14 lipca 2017

Raphael Montes – „Sekretna Kolacja”


o książkach

#21. Sekretna Kolacja

- Raphael Montes
Rok wydania: 2017
Ocena: 
Liczba stron: 400
Gatunek:
Przeczytane: 9 lipca

Niecały rok temu znalazłam w Legimi „Dziewczynę w walizce”. Była to lektura trochę podobna do Balsamiarki, a przynajmniej, moje odczucia przy niej były zbliżone. Utożsamiałam się, może nie tyle z wydarzeniami na kartach książki, co z przekonaniami Teo. Mówiłam już o tym, nie będę powtarzać.

„Sekretna Kolacja” pojawiła się w Legimi dosłownie kilkanaście dni temu, przeglądałam półkę z nowościami, nazwisko już mocno zapadło mi w pamięć, kliknęłam, pobrałam, skończyłam „Trucicielkę” i mogłam usiąść do lektury.

Co tu dużo mówić.
Przepadłam.

Bohaterowie

Dante i jego trzech przyjaciół zaczynają dorosłe życie, znają się od dzieciństwa, dzielą ze sobą wszystkim i przed nimi start studiów, wspólne mieszkanie w Rio de Janeiro, tak daleko od domu.

Dante. Czy to imię nie jest piękne?

Fabuła

Nie chcę spoilerować. Ale ta okładka? Och. Okej.

Nasi czterej bohaterowie, w skład których wchodzi Hugo, znakomity (i niedoceniony) kucharz, z rodzaju tych odważnych, mają problem z pieniędzmi. Mają dwa tygodnie na zebranie 26 000 reali brazylijskich (kto kupował gry na Nuuvem ten wie, że kurs jest w miarę bliski PLN), bo tyle zalegają z czynszem. Jeśli nie, oczywiście eksmisja i sprawa w sądzie, bo to spora kwota.

W internecie znajdują informację o portalu SekretnaKolacja.com (domena jest wolna, kusi…), gdzie można zgłosić się jako organizator lub uczestnik. Był taki program – Ugotowani i milion oryginalnych i mniej jego wersji, gdzie cztery osoby spotykają się i każdy przygotowuje dla innych kolację. Kojarzycie, prawda? Więc to taki portal. Płaci się określoną przez organizatora kwotę, w mailu dostaje się adres i przybywa się. Podobno to dla ludzi, którzy kochają gotować, ale nie mają czasu/siły/pieniędzy na restaurację. Brzmi fajnie, nie?

Ogólnie

Dobra. Przeczytałam tę książkę w dwa dni. 400 stron. Drugiego dnia jak się dopadłam to siedziałam 3 godziny, aż doczytałam do ostatniej strony. Wow! Piękne. Genialne.

Ja wiem, można powiedzieć, że też obrzydliwe i niemoralne. Że to przewidywalna makabreska (okej, jak czytam recenzje, że to jest przewidywalne, to znaczy, że ktoś tego nie skończył).

Jak się „skończy” wiemy, bo to kolejna książka z tych, które otwierają się jedną z ostatnich scen, byśmy potem mogli usłyszeć retrospekcję z perspektywy głównego bohatera.

Tak. Jest obrzydliwie.
Tak. Jest odważnie.

Inaczej. Bo „Dziewczyna w walizce” była seksualnie odważna, tu… sami zobaczycie.

A.

I nie, nie jest aż tak obrzydliwie jak w Balsamiarce. Nie ma larw, much i robaków. Trochę krwi, owszem, ale wszystko okraszone pięknymi dodatkami. (UWAGA: Pun.)

Dodaj komentarz

Najbardziej lubiane

4 lata temu

Horrory, które warto obejrzeć (i parę tych, które odradzam)

Lecimy z horrorami.

przeczytaj »
1 rok temu

Bullet Journal – podstawy

Bullet Journal to system produktywności stworzony przez Rydera Carrolla, projektanta z Nowego Jorku,...

przeczytaj »
3 lata temu

15 mało znanych filmów, które warto obejrzeć

Uwielbiacie wpisy o filmach, prawda?

przeczytaj »
10 miesięcy temu

Harry

Ten tekst nie będzie się klikał, nie będziecie go udostępniać, ani przesadnie lajkować.

przeczytaj »

Najczęściej udostępniane

1 rok temu

Bullet Journal – podstawy

Bullet Journal to system produktywności stworzony przez Rydera Carrolla, projektanta z Nowego Jorku,...

przeczytaj »
2 lata temu

Idź oddaj krew

Zaczęły się wakacje, ludzie spędzają bardzo dużo czasu w samochodach, jest sporo wypadków i krew jes...

przeczytaj »
3 lata temu

15 mało znanych filmów, które warto obejrzeć

Uwielbiacie wpisy o filmach, prawda?

przeczytaj »
4 lata temu

Horrory, które warto obejrzeć (i parę tych, które odradzam)

Lecimy z horrorami.

przeczytaj »