yzoja

Carlos Ruiz Zafon — „Pałac Północy”

16 listopada 2014 Angelika Borucka 1 Książki
Carlos Ruiz Zafon — „Pałac Północy”

Skończyłam właśnie czytać „Pałac Północy” i czuję potrzebę napisania na jej temat paru zdań – nieczęsto mi się to zdarza, chociaż może kiedyś mi to wejdzie w końcu w nawyk.

Jest to moja czwarta powieść Zafona. Trzecia w tym roku, i moim zdaniem najsłabsza. Cień Wiatru czyta się jednym tchem, jest jedną z najlepszych książek, jakie miałam przyjemność czytać, o Grze Anioła udało mi się napisać już kiedyś parę słów, Książę Mgły był cudowny, przeczytałam go w zeszłym tygodniu i idealnie wstrzelił się w mój książkowy gust, przypominając książki Johna Bellairsa i Stephena Kinga. Pałac Północy natomiast był po pierwsze bardzo przewidywalny, po drugie po prostu nudny. Z przyjemnością czytałam ostatnie strony bo dopiero tam rozkręcała się akcja i przewidywalne rzeczy działy się przynajmniej w idealnym wartkim tempie, nie pozwalając oderwać wzroku od ostatnich dwudziestu stron.

Spoilery

Nie była to kompletnie zła książka, dałam jej 2/5 punktów, za miałkość, za przewidywalność, za to, że nie potrafiłam się skupić na tekście, bo był taki nudny momentami. Historia? Rozdzielone rodzeństwo bliźniaków, zabrane przez policjanta/przyjaciela, od zamordowanej matki. Jedno z nich wychowuje babcia, drugie jest w domu dziecka, a ich ojciec i jednocześnie psychopatyczny morderca wyrusza na ich poszukiwanie.

Tak naprawdę od początku w imionach ojca i tego „widma” nie widziałam różnicy, nie wiem czy to kwestia czcionki, czy tego po prostu nie da się nie zauważyć – że to jedno i to samo. Nie rozumiem jak to jest, że on umarł, a potem znowu umarł, nie wiem skąd Sheere wiedziała o czerwonej skrzynce, ani dlaczego pociąg zaczął jeździć po miasteczku z makiety, skoro widmo potrzebowało otworzyć frontowe drzwi, by dostać się do domu kolejnego dnia… Dziura na dziurze.

Czy to był stracony tydzień życia? W sumie nie wiem, nie umiem odpowiedzieć, że „nie”, ani, że „tak”. Przeczytałam, świetnie, więcej do tej książki z pewnością nie wrócę, ale przynajmniej mam odhaczony kolejny twór Zafona. Zostały jeszcze trzy.

No nic, póki co wracam do Sekretów Nicholasa Flamela – przede mną ostatnia już część i tu na pewno będę miała więcej do powiedzenia.

#28. Pałac Północy

Autor: Carlos Ruiz Zafón
2/5
Rok wydania: 1994
Liczba stron: 288
Przeczytane: 15 listopada

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mona Te pisze:

Dla mnie była to książka dziwna, wiem, że nawet mi się podobała, ale jakoś nie zapadła mi dłużej w pamięci i nawet nie pamiętam do końca o czym była, a nie czytałam jej aż znowuż tak dawno temu ;) Wolę inne książki Zafona, co prawda „Księcia mgły” jeszcze nie czytałam, ale poluję i kiedyś upoluję :D Teraz jestem na etapie „Achai” ;)