Found Footage z mniej znanej strony

Jeśli oglądacie horrory, pewnie spotkaliście się już z podgatunkiem zwanym Found Footage. Filmy te skupiają się wokół znajdywanych nagrań z kamer. Niepisana zasada mówi, że wszyscy bohaterowie tych filmów giną na którymś etapie, a kamera jest ostatnim świadkiem wydarzeń.

Oczywiście, jak wynika z samej idei, większość z nich będzie tworami kategorii B — są to filmy, które nie wymagają większego budżetu, skoro wszystko i tak kręcone jest naręcznymi kamerami lub nawet telefonami. Zdarzą się też takie, w których obraz będziemy oglądać jedynie z kamerek w laptopach.

W samym gatunku jest kilka filmów naprawdę dobrych. I myśląc „naprawdę dobrych”, nie mam na myśli takich, które podobały się mnie (bo tych jest sporo więcej), ale tych uznanych na całym świecie, za sensowne i warte obejrzenia filmy.

Blair Witch Project

Blair Witch Project

Gdy myślicie o gatunku, pierwszym tytułem będzie pewnie Blair Witch Project z 1999. Jest odpowiednio straszny, doczekał się całej franczyzy (i ostatnio nawet gry!) i jeśli nie każdy widział, to każdy o nim słyszał.

Budżet filmu wyniósł zaledwie 60 tysięcy dolarów. A zarobił prawie ćwierć miliarda. 248 000 000. To zwrot rzędu 4000%. I nie, nie pomyliłam się o jedno zero. Każdy wydany dolar przyniósł 4 tysiące. WOW.

Co dalej?

Jeśli padnie pytanie o drugi najlepszy film found footage, ja już mam problem.

Teraz pewnie zastanawiacie się, kto miałby pytać o ten drugi. I powiem Wam, że w Found Footage 3D pada hasło, że są tylko dwa dobre filmy Found Footage, z czego jeden wyszedł bardzo dawno temu. Okej, ten jeden to wspomniany Blair Witch Project. Ale właśnie, co jest drugie?

Ja pomyślałam o V/H/S, bo uwielbiam tę serię. Wiem też, że sporo osób go widziało i uważa za dobry. Krzysiek pomyślał o Cloverfield. No tak! To przecież bardzo dobry film (ocena na IMDB wyższa niż przy Blair Witch Project), i faktycznie, found footage.

A może, to wcale nie żaden z tych dwóch. Tylko Paranormal Activity? Co z hiszpańskim [REC]? Jak spróbowałam Wygooglać najlepsze filmy found footage, to wyskoczył nawet mój ukochany Creep?

Więc właśnie. Który to ten drugi faktycznie dobry?

Od dłuższego czasu staram się wyszukiwać „perełki”. Nie zawsze się to udaje, czasem filmy nie są nawet warte wzmianki. Są też jednak tytuły, które zasługują na to, by obejrzało je jak najwięcej osób.

Plusem jest to, że tu tak nie boli słaba gra aktorska, nie spodziewamy się cudownej jakości wideo, ani świetnej ścieżki dźwiękowej. To filmy, które ogląda się po prostu dla historii. I część z nich ma je naprawdę ciekawe.

Found Footage na mojej liście:

Miejcie na uwadze, że to automatyczna lista, gdzie dodaję na bieżąco obejrzane przeze mnie horrory. Lista posortowana jest według roku produkcji filmu.

Webcast (2018)

Moja ocena:

To jeden z tych filmów, na które ciężko trafić. Na Filmwebie ma zaledwie 30 ocen, na IMDB mniej niż 1000.

To found footage, fajnie zrealizowane, ciekawe i po prostu dobre.

Dwójka młodych dorosłych – przyjaciół – kręci sobie filmy. Natrafiają na lokalną historię o babeczce, która uzdrawia ludzi i stamtąd idziemy już alejką czarów i podchodów. Jest naprawdę fajnie! Jeśli lubicie found footage.

Unfriended: Dark Web (2018)

Moja ocena:

To nie jest film górnych lotów. Nie dosięga również do poziomu pierwszej części, która była bardzo spoko. Wszystko rozgrywa się znów na ekranie laptopa i za to plus (chociaż już ostatnio się zaczynają pojawiać filmy idące w tę stronę). Slasher? Owszem. Cliche? Obowiązkowo. Ale czego się spodziewać po Dark Web w tytule?

The Dark Tapes (2016)

Moja ocena:

No lubię found footage. A może nawet bardziej niż lubię? W każdym razie, to było zaskakująco fajne! Nawet było parę super ciekawych teorii.

The Creep (2014)

Moja ocena:

Film dwóch aktorów, który są jednocześnie też reżyserami, scenarzystami i producentami. Strach się bać? Pewnie tak, choć Mark Duplass to już wypracowane nazwisko.

Gatunek Found Footage, zaczynamy od gościa w samochodzie, który trochę się denerwuje i zaraz przekonamy się dlaczego. Dociera do chatki na uboczu, puka do drzwi – głucho. Pod domem stoi wbita w pieniek siekiera. Po chwili pojawia się właściciel, trochę dziwny koleś. Opowiada on o szczegółach zlecenia, którym ma się zająć Aaron – będzie kręcił Josefa przez jeden cały dzień. Josef umiera, zostały mu ostatnie miesiące życia, a film ma być pamiątką dla jego nienarodzonego jeszcze dziecka.

Trzymająca w napięciu historia, gdzie choć część scen można przewidzieć, to nadal jest on zaskakujący i po prostu dobry.

Unfriended / Cybernatural (2014)

Moja ocena:

Film produkcji MTV, zrealizowany w całości na ekranie MacBooka z otwartą przeglądarką i Skypem. Niebanalny pomysł (znowu!) na horror w czasach social media. Dobrze straszny, wciągający i uważam, że nie brakowało mu zupełnie nic.

As above, so below (2014)

Moja ocena:

Dwójka archeologów próbuje odnaleźć skarb znajdujący się gdzieś w paryskich katakumbach.

Film może nie jest wybitny, ale bardzo mi się podobał. Odpowiednio straszny, ciekawy i trzymający w napięciu, choć trochę przewidywalny (no, może poza końcówką).

V/H/S/2 (2013)

Moja ocena:

Fabularnie nie powiązane z pierwszą częścią – to po prostu kontynuacja koncepcji, nadal tworzona przez ten sam duet reżyser/scenarzysta.

Nadal dobre i odpowiednio straszne historie, może trochę bardziej krwawe?

 

Tragedia na Przełęczy Diatłowa (2013)

Moja ocena:

Film odnośnie którego bardzo wiele ludzi ma dosłownie skrajne opinie. Dla mnie był on idealny, ciekawy, zostający w głowie, z fajną, ciekawą końcówką – science-fiction, ale nadal ciekawą. To był tytuł, który został z nami na następne parę tygodni, kiedy to przeczesywaliśmy internet w poszukiwaniu informacji o tytułowym incydencie i innych zdarzeń/zjawisk o podobnie niewyjaśnionych okolicznościach.

Jest to horror sf i żadnemu z tych członów nie można nie przyznać racji.

V/H/S (2012)

Moja ocena:

Film ten to jak dla mnie połączenie Movie 43 (bo film składa się z segmentów tworzonych w całości przez różnych ludzi) z Blair Witch Project (bo wszystkie sceny kręcone są naręczną kamerą). Historie nie kojarzą mi się z niczym konkretnym, są więc naprawdę świetne i chętnie zobaczyłabym rozwinięcie każdej z nich – niestety, musimy zadowolić się tym co jest. Jest to naprawdę jeden z lepszych horrorów jakie widziałam, nieprzewidywalny i ciekawy, a co chyba najbardziej interesujące – podoba się nawet ludziom, którzy unikają gatunku.

Są go trzy części, druga jeszcze okej, trzecia tragiczna.

Grave Encounters (2011)

Moja ocena:

Filmowa ekipa poszukiwaczy duchów zamyka się w starym szpitalu psychiatrycznym na osiem godzin. Są sceptyczni, w końcu to nie ich pierwsze „nawiedzone” miejsce, jednak, jak się domyślacie, to nie będzie doświadczenie jak te poprzednie.

Zaskakująco dobry.

Kwarantanna (2008)

Moja ocena:

Amerykańska wersja [REC]. Reporterka wraz z kamerzystą zostają zamknięci w budynku, który został objęty kwarantanną.

Gorszy niż oryginał, ale jest na Netfliksie.

[Rec] (2007)

Moja ocena:

Reporterka zabiera się za materiał o strażakach. Wraz z kamerzystą udają się do remizy na nocny dyżur. Niedługo później nadchodzi wezwanie, do budynku, który trzeba zamknąć, a w środku dzieją się… dziwne rzeczy.

Bardzo dobrze straszny. Bardzo.

Paranormal Activity (2007)

Moja ocena:

Klasyka już motywu Found Footage w połączeniu z nawiedzonym domem. Bardzo fajne, świetnie trzyma w napięciu i jest trochę momentów, kiedy możemy podskoczyć w fotelu.

Kontynuacji jest tego dużo, bardzo bardzo dużo, ale każda ma swój urok, Paranormal Activity: Marked Ones szczególny.

Blair Witch Project (1999)

Moja ocena:

Przełomowy film z kategorii found footage, który przetarł szlak.

Trójka przyjaciół z kamerą wyrusza do lasu, śledząc legendę żyjącej tam wiedźmy…


Bawcie się dobrze!

czwartek
02.04.2020
0
196

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *