Ponad rok temu w mojej głowie zaczął kreować się pomysł na opowiadanie. Trochę oparte na faktach, trochę zmyślone. Tytuł roboczy to wiosna, ale pewnie ulegnie jeszcze zmianie. Chcecie wiedzieć o czym to jest? Odpowiedź jest prosta, o szarościach.

Zaczyna się słowami:

Nic już jednak nie jest takie czarno-białe. Okazuje się, że i u mnie jest dużo szarości.

Tak, wiem, wcale nie są dobre.

Cały czas jeszcze się zastanawiam, czy notatnik czy komputer, jedno daje mi możliwość łatwej edycji i udostępniania komuś do czytania, notatnik jest intymny, mogę go mieć ze sobą w każdej chwili, a każde zapisane tam zdanie będzie bardziej przemyślane, niż te wklepane w klawiaturę.

W głowie rysuję koncepcję, wiem już coś o głównych bohaterach, choć wciąż nie mam jeszcze wszystkiego. Dalej nie wiem jaki zawód powinna mieć główna bohaterka, ani jakie będą nosić imiona. Szczerze, nawet nie zdecydowałam gdzie będzie rozgrywać się akcja, czy w Polsce czy w miejscu, które wybiorę błądząc palcem po Google Maps. Nie wiem.

Wiem natomiast o czym będzie historia, a to chyba już dużo, choć kompletnie nie wiem jak powinna się skończyć, o ile w ogóle powinna.

O co chodzi z szarościami?

Życie nie jest czarno-białe, nie każdą sytuację da się określić jako dobrą czy złą, jest wiele sytuacji, do których nie umiemy się zdystansować i choć ludzie wokół mówią, że to złe, Ty tego nie widzisz, dla Ciebie to szare, dopóki nikomu nie stanie się krzywda…

Czasem nawet coś, co publicznie uważane jest za złe, a Ty zdecydowanie zgadzasz się z tą opinią, okazuje się mieć trochę jaśniejszej strony. Albo przynajmniej tak sobie to wmawiasz?


jwb300x150Wpis powstał w ramach Jesiennego Wyzwania Blogowego, w odpowiedzi na hasło „szaro”. Przed nami jeszcze jesień i pomarańcz. Jeśli macie ochotę dołączyć – nie krępujcie się! Możecie dołączyć w dowolnym momencie.

 

Jeśli tekst Ci się spodobał,
kliknij serduszko poniżej.

1

Komentarze (9)