9 sierpnia 2016

Andreas Pflüger — „Raz na zawsze”


o książkach

#15. Raz na zawsze

- Andreas Pflüger
Rok wydania: 2016
Ocena: 
Liczba stron: 500
Gatunek: ,
Przeczytane: 15 lipca

„Raz na zawsze” to jedna z tych powieści, które już od pierwszych stron wyróżniają się na tle typowych przedstawicieli gatunku.

Po pierwsze, główną bohaterką jest kobieta, Jenny Aaron, do której wszyscy zwracają się po nazwisku, więc przy pierwszych stronach trzeba się przestawić.

Po drugie, już na samym początku historii, nasza bohaterka traci wzrok. Jest więc niewidomą policjantką, która do tego stopnia wytrenowała swoje pozostałe zmysły, że większość ludzi nie zauważa jej ułomności.

Fabuła

Bazę już znacie. Jenny Aaron, córka swojego ojca-policjanta, która chce, żeby koledzy postrzegali ją jako coś więcej, jako nią samą, Jenny, a nie tylko znane i szanowane nazwisko.

Historia momentami przypominała mi Czerwonego Smoka, czyli pierwszą powieść o Hannibalu Lecterze. Szczególnie w scenach, gdy prowadziła psychologiczną grę z jednym z więźniów.

Strony książki przeładowane są akcją, napisane przez autora pół tysiąca słów to tylko kilka dni w świecie naszych bohaterów, chociaż oczywiście nie brak wspomnień z wcześniejszych okresów.

Ogólnie

Podobało mi się, choć czasami się gubiłam. Na pierwszych stronach była to oczywiście Aaron, którą ciężko było mi wbić sobie do głowy. Później kilka razy musiałam się wracać, żeby posegregować fakty.

Czy mam się do czego przyczepić? Może troszkę. Są to moje prywatne upierdliwości, spowodowane faktem, że uwielbiam literaturę w klimatach militarnych, typu Andy McNab czy Mark Owen.

W kryminale czy thrillerze nie oczekuję informacji na temat broni. Szczególnie, jeśli jej model jest nam wciskany w twarz co chwilę dosłownie. To mój problem z wieloma powieściami z tego gatunku. Przy Owenie naprawdę chcę wiedzieć, jaki zestaw dodatków miał bohater na swoim HK416, ale w przypadku typowej policyjnej broni, jest to trochę przerost formy nad treścią.

Druga sprawa. Jakoś po obejrzeniu Snajpera, zaczęłam czytać o Chrisie Kyle’u i rekordach w strzałach z karabinów snajperskich. Jeśli chodzi o śmiertelne strzały, to takich powyżej dwóch kilometrów jest jedynie garstka. I wiecie co? Przyjaciel głównej bohaterki jest właśni jednym z takich specjalistów. Wiem, że to się może zdarzyć, ale tak szczerze? No nie, do mnie to nie trafiło.

P.S. czy Was też nudzą szczegółowe opisy walk wręcz? Bo mnie bardzo, a to teraz standard, opisywać wszystko krok po kroku.


Najważniejsze jednak jest to, że to ciekawa lektura. Stron ma sporo, ale gdy przekroczycie połowę, to już nie będziecie potrafili się oderwać. Nie jest to powieść wybitna, ale zdecydowanie lepsza niż spora część, z którą miałam do czynienia. Odstaje od standardów i to jest bardzo dobre.

Dodaj komentarz

Komentarzy: 11

Teresa M. Ebis napisał(a):

Zabrzmiało ciekawie :)
A co do opisów broni – najlepiej chyba one wyszły Magdalenie Kozik w serii „Nocarz”, czyli coś o polskich wampirach w grupach specjalnych :)
Opisy walk? Tylko Sapkowski! Nikt i nic więcej :D

Yzoja napisał(a):

Kozak czytałam, ale Łzy Diabła. Generalnie w sumie były dość sensowne, mocno intrygujące, chociaż nie do końca mi grały – w sensie, spodziewałam się czegoś innego. Ale fakt, że opisy miała lepsze niż konkurencja. Wtedy dla porównania miałam tylko NAPRAWDĘ dobre opisy, więc to gorzej wypadało.

Sapkowskiego nie czytałam :D ale póki co mnie żadne opisy walk nie porwały.

Teresa M. Ebis napisał(a):

Sięgnij po Nocarza koniecznie! Spodoba Ci się :D
A walki u Sapkowskiego. Tego nie da się opisać. To trzeba przeczytać samemu. I poczuć :)

Yzoja napisał(a):

Jest w Legimi, więc jak po drugiej książce Owena zatęsknię za militariami, to pewnie sięgnę po to ;) Dzięki.

Mr. Kaffeino napisał(a):

„przeciągnięte” opisy nużą, brakuje dynamiki, wprowadzają w stan uśpienia – tak piszą nudziarze. Lubię opisy – historie – czytam z zapartym tchem, dialogi przeszkadzają wtedy – tak pisać potrafi niewielu.

Yzoja napisał(a):

Oj to fakt, stworzyć dynamiczną akcję z opisami w większości zamiast opisów – to perełki, jak się już trafią.

Mr. Kaffeino napisał(a):

a trafiają się

Narwany napisał(a):

Kryminalne zagadaki mają to do siebie, że często trzeba nawet w trakcie czytania wszystko sobie na nowo układać. Ale to jedne z nielicznych książek które skłaniają mnie do myślenia. Z kolei standardowe opisy akcji są czymś co mnie do książki od razu zniechęca.

Yzoja napisał(a):

To chyba stare kryminały, bo nowe to już mocno straciły całą tajemnicę :( i bardzo często główny czarny charakter poznajemy przed piątym rozdziałem – zupełnie mi się ten trend nie podoba.

Narwany napisał(a):

Też uważam, że zasada dobrego kryminału jest inna.

Yzoja napisał(a):

Te klasyczne są fajne, w sensie, Sherlock ;) tam to działa tak jak trzeba. A teraz ciężko znaleźć coś naprawdę dobrego, takiego wiesz, że zrobię „łaaaał” i powiem, że się nie spodziewałam.

Najbardziej lubiane

4 lata temu

Horrory, które warto obejrzeć (i parę tych, które odradzam)

Lecimy z horrorami.

przeczytaj »
1 rok temu

Bullet Journal – podstawy

Bullet Journal to system produktywności stworzony przez Rydera Carrolla, projektanta z Nowego Jorku,...

przeczytaj »
3 lata temu

15 mało znanych filmów, które warto obejrzeć

Uwielbiacie wpisy o filmach, prawda?

przeczytaj »
11 miesięcy temu

Harry

Ten tekst nie będzie się klikał, nie będziecie go udostępniać, ani przesadnie lajkować.

przeczytaj »

Najczęściej udostępniane

1 rok temu

Bullet Journal – podstawy

Bullet Journal to system produktywności stworzony przez Rydera Carrolla, projektanta z Nowego Jorku,...

przeczytaj »
2 lata temu

Idź oddaj krew

Zaczęły się wakacje, ludzie spędzają bardzo dużo czasu w samochodach, jest sporo wypadków i krew jes...

przeczytaj »
3 lata temu

15 mało znanych filmów, które warto obejrzeć

Uwielbiacie wpisy o filmach, prawda?

przeczytaj »
4 lata temu

Horrory, które warto obejrzeć (i parę tych, które odradzam)

Lecimy z horrorami.

przeczytaj »
%d bloggers like this: