Porozmawiajmy o pogodzie

Wpis improwizacja, napisany w ramach powiedzmy „wyzwania”, które przypadkiem wyszło na moim blogowym Facebooku. Pomysł wydaje mi się bardzo fajny, może więc się przyjmie jako stały punkt programu?

Tematyką dzisiejszego wpisu będzie więc dzisiejsza pogoda. Ha! Ale nie będzie nudno, obiecuję.

Za oknem jest aktualnie niewiele stopni powyżej zera, kaloryfery chodzą już przez całą dobę, a duży pokój (no dobra, salon) wymagał przemeblowania, żeby przy kanapie było cieplej. Odzyskaliśmy tym sposobem z powrotem nasze ogromne mieszkanie i wygląda na jakieś 30 metrów większe niż jeszcze dwa dni temu. Dobra ta prawie zima, jakieś plusy przynajmniej przyniosła.

Generalnie to taką pogodę lubię i jednocześnie nie lubię.

Plusy jesienno-zimowego okresu

Ładne zdjęcia.

Jestem fanką robienia zdjęć instagramem, uwielbiam więc mgłę, uwielbiam nocne zdjęcia (słabej jakości, wiem, ale nadal uważam, że są naprawdę fajne), a kolory drzew mnie zachwycają – kasztan przed domem wygląda bardzo ładnie z żółtymi liśćmi, szczególnie, że na trawniku pod nim trawa jest nadal soczyście zielona. Do tego szare niebo, jak dla mnie pięknie.

Kakao i gorąca czekolada.

Sezon na kakao, na zakopywanie się w kołdrę przy oglądaniu filmów czy graniu w gry. Jak nie kakao to pyszna kawa czy herbata, którą przy takiej pogodzie pije się na tony. Nie wiem jak Wam, ale mi w takim sezonie strasznie się chce pić i dosłownie wczoraj w dwie godziny wypiliśmy we dwójkę wielką butelkę Coca Coli Zero.

Zdrowiej przejść na herbatę, tym bardziej, że jest tak przyjemnie ciepła! (o ile nie stoi od godziny na biurku)

IMG_20141026_215121Inspiracje.

Taka pogoda zawsze kreatywnie mnie nastraja. Jak jest zimno, najlepiej jeszcze wietrznie, liście zlatują z drzew – to idealne tło do każdej powieści, która roi się gdzieś w mojej w głowie.

 

10693439_756424987756069_77651368_nMinusy?

Żeby nie było sielankowo – jest to zimna część roku, jak nazwa sama wskazuje. Przed wyjściem z domu trzeba się szczelnie poubierać, zabrać bluzę i kurtkę, najlepiej przygotować też coś pod szyję, bo to różnie bywa. Samochód trzeba skrobać z rana czasami, a po wejściu do środka witają nas zmrożone skórzane fotele. Brr.

Wyjścia na siłownię są strasznie trudne, bo trzeba się mocno przełamać, żeby wyjść z domu i odrzucić myśl, że przecież się przeziębię – tym sposobem nie byłam tam chyba miesiąc. Standard.

 

Czekam na śnieg, bo jest ładny, bo lubię jak pada, ale nie lubię jak jest zimno. Nie jestem ciepłolubem, wczesnojesienna pogoda to coś co mogłoby być dla mnie cały rok. Czasem deszcz, czasem dni na krótki rękawek, dużo wiatru!

I wiecie co? Kocham Bytom, za to jak pięknie wygląda, nie tylko jesienią.

A co Wy lubicie na przełomie jesieni i zimy? Czy tylko ubieracie się ciepło i nawet nie rozglądacie?

poniedziałek
24.11.2014
6
0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

kobieco to raczej nie u mnie :D
emocjonalnie to ja mogę o Harrym poopowiadać, a pół wpisu już mam.

pogoda we mnie emocji nie wzbudza zbyt silnych.