#19. Nekroskop: Nosiciel
Autor: Brian Lumley
Liczba stron: 176
Przeczytane: 14.09.2014
Harry Keogh, jego stracone lata i historia nie klejąca się zupełnie z całością serii – to właśnie nosiciel, którego Polacy postanowili oznaczyć numerem 17, mimo, że kłóci się z ósmą i dziewiątą częścią serii i nie powinien być przynajmniej moim zdaniem uznawany za część serii opisanej jakimkolwiek numerem. Nekroskop: Nosiciel – powinno wystarczyć.
Historia w książce dzieje się pomiędzy drugą a trzecią częścią podstawowych książek o Nekroskopie, jest to część jego Straconych Lat, więc poza samym Harrym spotykamy tutaj BJ Mirlu, czyli kobietę wilkołaka, partnerkę Harry’ego…

Nie oni jednak są tutaj głównymi postaciami, tylko tytułowy Nosiciel, Mike, były członek mafii, mieszkający oczywiście na Sycylii i służący braciom z Le Manse Madonie (których czytelnicy Nekroskopa będą znać właśnie ze Straconych Lat). Głównym zadaniem Nosiciela jest zatrucie chorobami BJ i jej „dziewczyn”, też wilków, chorobami, które w sobie nosi, spreparowaną wersją Trądu, Dżumy i Wścieklizny, czyli jedynych chorób, które potrafią wyrządzić nieodwracalne szkody na wampirach i wilkołakach.
W zamian za wykonanie zadania Mike ma zostać uleczony, ze wszystkich sił stara się więc wykonać zadanie, a Nekroskop robi wszystko, żeby mu w tym przeszkodzić, bo choć nie wie konkretnie co się ma stać, to jego przeczucia dają o sobie znać, a informacje, które znajduje w miejscowych gazetach są przerażające, szczególnie dla niego, Łowcy Wampirów.
…tyle ode mnie w kwestii opisu książki – jest to co prawda bardzo krótka powieść (zaledwie 170 stron), ale to widocznie i tak za dużo dla wydawców, by mogli sklecić jakiś sensowny opis na tylną okładkę, bo UWAGA, na tylnej okładce wita nas bezsensowny opis następnej części. Syf, syf i jeszcze raz syf. (Na „Morderstwach w Kontinuum” jest ten sam opis i jeszcze parę zdań dopisane…)
Pierwsze parę stron było ciężkie, bardzo ciężkie. Uświadomiłam sobie po kim robię często takie długie zdania, ale jednocześnie waliłam się książką po głowie, w obawie, że mój ulubieniec już się wypalił i będzie to jałowe i bezsensowne odgrzewanie kotleta (w roli kotleta oczywiście Harry). Później jednak było coraz lepiej – więc kto się zniechęci, to radzę jednak przebrnąć, bo ze strony na stronę jest lepiej. Na samym końcu, w paru słowach od autora czytamy, że miał to być rozdział gdzieś w straconych latach Harry’ego, ale poszedł w odstawkę – może więc te ciężkie zdania to ta podstawowa wersja, a późniejsza część już jest pisana „współcześnie”? Tak mi się wydaje.
Książka ma o tyle plus, że można ją czytać bez względu na całą serię, Nekroskopowania jest w niej niewiele… Takie to w ogóle niepodobne, chociaż całkiem fajne. Do moich ulubionych części Nekroskopa się nie wpisze, ale nie jest tak, że szkoda mi poświęconego czasu – jak ktoś ma wolne trzy popołudnia to polecam – i to chyba najważniejsze.
…a więc jednak, mój ulubiony autor, ulubiona seria i ukochany bohater, Harry Keogh, doczekał się kolejnej powieści. Dowiedziałam się przypadkiem, a Matras miał ją na stanie z najświeższej dostawy – zakupiłam, wraz z osiemnastą częścią, która będzie tematem kolejnego wpisu. Szczerze nie wierzyłam, że będą jeszcze jakieś historie o Harrym, bo ta szesnasta miała być taką najostatniejszą z ostatnich.
Seria naprawdę wciągająca, polecam wszystkim. Myslałam , że jest tylko 16 tomów, jakie było moje zaskoczenie, kiedy przez przypadek odkryłam, że są jeszcze 2 tomy, na które poluję w formacie pdf po polsku by móc sobie zarchiwizować do kolekcji ulubionych . Czy może ktoś ma ostatnie tomy by mi podesłać?
Nekroskopy oficjalnie nie wyszły nigdy w ebookach niestety :( a szkoda.
Aj, ciągle nie wzięłam się za tę serię, choć sama do końca nie wiem. Pamiętam, że kiedyś miałam e-booka pierwszego tomu i sobie podczytywałam na komputerze, ale dlaczego przestałam? Nie mam pojęcia! Muszę rozejrzeć się za książką, z czystej ciekawości, bo w końcu kilka lat temu ten cykl robił niezłą furorę :) No i Twoja recenzja jest bardzo pomocna, odświeżyła pragnienie przeczytania książek tego autora :D
Łał, pomocna ;) a spodziewałabym się w sumie, że raczej nie zachęci.
Harry to mój ukochany bohater książkowy, bez dwóch zdań :)
Mogłabym to czytać w kółko, szczególnie trzecią część.
(18 już jest! – ale nie wszystko jest tak jakby w głównym wątku)
Do Lumleya trzeba się przestawić – mnie z początku zawsze drażnią te strasznie długie zdania (a sama robię to samo czasem…). Pierwsze pięć wiem, że można dostać w ebookach jakichś starych. I w sumie – polecam Ci właśnie te stare wersje – tłumaczenie jest znacznie lepsze.
http://yzoja.pl/o-zbrodniach-przeciw-ksiazkom-na-przykladzie-cyklu-nekroskop/ – tu możesz jeszcze zerknąć ;)
Będę o tym pamiętać, szukając tych książek :D Dziękuję Ci bardzo :)