Cirque du Freak, czyli cyrk odmieńców

Był czerwiec kilka lat temu, odwiedzałam wtedy Katowice, gdzie stało się już tradycją, że zwiedzam księgarnie. Empik i te inne, mniejsze. Przechodziłam koło półki z literaturą młodzieżową, zawiesiłam na niej oczy na dłużej. Tytuł „Cyrk Odmieńców” od razu przykuł moją uwagę. Film Asystent Wampira obejrzałam zaledwie dwa miesiące wcześniej i pamiętałam właśnie tę nazwę.

Chwyciłam w dłoń i uśmiechnęłam się do okładki. Do Darrena. Nie miałam pojęcia, że to było na podstawie książki, a nawet jeśli coś obiło się o moje oczy, to nie na tyle skutecznie bym o tym pamiętała.

Były pierwsze dwie części i obie kupiłam.

Przez podróż pociągiem przeczytałam połowę „Cyrku Odmieńców”. Byłam oczarowana. Luźną narracją, taką „ludzkością” treści i sformułowań, niebanalną koncepcją Wampirów i tym, jak bardzo na korzyść zadziałała kolejność zapoznawania się z Darrenem. Film mnie zauroczył, choć z książki zawierał na dobrą sprawę jedynie niewielką część, więc… sama powieść zdecydowanie trafiła w mój gust i serce. Mogłabym czytać to w kółko.

Postać Lartena ubóstwiam, Steve’a też, nie wspominając o naszym głównym półwampirze.

Nie jest to powieść na „długie zimowe wieczory”, bo wciąga tak, że potrafię przeczytać ją w jedno popołudnie, mając jeszcze czas na zrobienie tego samego z inną częścią, ale zdecydowanie jest warta uwagi.

Jest taka ludzka, mimo faktu, że historia teoretycznie z faktami ma niewiele wspólnego. Początkowy tekst, mówiący o tym, że historia zdarzyła się naprawdę, że możemy wierzyć lub nie, dodaje dreszczyku. Kto chce uwierzy i będzie się uśmiechał czytając ją, a kto będzie sceptyczny… w sumie też się będzie dobrze bawił.

Obraz wampirów jest inny od tego, co spotykaliśmy do tej pory. Nie są nieśmiertelne, nie mają czerwonych oczu, nie rosną im kły i ogólnie nie widać większych zmian fizycznych poza większą siłą, mocniejszymi paznokciami i możliwością „smykania”. Żyją dłużej niż ludzie, półwampiry pięć razy wolniej się starzeją, a wampiry dziesięć. Nie są przemieniani przez ugryzienie lecz przez wymianę krwi (w Nekroskopie też tak można było robić półwampiry). Nie zabijają! Co chyba najważniejsze. Zachowują się jak na wampiry naprawdę humanitarnie, choć nie brak odszczepieńców – Wampanezów, którzy faktycznie zabijają ludzi dla ich krwi.

Mamy hierarchię, wampiry choć nie żyją w koloniach, mają pewną „władzę” nad sobą.

Lubię to. Uwielbiam.

Lekka literatura, jednak sądzę, że można z niej coś wynieść.
Polecam każdemu, bez względu na wiek

wtorek
20.01.2015
0
76

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *