„Złudzenie” to moje drugie spotkanie z Charlotte Link. „Gra Cieni”, którą dostałam na poprzednie urodziny, była cudowną lekturą, zaskakującą i trzymającą w napięciu, nietuzinkową, z mocnym zapleczem psychologicznym. „Złudzenie”, cóż, niestety było gorsze, choć muszę przyznać, że poprzeczka ustawiona była dość wysoko.

Fabuła

Peter wyjeżdża z przyjacielem na żagle, jak co roku. Zjeżdża na parking, z którego roztacza się piękny widok na morze, wyciąga telefon i dzwoni do żony. To ich mały rytuał, jeden z wielu, które Laura tak uwielbia.

Francja, piękna i ciepła nawet we wrześniu. Małe kawiarnie ze stolikami na zewnątrz z wszechobecnym winem. To klimat Prowansji, która przedstawia nam autorka i naprawdę robi to świetnie.

Historia rozgrywająca się jednak w tej pięknej scenerii wcale nie jest sielankowa. Peter nie zadzwonił wieczorem, ani rano, co nigdy mu się nie zdarzało. Przecież powiedział, że zadzwoni! Próba kontaktu z przyjacielem też nie kończy się najlepiej – jest on kompletnie pijany i nie nadaje się do rozmów. Laura oddaje więc malutką Sophie swojej mamie pod opiekę i wyrusza w trasę z Niemiec do Francji, żeby samej przekonać się, co się stało z jej mężem.

Bohaterowie

Laura i Peter to główni bohaterowie, choć nie tylko ich losy śledzimy w powieści. Laura jest kobietą, która żyła w cieniu swojego męża, pozwalając odejść na bok swoim pasjom, szczególnie, gdy jej jedynym zajęciem stało się prowadzenie domu i opieka nad córką. Peter pracuje w reklamie, ma własną firmę, małe biuro i sporo inwestycji. Poza domem w bogatszej dzielnicy, mają domek w Prowansji i pieniądze nie są czymś, czym Laura kiedykolwiek musiała się przejmować.

Christopher to przyjaciel Petera, przystojny, dobrze zbudowany, z przeszłością, która psychicznie go zniszczyła – odeszła od niego żona, zabierając oboje dzieci, rozdrapując rany, które pozostawiła tam matka chłopca, która znikła, gdy ten był kilkulatkiem.

Nadine i Henry to mieszkańcy Prowansji, przyjaciele Laury i Petera, prowadzący restaurację. Z pozoru szczęśliwi…

Wszyscy główni bohaterowie są piękni i zgrabni. Na drugim planie pojawia się dopiero Catherine i na trzecim planie kolejne brzydkie osoby z jej życia. Cliche, ale mogło być gorzej. Przynajmniej każdy ma coś za uszami i nikt nie jest taki idealnie biały – chociaż tego się przecież można było spodziewać.

Ogólnie

Podobało mi się, nie mogę powiedzieć że nie. „Złudzenie” to jeden z niewielu przypadków, kiedy w kryminale/thrillerze domyśliłam się prawie od razu, kto był mordercą i jaki miał motyw. Może za dużo już tego czytam? A może po prostu to było raczej oczywiste i wcale nie miało być główną tajemnicą? Na pewno nie pozwalało się oderwać na dłużej i było świetnym odbiciem się od dna po ostatnich książkowych przeżyciach. Uff.

W Legimi to wciąż się przewija na liście najpopularniejszych, więc może ktoś z Was się spotkał z tą książką?

Jeśli tekst Ci się spodobał,
kliknij serduszko poniżej.

2

Komentarze (5)