Za co uwielbiam jesień?

Jesień to zdecydowanie moja ulubiona pora roku. Nie jest za ciepło, nie jest za zimno, można jeszcze przed kolacją wyjść na spacer w świetle latarni, by popatrzeć na pięknie oświetlone jesienne drzewa. Uwielbiam.

IMG_20151024_105911

Jesień to taka pora roku, kiedy nadal można wyjść z dzieckiem na plac zabaw, w długim rękawie i w ciepłej bluzie. Można usiąść na ławce lub krawężniku, otworzyć książkę czy czytnik i zatopić się w lekturze, korzystając z ostatnich promieni słońca. Były już oczywiście dni, kiedy po kilkunastu minutach grabiały mi ręce, ale ostatnie dni są znów wystarczająco ciepłe.

Kocham jesień za zdjęcia, za intensywne kolory, za zapach liści i poranną mgłę. Za deszcz bębniący o szyby, który twórczo mnie nastraja.

Jesień oznacza też powrót wielu seriali, co może nie jest jakimś górnolotnym argumentem, żeby kochać tę porę roku, ale jednak. Castle, Elementary, American Horror Story czy Agents of S.H.I.E.L.D. – nasza czołówka z tej części roku. Teraz jeszcze parę premier, gdzie z czystym sercem można zakopać się pod kocem i oglądać.

Jasne, czasem jest za zimno, czasem jest szaro i brzydko, drzewo na pierwszym zdjęciu zdążyło już stracić wszystkie liście, ale mój pamiętnik jest ślicznie ozdobiony paroma ładniejszymi sztukami, które znalazłam pod domem, bardzo to lubię.

A Wy lubicie jesień?


Jesień to przedostanie hasło jesiennego wyzwania blogowego.

jwb1120x300

 

piątek
30.10.2015
16
221

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Oj ja też uwielbiam jesień! Każdą i tą złotą, liściastą i tą deszczową, mgielną – to jedna z moich ulubionych pór roku <3 Lubię jej refleksyjność, to, że można wyciągnąć z szafy grube swetry i szaliki, że można bez karnie zakopać się pod kocykiem, albo zaszyć w kawiarni i czytać, albo po prostu suszyć liście w książkach i radować z pierwszych przymrozków i dywanu szeleszczącego pod butami. Ah! :D

Chwilowo trzymam, ale mam w nadchodzących dnia trochę więcej czasu, więc może wreszcie wezmę się za listy i właśnie liśćmi je przyozdobię jakoś :D Do Ciebie też wreszcie napiszę!

O widzisz, a ja skrzynkę sprawdzam codziennie :D
Będę czekać w takim razie, też muszę się zabrać za dokańczanie wreszcie, bo mam jeden list co od miesiąca piszę…

Ja odpisuję też już dłuższy czas, bo miałam tak zabiegany miesiąc, że szok. Posty na bloga nocami pisałam :D Ale teraz będzie znacznie lepiej, także nadrobię wszystko :D

No tak, plucha jest straszna, szczególnie jeśli nie można wtedy siedzieć w domu ;< Sam deszcz mi generalnie nie przeszkadza, ale błoto jest zdecydowanie dobijające.

Ja w chwili obecnej jesieni nie kocham, bo córka chora, siedzimy w domu i tylko przez okno możemy tylko kukać. A dziś tak ładnie na dworze :/

Na pocieszenie chyba nam coś upiekę słodkiego….

No tak, chorowanie to nieodzowny punkt jesieni :( A to ostatnie dni dobrej pogody – niech córa szybko wraca do zdrowia!

Dziś to koniecznie coś z dynią :D na mnie czeka dwa kilo, tylko nie wiem czy ciasto dyniowe czy po prostu muffinki zrobię ;D Masz już coś konkretnego w planach?

U mnie zawsze króluje cukinia akurat, nawet stwora z niej zrobiliśmy, co straszy z okna. Córka chciała jabłkowe ciasto, ale jabłek w domu tylko trzy, więc chyba zrobię roladki z ciasta twarogowego nadziewane różą, bo też lubi.