Wyzwanie trzy słowa – party
Kolejny dzień wyzwania, słowem na dziś jest party, czyli coś w sumie nawet trudniejszego niż crazy. Imprezowiczką nie jestem, nigdy nie byłam i już raczej nie zostanę… Ale czasem gdzieś coś się zdarza, co podejść może pod ten temat.
PARTY (5.08)– imieniny przy rodzinnym stole czy Sylwester w dyskotece – serio, tak się kiedyś bawiliśmy wszyscy. Dziś opowiedz o jakiejś niecodziennej imprezie na której byłaś lub zorganizowałaś. Może masz pomysł na WOW? Inspiracji jest tyle, że i Ty możesz puścić wodze fantazji i pokazać innym co Ci chodzi po głowie.
Ja i moje pojęcie na temat imprezowania, no tak. Nie wiem czy wiecie, ale ja nawet opuściłam własną studniówkę! Nie byłam nigdy na żadnej no i już nie będę. Nie żałuję, szczerze, byłam w tym dniu w innym miejscu, bawiłam się dużo lepiej i mogę Wam opowiedzieć jak wygląda ciąg przyczynowo-skutkowy potwierdzający, że gdyby nie to, że nie poszłam na studniówkę, to nie siedziałabym teraz na Śląsku, nie poznałabym Krzyśka i ogólnie całe moje życie potoczyłoby się inaczej. A wszystko właśnie przez ten jeden dzień.

Nazywało się to Battle of Skarland i było bitwą BBoyów. Uwierzcie – niezapomniane przeżycie. Poznałam wtedy masę fajnych ludzi, dostałam się na after party, nawet mam zdjęcie z Grubsonem. Było świetnie. Wszystko zaczęło się o 11, skończyło dla mnie koło drugiej w nocy, trwało więc zdecydowanie więcej niż studniówka, była muzyka bardziej moja i strój, który nie przyprawiał mnie o ból głowy na samą myśl.
To ogólnie były fajne czasy, koniec liceum, koncerty w Semaforze, te hip-hopowe, bo Pokahontaz wstrzelało się w mój gust znacznie bardziej niż Happysad, który grał tam co parę miesięcy.

Tak więc moje Party to właśnie ten Battle of Skarland. Dużo uśmiechów, dużo znajomych, nawet trochę tańczyłam! Czego trzeba więcej?
W pierwszej chwili chciałam co prawda pisać o weselu, które będzie teraz w sobotę, ale bez gdybania. Jedziemy z dziećmi, więc szczerze nie sądzę, że się jakkolwiek wybawimy, tym bardziej, że Krzyśkowi daleko do rozrywkowego typu i jak się go uda wyrwać na chociaż jeden taniec to będę przeszczęśliwa.
Z czym Wam się kojarzy słowo party?
My też typem imprezowiczek nie jesteśmy, więc za bardzo nie miałybyśmy co w tym temacie napisać :)
party, impreza, prywatka, balety :)
My w tym roku mamy na koncie dwa wesela, oba były świetne :)
Przed erą internetu „party” to było takie spotkanie ludzi z tzw. demosceny, czyli fanów programowania, którzy z różnych stron zjeżdżali się z komputerami na spotkania dziś określane społecznościowymi ;)
lanparty to chyba nadal jeszcze istnieją ;D
Wow zaskakujesz mnie! Ten pomysł na opuszczenie studniówki pasuje i pod crazy i pod party :) Świetnie, że dobrze się bawiłaś – to najważniejsze!
Dzięki ;D taki ze mnie widzisz był odludek w Liceum, że nawet nie miałam ochoty na studniówkę iść. Nie miałabym nawet z kim iść, ale to już chyba mniejszy problem ;) poszłam za głosem serca, było super. W moja klasa wspomina ten wieczór z niesmakiem, bo dużo dziwnych rzeczy się tam działo ;D
He he good for you!