullet Journal to system produktywności stworzony przez Rydera Carrolla, projektanta z Nowego Jorku,...

przeczytaj »
2 lata temu

Idź oddaj krew

Zaczęły się wakacje, ludzie spędzają bardzo dużo czasu w samochodach, jest sporo wypadków i krew jes...

przeczytaj »
3 lata temu

15 mało znanych filmów, które warto obejrzeć

Uwielbiacie wpisy o filmach, prawda?

przeczytaj »
2 lata temu

Przegląd kalendarzy na 2016

Rok 2016 zbliża się wielkimi krokami, czas więc najwyższy zastanowić się nad kalendarzem, prawda?

przeczytaj »