Codzienna produktywność w Notion

Ile osób, tyle różnych sposobów na podejście do zadań. Choć istnieją jakieś konkretniejsze metody produktywności, to większość z ich użytkowników po jakimś czasie wprowadza własne wariacje. Wypracowanie swojej drogi to trudny proces, a przynajmniej tak mi się wydaje po latach sprawdzania różnych rozwiązań.

Jedno wiem na pewno: nie ma jednego systemu, czy jednej drogi. Jednej uniwersalnej metody na produktywność. Dobrze jednak poznać, jak pracują inni, by być może się zainspirować, albo przekonać, że to coś totalnie nie dla nas. Bo wiecie, sporo zależy też od typu pracy, od tego, jakie zadania będziemy mieć do wykonania i jakie mamy warunki.


Jak pewnie wiecie, od lat podoba mi się Bullet Journal. Uważam, że to świetna metoda na codzienne zadania, są jednak momenty, gdy się po prostu nie sprawdza.

Stąd więc, obok notatnika, mam Notion. Taką „bazę danych” dla wszystkich tasków.

Notion

O samym Notion już wspominałam, choć nie w kontekście pracy. To świetny serwis do „baz danych”, jak listy książek czy przepisów. Sama w prywatnym Notion mam listę książek przeczytanych, czytanych (okej, to mogłabym mieć na GoodReads!) oraz kupkę wstydu, gdzie pewnego dnia spisałam wszystkie książki, które dodałam na półkę w Legimi. W ładnej i kolorowej tabelce oznaczam, czy książkę mam po polsku czy po angielsku, czy to papier, czy ebook, czy muszę iść do biblioteki. Jak ebook – oznaczam czy Legimi czy Kobo czy inne źródło (czyli zazwyczaj Kindle). Dodaję daty startu i końca, a matematyka liczy czas spędzony nad książką. W filtrach ustawiam daty zakończenia, co pozwala mi zrobić widok dla książek przeczytanych w konkretnych latach. I wszystko jest takie piękne! Jednym kliknięciem mogę też upublicznić listę i wrzucić link na Twittera.

Każda „karta” z tych po lewej, każda książka na liście, każdy tag, to również strona – mogę otworzyć ją w popupie lub nowym oknie. Widok pokaże mi wszystkie dopisane do niego dane plus obszar do pisania.

Pod tytułem znajdują się wszystkie dane, które zbieram o książkach. I nie wszystkie je muszę wyświetlać w tabelce!

Poniżej jest sporo miejsca na własną treść. Edytor tam jest bardzo podobny do tego w nowym WordPressie – operuje na blokach. Tworzenie kolumn jest jednak o wiele prostsze, bo wystarczy złapać i przenieść element na lewo/prawo od istniejącego bloku, by coś wstawić obok.

Rodzajów blokow jest sporo – od paragrafów z tekstem, przez listy, po wklejki z kodem, bookmarki z linków czy pliki.

Możecie więc mieć tam listy książek, jasne, ale możecie tam też pisać dłuższe formy, mieć bazę wiedzy, pamiętnik czy składowisko cytatów, piosenek, czy ciekawych kawałków kodu.

Tagowanie i „relacje” pozwolą na łatwiejsze grupowanie i/lub odnalezienie szukanych informacji.

Wracając jednak do produktywności.

Lista zadań w Notion

Tak wygląda mój „Kanban” w Notion.

Każda karta ma sporo artybutów:

Ustawiony widok to Tablica, grupowana według statusu. Do tych samych danych mam też inne widoki, które widać po lewej. Jeden to lista absolutnie wszystkich zadań, ostatni to tylko zadania, nad którymi pracowałam przez ostatnie dwa tygodnie. W widoku kalendarza widoczne mam deadline’y zadań. Z tego korzystam najrzadziej, najczęściej siedząc na Kanbanie.

Illustration by Stories by Freepik

Przewaga Notion nad notatnikiem:

Notion dobrze się sprawdza w moim przypadku, lepiej niż sam Bullet Journal, z kilku powodów:

To nie jest jednak tak, że z notatnika czy Bullet Journal nie korzystam.

Notion + Bullet Journal

To moje połączenie. To ten idealny setup (przynajmniej na ten moment), który od ponad roku sprawdza się w mojej nowej pracy.

Mam duży notatnik (konkretnie limitowana edycja Monolith – Code&Quill), rozmiar B5 i jedna strona w kropki, druga w linie, pozwalają mi dosłownie na wszystko.

Nie spisuję tam wszystkich zadań, bo to u mnie po prostu nie działa – po co? Skoro mam to już w Notion. Pod podkreśloną datą spisuję zadania, które chcę wykonać dzisiaj. Wrzucam tam też takie małe zadania, które nie muszą być w Notion, bo to kilkunastominutówki podesłane przez Slacka. Wiecie, krótkie zadania do wykonania prawie od ręki.

To tam planuję sobie dzień. W Notion wciąż nie znalazłam dobrego sposobu na to (kalendarz się w tym nie sprawdza). Ale to nic. Współpraca notatnika z aplikacją działa dobrze. Wciąż mam kontakt z papierem, mogę sobie tam rozbić projekt na mniejsze zadania, napisać aktualny status i gdzieś obok zrobić listę z małymi taskami, z których część zrobię dziś, część jutro.

Są dni, kiedy nie potrzebuję tego notatnika w ogóle. To wtedy, gdy zadania, które robię mają jeden konkretny etap i zaczynając jednego dnia, od razu będę je mogła przesunąć do kolumny „czeka na feedback”.

Są też dni, kiedy mam zadania bardziej skupione wokół czasu. Wiecie, kilka spotkań, albo jakiś deadline powiązany z konkretną godziną. Wtedy zamiast prostej listy zadań robię timeboxing. Rozpisując sobie zadania i ramki z tym, ile czasu chcę im poświęcić, trochę bardziej się skupiam. I ratuje to mój dzień w momentach, gdy mam sporo sporych zadań, których nie ukończę jednego dnia. Zakładam, że poświęcę godzinę tu, godzinę tam i przynajmniej wiem, na czym stoję.

I… tak to właśnie działa. Gdzie działa jest słowem klucz.


Główną stronę Notion znajdziecie tu. Dla pojedynczych użytkowników jest on teraz zupełnie darmowy (wcześniej był limit 1000 bloków). Jeśli chcecie pracować z kimś nad jednym Notion, pamiętajcie, że możecie dodać drugi „Workspace” z osobnym limitem bloków.

P.S. Tak, jest aplikacja na Windowsa, Androida i iOS. Tak, mają też ciemny motyw.

poniedziałek
25.05.2020
7
357

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Z takich aplikacji do produktywności wypróbowywałam Nozbe, bardzo dużo pracy mi zajęło odpowiednie go skonfigurowanie, po czym okazało się, że do prawidłowego działania potrzebuje połączenia z internetem, bo inaczej np. przypomnienia nie działają. Rozczarowało mnie to ostro i od tej pory szukam zamiennika, ale zniechęca mnie też potrzeba przenoszenia i ustawiania wszystkiego na nowo. Chociaż będzie łatwiej, bo do Nozbe zrzuciłam zadania z kilku różnych miejsc, do których już nie muszę teraz za to zaglądać.
Jesteś już drugą osobą którą regularnie czytam chwalącą Notion w krótkim czasie i muszę przyznać, że brzmi to zachęcająco. Uwielbiam śledzić co czytałam/oglądałam/grałam, bo mam kiepską pamięć, więc korzystam z różnych serwisów, które różnie działają. Możliwość połączenia tego wszystkiego w jednej bazie danych z zadaniami i jeszcze jakimiś innymi rzeczami brzmi super, ale martwię się, że znowu jakaś jedna bzdura znacząco mnie zniechęci. Choć, przyznam, Twoja lista książek w tamtym wpisie sprzed dwóch lat jest najładniejszą listą, jaką widziałam.

Z Nozbe chyba nie ma, ale generalnie Notion wspiera mnóstwo eksportów. Ma automatyczne z Evernote i tym podobnych, plus jeśli z nozbe możesz jakiś eksport zrobić, to może by Ci to choć trochę ułatwiło robotę.

Notion wymaga jakoś mało pracy, żeby faktycznie działać i wyglądać ;)
ale nie mam pojęcia, czy powiadomienia offline działają – rzadko z nich korzystam w ogóle, a Notion mam zawsze w przeglądarce otwarte.

I dziękuję, ojejku! Cieszę się, że jej nie porzuciłam, tylko dalej uzupełniam jednak.

Uwielbiam notion dużo bardziej niż asane i ciężko było mi się na nią przestawić w pracy. A jeszcze bardziej lubię czytać i podglądać jak inni sobie organizują pracę za pomocą takich narzędzi <3.
U mnie niestety przy notion nie sprawdza się już BuJo – choć ładne zeszyty nadal kupuję – może kiedyś znów zacznę ich używać.

PS – to mój ulubiony chyba wygląd strony 🙂 a font jest absolutnie śliczny!

No mi BuJo konkretnie pomaga z planowaniem dni, bo w Notion nie mam rozpiski godzinowej ani nic takiego ;) Asana jest niezła, ale to typowe narzędzie do to-do, fajnie się rozwijają, ale jakoś też nigdy tam nie mogłam za długo wytrzymać. Trello było trochę fajniejsze – ale może mi po prostu bardziej wchodzi sam Kanban i przenoszenie bloków? Niż klasyczne statusy. Może coś w tym jest.

Ładne zeszyty to miłość, z której się chyba nie wyrasta! Coś fajnego ostatnio upolowałaś?

♥ Aaa dziękuję, strasznie się cieszę! Wolę szeryfy, ale postanowiłam zaryzykować, bo to bardziej pasuje do stylu. Jest ogólnie tak DZIWNIE, ale jaram się!!

Ja też team szeryfy, ale ten mnie urzekł wyjątkowo 🙂 a asana narzucona w pracy, w poprzedniej było trello i też wolałam. Ale nie ma co narzekać, dopóki spełnia swoje zadanie. A estetycznie mogę się wyżyć w prywatnym planowaniu 😉

Moja najnowsza miłość to Moon z Paper Plans. Widzę już, że będzie raczej do wyglądania niż do używania, ale może coś dla niego jeszcze wymyślę.

Rzeczywiście wygląda pięknie, aż chce się korzystać z takiej strony. Sama mam parę rzeczy, które umieściłabym na takiej liście, bo w BuJo jakoś tak średnio siedzą – nawet nie wiem jak je ładnie „stabelkować”, aby były czytelne. Plus, przydałoby się sortowanie, tagowanie. Chyba przetestuję appkę na sobie :D.