yzoja

Brakuje mi pisania

7 lipca 2013 Angelika Borucka 1 o wszystkim
Brakuje mi pisania

Były takie noce, kiedyś dawno temu, gdy godzinę dziennie co najmniej pisałam, tę moją powieść. To był taki mój czas, który spędzałam pod kołdrą układając zdania i sytuacje, gdy mogłam się zastanowić co bym zrobiła na miejscu bohatera, gdy mogłam po prostu pobyć ze sobą, pomyśleć, w ciszy i spokoju, którego w tamtych latach miałam aż za dużo. Zmierzam jednak do tego, że po pewnym czasie odczuwałam brak pisania, tęskniłam za długopisami i zeszytami, za pobrudzonymi dłońmi od tuszu z wiecznego pióra, którym czasem pisałam, za tym ciągłym zastanawianiem się co powinno się stać. Pisałam opowiadania, niektóre wciąż gdzieś tam są czekając na lepsze czasy, ale klawiatura to nie zeszyt. Można wykasować wszystko jednym klawiszem, nic się nie kreśli, więc nie trzeba się tak mocno zastanawiać nad następnym słowem… To takie bezpłciowe i irytujące…

Pamiętnik też pisałam, a przynajmniej próbowałam. Trzy dni, tydzień, później miesiąc przerwy. Jeden udało mi się prowadzić przez rok, ale miał luk więcej niż tekstu, poza tym, był z „innego czasu” w moim życiu, więc kontynuowanie go nie wchodziło w grę. Każdy zeszyt zaczynam, a przez to że jest pusty, to nie mam ochoty w nim pisać, błędne koło… I poza tym nie mam czasu, albo przynajmniej tak mi się wydaje.
Wieczorami jestem zmęczona pracą, pogodą czy usypianiem małego, mam ochotę na serial, film czy godzinkę gry na konsoli, więc czasem zasypiam zła na siebie, że nie znalazłam na to czasu w ciągu dnia… I tak w kółko, bez końca, bez pomysłu jak to ogarnąć.

Ale może kiedyś się uda?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Andrzej pisze:

Heh, mam tak samo. Prowadzę dwa blogi pisane, dwa rysowane i jeden fotograficzny zarzuciłem dawno temu, zakupiłem artbooka do codziennego rysowania i staram się pisać dziennik. Do tego udzielam się w paru miejscach, gdzie wypadałoby skrobnąć przynajmniej 2x w miesiącu.

Wieczorem biorę do łóżka zeszyty i jakiś notatnik, żeby przygotować teksty na blogi, może coś narysować i… mam to w dupie i idę spać.
A następnego dnia moralniak, że znowu nic nie napisałem :(
I tak już od kilku miesięcy. A teraz dla odmiany czytam blogi, piszę komentarze a obok czekają zlecenia i moje rzeczy… Kiedy ja się nauczę ustalać odpowiednie priorytety?