6 rzeczy, których dotychczas w życiu nie zrobiłam
Pomysł na wpis jest z bloga Zawzięty.pl, gdzie właśnie taki wpis powstał parę dni temu.
1. nigdy nie byłam w Rumunii
Ale wiem, że pojadę, prędzej czy później, szlakiem Nekroskopa, do Ploesti, w Góry Krzyżowe, które najpierw trzeba będzie jeszcze odszukać. Teraz to tylko kwestia czasu – dzieci muszą podrosnąć, bo autko do wypraw tego typu już mamy.
2. nie byłam na studniówce
I tego już nie zrobię, chyba że jakiś szalony maturzysta stwierdzi, że chce iść z mężatką na nią. Nie byłam i nie żałuję – bawiłam się wtedy gdzie indziej, na koncercie Grubsona i bitwie BBoyów – niezapomniany dzień.
3. nie skończyłam pisać pamiętnika
Zawsze kończy się to po jakimś czasie, długo długo przed końcem zeszytu. Strasznie mi głupio, że mam tyle zeszytów rozpoczętych, a żadnego nie doprowadziłam do końca. Teraz staram się kontynuować w tym samym zeszycie, nawet jeśli nie mam ciągłości, no bo jak zacznę kolejny zeszyt to znów będzie tam sama historia. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że łażę i szukam kolejnych ładnych zeszytów na rozpoczęcie pamiętnika…
4. nie udało mi się odłożyć więcej niż 150 zł
Pieniądze, ach, raz są, raz ich nie ma. Każda próba odłożenia czegoś na dłużej kończy się fiaskiem, a przez ostatnie lata nawet nie próbowałam tego zrobić (ale czas zacząć w końcu).
5. nie wysyłałam nic kurierem
Nie umiem, po prostu nie umiem. Zawsze znajduję takich, którzy kosztują milion złotych, więc kończy się to tym, że załatwia to osoba, której to coś mam przesłać.
6. nigdy nie pracowałam na etacie
Pracowałam dorywczo jak byłam w Irlandii, pracowałam na umowę-zlecenie, ale nigdy nie zdarzyło mi się pracować na etacie, czy to pełnym, czy na pół czy jedną ósmą – nigdy. Kiedyś też pamiętam roznosiłam ulotki dla BPH przez dwa dni, przez moment na nocki w Kebabie w jedne wakacje, ale jak tylko pomyślałam o prawdziwym zarabianiu po prostu założyłam firmę.
A czego Wy jeszcze nie robiliście w swoim życiu?
Odnośnie kurierów – kurjerzy.pl albo inne bulki. Nie dość, że jest ~2x taniej, to kurier sam po paczkę przyjeżdża.
dzięki, zapoznam się zaraz :)
No patrz, też nie byłem na swojej 100-dniówce. Wybrałem konkurencyjną imprezę :) Czego to się można o człowieku dowiedzieć z bloga :)
No widzisz :)
Ja tak samo, konkurencyjna impreza, żeby nie było, że nie balowałam w studniówkowy wieczór.