Zaczęłam tę książkę już sama nie wiem kiedy, ale dawno. Czytałam ją na Kindle’u, w sumie tylko na siłowni, więc wiecie – nie było zbyt wielu okazji w poprzednim kwartale. Jest to druga książka z serii Battlefield, jednak absolutnie nie związana z wydarzeniami z trzeciej części. Wydana została dwa lata temu przez wydawnictwo Insignis, które zdecydowanie dominuje na naszych półkach. Do rzeczy!

Nie będę ukrywać faktu, że Battlefield 3 podszedł mi znacznie bardziej. Po pierwsze, zdecydowanie lepiej czyta mi się Andy McNaba. Autor czwartej części był tylko współautorem poprzedniczki. W tym roku czytałam Nim zapadnie zmrok (McNab) i nie zanudziła mnie ta powieść, było więc dobrze. Po drugie, sam główny bohater jest kompletnie inny. Dimę się lubi, Kovica raczej ciężko.

Świat przedstawiony

Znaczna część powieści rozgrywa się w Chinach, w Szanghaju konkretnie. Oprócz tego miejsca jest też statek marynarki wojennej na Pacyfiku oraz jakieś bardziej zaciszne rejony Chin. Na moment odwiedzamy też Koreę Północną. Są to czasy współczesne, gra rozgrywa się w okolicach lat ’30 XXI wieku, jeśli tutaj też tak jest – nie widać.

Bohaterowie

Główną postacią jest Laszlo Kovic, agent CIA mieszkający w Szanghaju. Nie jest postacią, którą da się lubić. Jest wulgarny i chamski, porywczy na zasadzie „włożę kij w mrowisko i za chwilę zastanowię się co zrobić dalej”, generalnie taki bez wyrazu mam wrażenie. Ma ileś lat, ja sobie wyobrażałam w okolicach czterdziestki, w grze wygląda raczej jak pięćdziesięciolatek, coś jak młodsza wersja Boscha? W każdym razie, Kovic wdeptuje w sam środek międzynarodowego spisku, w który zamieszane są gangi i wysoko postawieni ludzie, a on jest jeden, praktycznie sam i nie do końca wie, czy może ufać swoim przełożonym.

Wu to pomocnik Kovica, jego kierowca, zakochany w Stanach i Amerykańskim Śnie, wierzy cały czas, że z pomocą głównego bohatera dostanie się w końcu na upragniony kontynent. Jest fajną postacią, naprawdę. Chyba moją ulubioną.

Hannah to kobieta z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, której zadaniem było zajęcie się Kovicem, ona jednak, jako jedyna kobieta i to w dodatku spoza Chin, jest troszkę buntowniczką, ale tak wiecie, po cichu, żeby szef nie widział. Sama nie wiem, czy to do mnie trafia. Nie jest zła, ale i tak nie rozumiem połowy jej zachowań.

Co tam się dzieje?

Jest akcja, podczas której Kovic i grupa żołnierzy mają przechwycić hakera. Dzieje się jednak tak, że wpadają w zasadzkę i giną wszyscy poza naszym głównym bohaterem, któremu udało się zakopać w śniegu poza zasięgiem wzroku. Przełożeni mają wątpliwości co do jego niesamowitego szczęścia i dość szybko zaczynają się nim interesować niezbyt ciekawi ludzie…

Jest trochę morderstw, jest trochę szybkich scen walk i pościgów, mamy ładne kobiety, motyw romansu i dwie w pewnym sensie urocze staruszki. Trochę hakowania i górskiej wspinaczki, wszystko spakowane w czterystu stronach. Momentami wciąga, momentami jest troszkę lżej, chociaż nie ma momentów nudnych jak flaki z olejem, to bardzo ważne.

Nie jest to opowieść o wojnie…

Nie jest to nawet historia z kampanii. Warto wiedzieć, że wydarzenia te się na siebie minimalnie nakładają i Odliczanie do Wojny to tak jakby wstęp do fabularnej części gry. Pierwszą część, w Baku, można jeszcze spokojnie przejść, ale to co dzieje się w Szanghaju pokrywa się (chociaż niezbyt idealnie) z tym, co możemy przeczytać na ostatnich pięćdziesięciu stronach.

Ogólnie było całkiem nieźle. Nie super, nie świetnie, ale nieźle. Wrócić raczej nie wrócę, choć znając mnie, dokupię sobie do tego ebooka jeszcze wersję papierową, bo kolejna rzecz z logo Battlefielda na pewno nie zaszkodzi, a ceny, jak widzicie, są w niektórych sklepach wręcz oszałamiające.

Jeśli tekst Ci się spodobał,
kliknij serduszko poniżej.

0

Komentarze (4)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Kamil napisał(a):

Ty czytasz a ja gram;)

Yzoja napisał(a):

Gram też ;)
o tu widać: http://yzoja.pl/battlefield-4-final-stand-pierwsze-wrazenia/
ogólnie jaram się BFem mocno.

Kamil napisał(a):

Widziałem i znam kobiety grające w hearthstone, wowa, lola, dote, simsy… ale jesteś pierwsza, która gra w BFa:) świat się zmienia, albo ja starzeję;)

Yzoja napisał(a):

Już ponad cztery lata :-D i wymiatam, hehe. Simsy to klasyka, chociaż ostatnio tylko BF i okazjonalnie Borderlandsy.