25 lipca 2015

Brian Lumley — „Latry”


o książkach

#14. Latry

- Brian Lumley
Rok wydania: 2011
Ocena: 
Liczba stron: 192
Gatunek:
Przeczytane: 23 lipca

Latry to bardzo krótka książka, moje parę słów o niej nie będzie też zbyt obszerne. Najnowsze dzieło Briana Lumleya, niezwiązane z żadną serią, opowiadające o świecie półtora wieku po zagładzie atomowej, gdzie żyje reszta ludzi i stworzenia zwane Latrami, które są jakąś odmianą ukochanych przez autora wampirów.

Potencjał ta powieść zdecydowanie miała, postapokalipsa w wydaniu Lumleya, miodzio. Wyszło jednak raczej słabo. Pomijając oczywiste oczywistości, czyli wampiry, które boją się światła i mogą się psychicznie wyczuwać, a nawet czasem i porozumiewać, nie tylko w obrębie gatunku, ale i pomiędzy latrami w rodzajem ludzkim. Tak, dokładnie, było to w Nekroskopie.

Sam fakt postapokaliptycznego świata jest średnio zrealizowany, jest garstka ludzi, która sobie żyje w społeczeństwie ledwie przekraczającym trzydziesty rok życia, polują, zbierają, uczą się i mordują latry. Mają ograniczone zasoby nieskażonej wody i spędzają czas w większości pod ziemią, bo promieniowanie słoneczne jest niebezpieczne przez zniszczenie warstwy ozonowej.

Nasi główni bohaterowie, czyli siedemnastoletni Garth Slattery i jego 33-letni ojciec Zach, mieszkają sobie w takiej osadzie. Matka już dawno nie żyje, starszy Slattery jest kaleką, a młody dopiero wkracza w dorosłość (co nie trzyma się kupy, skoro Zach został ojcem w wieku szesnastu lat).

Przewodniczący, Big Jon Lamon, którego wyobrażam sobie jako Big Jima z Under the Dome, sami widzicie podobieństwo, podejmuje decyzję o rozpoczęciu wędrówki na północ, w poszukiwaniu innej grupy, z którą udało im się nawiązać kontakt. Rezerwy wody zostały lekko skażone, lepszego momentu więc nie będzie. Członkowie osady zabierają się za przygotowania, trwające kilka miesięcy, tak, by cudem jeżdżące pojazdy mogły przewozić ludzi po powierzchni nawet w ciągu dnia…

Garth się zakochuje, w dziewczynie, którą upatrzył sobie największy bandzior, standard. Ona oczywiście woli naszego bohatera, ale to nie takie proste… Więcej już opowiadać nie będę, bo nagle opowiem wszystko.

Szczerze, to nie, nie podobało mi się. Czytało się szybko, ale w sumie końcówkę powitałam w niesmakiem w głowie. Lumley ma już ponad osiemdziesiąt lat, kocham go za to, że ma siłę pisać, ale skoro wszędzie ma się wzorować na Nekroskopie, to niech lepiej uczepi się go konkretnie i opowiada historie o Harrym, zamiast wplatać wątki z Nekroskopa do innych światów, bo to nie wygląda dobrze.

Jeśli traficie na półce z promocjami, za nie więcej niż 10 zł, kupcie, drożej nie ma sensu, bo będziecie żałować.

 

Jeśli tekst Ci się spodobał, kliknij serduszko poniżej.

Dodaj komentarz

Komentarzy: 1

Najbardziej lubiane

4 lata temu

Horrory, które warto obejrzeć (i parę tych, które odradzam)

Lecimy z horrorami.

przeczytaj »
1 rok temu

Bullet Journal – podstawy

Bullet Journal to system produktywności stworzony przez Rydera Carrolla, projektanta z Nowego Jorku,...

przeczytaj »
3 lata temu

15 mało znanych filmów, które warto obejrzeć

Uwielbiacie wpisy o filmach, prawda?

przeczytaj »
12 miesięcy temu

Harry

Ten tekst nie będzie się klikał, nie będziecie go udostępniać, ani przesadnie lajkować.

przeczytaj »

Najczęściej udostępniane

4 lata temu

Horrory, które warto obejrzeć (i parę tych, które odradzam)

Lecimy z horrorami.

przeczytaj »
1 rok temu

Bullet Journal – podstawy

Bullet Journal to system produktywności stworzony przez Rydera Carrolla, projektanta z Nowego Jorku,...

przeczytaj »
2 lata temu

Idź oddaj krew

Zaczęły się wakacje, ludzie spędzają bardzo dużo czasu w samochodach, jest sporo wypadków i krew jes...

przeczytaj »
3 lata temu

15 mało znanych filmów, które warto obejrzeć

Uwielbiacie wpisy o filmach, prawda?

przeczytaj »