Przed nami ostatni weekend bez Matyldy, więc musimy w końcu nadrobić zaległości w pracy, pokończyć projekty, by móc się bez przeszkód cieszyć nią przez pierwsze dni, gdy już w końcu będzie całą dobę przy nas (nie mogę się doczekać, aż poczuję, że faktycznie mam dwójkę dzieci). Trochę się nie umiem zabrać za robotę, trochę za dużo tego wszystko, za mało motywacji – bo po co się zaharowywać, skoro ludzie i tak nie płacą w terminie?

Jeśli tekst Ci się spodobał,
kliknij serduszko poniżej.

0

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *