Zostało zaledwie kilka godzin do Światowej premiery Battlefielda i jakkolwiek to dziwnie brzmi, jest to ważne wydarzenie, do którego godziny odliczam od momentu, gdy tylko pojawiła się konkretna jego data.

Ostatni więc moment, by trochę sobie pogadać i wypowiedzieć na głos życzenia.

Hype

Jest nieziemski. Na Twitterze i Facebooku latają teasery do dzisiejszej „światowej premiery”, która będzie tylko informacją o najnowszym tytule, w którego zagrać będzie można dopiero w październiku czy listopadzie. Sami więc rozumiecie jaki to stan umysłu, ale muszę przyznać – strasznie mi się to podoba i wyczekuję jak na szpilkach na każdy strzęp informacji.

Road to Battlefield

Road to Battlefield to bardzo przyjemna inicjatywa EA, dzięki której w tym tygodniu mamy ogromne zniżki na gry z tej serii, na Originie oraz konsolach, dwa darmowe dodatki do gier (do BF4 i Hardline’a), a użytkownicy EA Access mogą za darmo pobrać „Premium” do Battlefielda 4 oraz Hardline (w normalnych warunkach to nadal wydatek około 150 zł).

Aktualni gracze cieszą się z darmowych pakietów i misji społecznościowych. A to jeszcze nie koniec atrakcji.

The history of Battlefield

Czyli sześć godzin gadania w studiu i po kolei omawianie poprzednich gier z serii (nie wszystkich). Od 18 będę oglądać przyklejona do ekranu, bo zacznie się historia Bad Company 2, potem 3, Hardline, 4 i… zacznie się nowy rozdział w historii Battlefielda.

Szczerze przyznam, że już dawno porzuciłam nadzieję, że kolejną odsłoną będzie Bad Company 3, chociaż gdyby tak było to z pewnością ucieszyłoby najwięcej osób! Ostatni tydzień mocno udowadnia, że ludzie na ten wariant czekają najbardziej.

Ostatnie życzenia?

Bardzo chciałabym zobaczyć albo coś w klimacie BF3/4 czyli niedaleka przyszłość. Koncepcja „Eastern Front” zdecydowanie by mnie zadowoliła. Futurystyczny 2143 to jednak też coś na co czekam. Jeszcze lepszy świat z Titanfalla z biegającymi żołnierzami pośród latających czołgów i mechów? Byłaby to oczywiście perfekcyjna konkurencja dla przyszłego Call of Duty.

Destrukcja otoczenia! To był powód dla którego ludzie pokochali Bad Company, zaraz obok świetnej kampanii. Można było zniszczyć praktycznie wszystko. Walące się mosty, ściany budynków i całe konstrukcje. Po intensywnej rozgrywce zdarzały się sytuacje, że na mapie nie ostał się ani jeden budynek. To naprawdę robiło wrażenie! Nawet teraz dzięki temu nie odczuwa się tak mocno braku Levolution.

Kampania na kilka intensywnych godzin. Nie wymagam, żeby single player był na kilkanaście czy kilkaset godzin jak w Falloucie, dobrze wiem, że to gra w głównej części skupiona na grze online i mi to pasuje. Ale chciałabym móc czasem usiąść do kampanii i naprawdę wejść w dobrą historię.

Kobiece postacie to by było coś nowego, ale muszę przyznać, że czekam. W idealnym świecie byłoby to przynajmniej na konsoli, płeć byłaby tożsama z tą ustawioną na koncie, tak, żeby nagle się nie okazało, że wszyscy latają kobietami, bo mają fajniejsze tyłki. Miło by było być perełką w tym męskim świecie (chociaż dziewczyny w BFie nie są aż tak rzadkie, jak by się mogło wydawać).

Klasy, które łatwo odróżnić wizualnie, bo brakuje mi czerwonych czapek medyka – wiecie, przynajmniej wiadomo kogo trzeba najpierw ustrzelić gdy przeciwnicy wchodzą grupą.


Mistrz Broni, ale wiecie, w takiej formie jak w BF3, żeby to było jakoś sensownie poskładane, bo ten z najnowszej odsłony mi się naprawdę średnio podoba.

Premia snajperska, błagam, przywróćcie! Pewnego dnia weszłam do gry po długiej przerwie grania tą klasą… i kopara mi opadła.

Asysta zaliczona jako zabicie – poproszę. Płaczę za tym w BF3, gdy dostaję kolejną asystę za ponad 90 punktów.

Szczegółowe modyfikacje broni, celownik, uchwyt, lufa i dodatki. W pierwszej chwili w BF4 mnie to przerażało, ale teraz muszę przyznać, dobranie sobie broni zajmuje trochę czasu, ale idealna konfiguracja jest zdecydowanie satysfakcjonująca. I ma znaczenie.

Commo rose, pokochałam to bez reszty i mam nadzieję, że z tego nie zrezygnują.

Błagam zostawcie LSAT. Bo będę płakać i nawet nie żartuję!

Battlefield 2016

Szczerze, co to nie będzie to i tak kupię. Bez najmniejszych wątpliwości jest to moja ulubiona seria gier, a wojskowy klimat (potwierdzony) to jedyne czego tak naprawdę potrzeba mi do szczęścia.

Uff. A tymczasem lecę na stream!

Jeśli tekst Ci się spodobał,
kliknij serduszko poniżej.

6

Komentarze (15)