yzoja

Luis Barnavelt i Harry Potter, czyli skąd J. K. Rowling wzięła niektóre pomysły

18 sierpnia 2013 Angelika Borucka 5 Książki
Luis Barnavelt i Harry Potter, czyli skąd J. K. Rowling wzięła niektóre pomysły

Podczas czytania o horkruksach w Harrym Potterze miałam dziwne wrażenie, że to już gdzieś czytałam. Nie pod tą nazwą, ale chodziło dokładnie o to samo. Wracając teraz po raz setny do serii o Luisie Barnavelcie zauważyłam kilka podobieństw w tych książkach napisanych przed Harrym Potterem.

Jakie więc pomysły zaciągnęła J. K. Rowling z cyklu książek Johna Bellairsa?

Bohaterowie

Luis Barnavelt, w wyniku wypadku w wieku lat dziesięciu traci rodziców i zostaje oddany pod opiekę wujkowi, Jonathanowi. Jest małym, niezdarnym, pucołowatym dzieckiem, nie ma przyjaciół i nie umie grać w baseball. Choć więc wizualnego podobieństwa między nim a Harrym nie ma, to jednak znów mamy do czynienia z sierotą. No i stykamy się z nim po raz pierwszy gdy ma jedenaście lat.

Jonathan Barnavel, wujek Luisa, jest „salonowym” magikiem, nie ma potężnej mocy, ale potrafi wyczarować to i owo. Ma gęstą rudą brodę, jest grubszy, a z charakteru bardzo pogodny. W stosunku do Luisa jest bardzo wyrozumiały, nie traktuje go jednak jak dziecka, tylko pozwala mu zabierać głos w ważnych decyzjach. Przyglądając się bliżej jego postaci można zauważyć pewne podobieństwo do Hagrida.

Róża Rita Pottinger, przyjaciółka Luisa, którą poznaje w szkole już po przeprowadzce do nowego miejsca. Jej postać przypomina wizualnie samego Harry’ego, jest wysoka i szczupła, a na nosie ma okrągłe okulary w czarnej oprawie. Ciekawszą jednak rzeczą jest jej wymyślone imię i nazwisko z części „… i widmo z Muzeum Magii„, które brzmi Rowena Potter. Zabawne, prawda?

Przez kartki serii przewija się również imię Herminia, które jest imieniem pokrewnym od Hermiona, była też postać imieniem Lucjusz.

Różne inne

W „… i potwór Dzikiego Strumienia” pojawiła się idea horkruksów. Był zły czarownik, który przed śmiercią oddzielił swoją duszę od ciała… Zacytuję kawałek książki:

Dusza, odłączenie. Magowie wielu krajów poszukiwali czaru, mającego uczynić ich niewrażliwymi na ból i śmierć poprzez oddzielenie duszy od żywego ciała. Po zakończeniu obrządku dusza maga ma być ukryta – w drzewie, kamieniu, studni lub klejnocie. Może być również umieszczona w innej części ciała tegoż maga, by mógł żyć nawet z przebitym sercem (patrz: pięta Achillesa, włosy Samsona itp. pod Dusze inaczej umieszczone).

Bardziej popularną metodą jest zawarcie duszy w niezwykłym kształcie, na przykład kwiecie, kamieniu lub rubinie. Przedmiot ten ma zostać ukryty w niedostępnym miejscu i dopóki nie zostanie znaleziony i zniszczony, a ukryty duch nie ulici, właściciel duszy nie może naprawdę umrzeć. Nawet po zniszczeniu jego ciało stopniowo się odrodzi – pod warunkiem, że dusza pozostanie nietknięta.

Nie jest wiadomo zupełnie identycznie, ale wystarczająco podobnie, by horkruksy przetoczyły się przez moją głowę.

W pierwszej części „… i zegar czarnoksiężnika” Jonathan korzystając ze swojej fajki gasi pojedyncze latarnie zabierając z nich elektryczność, jak to napisali. Z uśmiechem przywodzi to na myśl „urządzenie” Dumbledora pokazane w pierwszej scenie filmu.

Były też szachy czarodziejów, ruszające się i mówiące, Ręka Glorii, choć to bardziej rozlegle znany motyw, lustro pokazujące różne dziwne rzeczy, m. in. pragnienia. Było też o animagach, tylko tu nazwani byli sobowtórami…

 

Czy waszym zdaniem te parę rzeczy mogły zostać J. K. Rowling w głowie po przeczytaniu tych książek? Czy to jedynie przypadek, że jest tyle powiązań, mniejszych bądź większych?

836

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Risu pisze:

Na okładce Barnavelta, jest napisane, że to historia bardzo podobna do Harry’ego Pottera -_- wystarczy pomyśleć!

yzoja pisze:

O niczym nie świadczy, że podobna. W sensie, mało kto jest świadom, że Luis Barnavelt jest starszy od HP. No i, że podobna, to jeszcze nie znaczy, że aż tyle unikatowych rzeczy w książkach Rowling jest zainspirowanych Luisem.

Magda pisze:

Nigdy wcześniej nie spotkałam się z tymi książkami. Faktycznie, podobieństwo nie wygląda na przypadkowe, dlatego propsuję! I chyba sięgnę po Luisa Barnavelta…

yzoja pisze:

Sięgaj sięgaj, dość ciężko je dostać na allegro, najczęściej pojedynczo, to na wysyłce się miliony straci. Więc jak chcesz pożyczyć to wiesz :P mogę Ci wysłać, bo właśnie kończę powtarzać ostatnią z tych ośmiu.

miqaisonfire pisze:

Wydaje mi się, że coś w tym może być. Każda książka zawsze odnosi się do innej (takich mądrych rzeczy uczą na wiedzy o tekście). Bardzo dobre skojarzenia.