Wyobraźcie sobie, że siedzę sobie teraz przed moim nowym komputerem, wpatrzona w ten sam monitor, w który patrzę od lutego.

Nie wiem, czy faktycznie to nasz szósty dom. Pewnie nie, pewnie ósmy, mój już nasty. Drugi w Irlandii, to na pewno. Mam nowe biurko.

Od Blue Monday minęło już kilka poniedziałków. Za dwa dni kolejny, pierwszy w lutym. I wiecie co? Odpukując w niemalowane mówię: ten rok się dobrze zaczął.

To jest tak, że ostatnio wszystkiego mam dość. Mam grę na telefonie, którą włączam codziennie, choć wkurza mnie fakt, że jakieś „coś” przyzwyczaiło mnie do siebie na tyle, że tracę czas.

To jeden z tych dni, kiedy mam totalnie dość wszystkiego. Wyłączyłam Twittera i nie mam ochoty wracać.