Jo Nesbø w świecie Stiega Larssona. Taki cytat rzuca się w oczy na okładce debiutanckiej powieści Ingara Johnsruda „Naśladowcy”, na której mogłam położyć ręce (no dobra, oczy) jeszcze przed premierą dzięki Wydawnictwu Otwarte.
Wow. To był strzał w dziesiątkę i nie wstydzę się do tego przyznać. #randomoweksiążki w końcu dostarczyły mi coś idealnego, a wszystko dzięki okładce, tak bardzo przypominającej mi mój ulubiony film (tak, zgadliście, Pachnidło).
Wpis w szkicach siedzi już jakiś dłuższy czas. W zasadzie od momentu, kiedy dostałam od Castelli ich notatnik z serii Ivory, o której napisałam cały obszerny tekst zanim położyłam ręce na jakimkolwiek egzemplarzu. Od kilku dni mam (dzięki waszej pomocy) dla niego zastosowanie, mogę więc napisać recenzję.
Wiecie, Netflix. I do tego my, ludzie, którzy pochłaniają seriale w ogromnych ilościach. Najnowszą sugestią dla nas był serial Residue, z Tonks i Iwanem Rheonem, którego szczerze pokochaliśmy przez rolę Simona w Misfits. Nie mogliśmy się oprzeć, tym bardziej, że jest to 3-odcinkowa mini-seria.
Nie umiem powiedzieć czemu obejrzałam ten film dopiero wczoraj… Żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej. Nie jest wybitny, nie jest arcydziełem, w całości, jednak daleko mu do nudnego i oklepanego thrilleru. Jest pozycją wartą obejrzenia.
Dziewczyna z pociągu to jedna z tych powieści, na które czekałam. Wiedziałam kiedy jest data premiery, zastanawiałam się, czy trafi ona do katalogu Legimi czy niestety nie będę miała tego szczęścia – ale miałam.