yzoja

pffff

5 września 2018 Angelika Borucka 2 miniblog, Pamiętnik

Za dwa tygodnie będziemy już o tej godzinie w Polsce. A za tydzień stuknie nam dwa lata w Irlandii.

Zaczął się nowy rok szkolny, kiedy to dwie nasze paskudy wybywają z domu na co najmniej trzy godziny, dając nam chwilę na przypomnienie sobie, jak to było kiedyś nie mieć dzieci. Cicho. Zlatuje momentalnie. No i można popracować i pograć, bez wyganiania kogoś z fotela. Albo posprzątać.

Pracy sporo, choć już mniej takiej totalnie nerwowej. Mam czas na gry, mogę sobie usiąść w fotelu przed komputerem i do 3 w nocy oglądać Slashera, mogę też poczytać książkę, tę w papierze.

Z książkami to ogólnie jestem w ciemnej… Mamy wrzesień, przeczytałam dopiero połowę z zakładanej liczby książek, choć wciąż wierzę, że uda mi się dobić do tych 45. Mnóstwo pozycji mam rozgrzebanych, próbuję się tym zająć — możecie trzymać kciuki.

Za oknem jesień. Eh. W Irlandii oznacza to nie-najgorsze temperatury, mnóstwo deszczu (w dwóch wariantach: albo ściana wody przez kilka minut, albo deszcz-mgła od którego się momentalnie moknie) i jeszcze więcej wiatru. Całkiem inspirująco do pisania czy czytania, ale demotywuje przy przekraczaniu niebieskich drzwi wejściowych. No cóż — szkoła. To nie tak, że mogę nie wyjść dwa razy dziennie. Czy deszcz, czy słońce, czy wiatr zrywający czapki z głów. Ale nie narzekam, choć po prostu czuć, że zaraz już kolejny rok. Halloween, później Święta. (Swoją drogą, nasze dzieci bardziej się cieszą na Halloween, niż Święta).


Słucham ostatnio w kółko czterech piosenek. To i tak lepiej, na początku zeszłego roku zapętlałam tylko jeden utwór Landona, kilka tygodni temu tylko Gary’ego od SKYND, a teraz leci mi oczywiście zarówno SKYND, jak i nowa piosenka Landona i jeszcze dwie piosenki zupełnie nowych dla mnie artystów. Szaleństwo!

Na Netfliksa ledwo zaglądam, rozczarowali mnie Rozczarowani, zaczęłam Ghoula i Sacred Games, które zapowiadają się zajebiście i rozgrzebuję kolejny sezon Slashera. Wreszcie nadrobiliśmy AHS: Cult (mniam!) i skończyliśmy Preachera. Ten ostatni był cudowny, choć ostatni odcinek mnie rozczarował. Nie było boom, ani czegoś, co kazałoby mi wyczekiwać na nowy sezon. Chcę go, jasne, bo to Gilgun i cały serial jest ciekawy, ale czegoś tej końcówce zabrakło niestety.

PS. Mam niebieskie włosy! Pierwszy raz na dłużej, po siedmiu latach!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dawid pisze:

Powodzenia z czytaniem książek ;) I tak pewnie czytając w ogóle jesteś w dość elitarnym klubie patrząc z perspektywy świata.

yzoja pisze:

Podobno tylko 37% Polaków czyta ;) z irlandzkiego otoczenia jesteśmy chyba jedynym domem w którym się czyta – trochę straszne w sumie ;)

dzięki!