yzoja

ŚBK: Autorzy, którzy poruszają moją duszę

21 lutego 2016 Angelika Borucka 26 Książki
ŚBK: Autorzy, którzy poruszają moją duszę

Od dziś co miesiąc będą się tu ukazywać teksty związane z książkami, oznaczone skrótem ŚBK: Śląscy Blogerzy Książkowi, bo ostatnio, jakoś zupełnie przypadkiem, tam dołączyłam. Integrowanie się wpisami jest fajne, poznawanie różnych podejść do jednego tematu też jest zawsze ciekawe, więc nie mogłam odpuścić.

Temat na dziś, to autorzy, którzy poruszają nasze dusze. Kto więc porusza moją? Pierwsze miejsce jest raczej oczywiste, ale może coś dalej Was zaskoczy?

1. Brian Lumley

Miłość moja od zawsze. Stworzył Harry’ego. Mojego Harry’ego. Nie wyobrażam sobie swojego życia bez niego, serio. Postać Nekroskopa naprawdę wpłynęła na moje życie, ale to opowieść na inny dzień (planuję ja już od ponad roku).

Uwielbiam całą serię o Nekroskopie, wszystkie te krótkie opowiadania, które pokazują, jak bardzo sam autor nie umie sobie odpuścić pisania o Harrym. „Dom pełen drzwi” kocham. Każdą pojedynczą stronę. Tytus Crow jest świetną postacią i podobało mi się czytanie tak bardzo nie moich historii o Cthulhu.

Cieszę się, że dalej tworzy.

2. Stephen King

Jeden z popularniejszych autorów na świecie. Nie jest to autor wysokich lotów pod kątem samych umiejętności pisarskich, jednak opowiadane przez niego historie są w większości genialne.

Zaczęłam od Lśnienia, w gimnazjum, potem poznałam Zieloną Milę oraz Marzenia i Koszmary. Uwielbiałam myśleć, że mam ten dar w lekkim odgadywaniu myśli. Może nawet coś w tym było?

3. Carloz Ruiz Zafon

Geniusz. Pisze cudowne głębokie książki, tworzy wspaniałą muzykę i potrafi równocześnie bawić i uczyć swoich czytelników.

Przeczytałam i przesłuchałam chyba wszystko co zostało opublikowane. Do Cienia Wiatru wracam bardzo często, bo ta powieść pomogła mi kiedyś przejść przez złamane w liceum serce.


 

Jest jeszcze Zbigniew Nienacki, którego powtarzam po kilkunastu latach dzieciom co wieczór, jest Joe Alex, jest nowiutki nabytek na mojej półce – Jo Nesbo, którego Harry mnie też urzeka. Nie wolno zapomnieć J. K. Rowling,  która wpłynęła mocno na moje pokolenie, ani o Mastertonie, który wprowadził mnie w horrory. Wyklętego chyba nigdy nie zapomnę.

12742027_10204220359388904_2799907278672538004_n

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mr. Kaffeino pisze:

King owszem, ale wcześniejsze pozycje, obecne nie mają tyle czadu.

Yzoja pisze:

Joyland był naprawdę dobry. Przebudzenie jest takie średnie raczej. Którą uważasz za najlepszą?

Mr. Kaffeino pisze:

Dolores Claiborne, Zielona Mila – o filmach nie piszemy, były wyjątkowo słabe.

Yzoja pisze:

Zielona Mila to wyjątkowo słaby film? To ja chyba jakiś inny widziałam.
książeczki mam na półce, w tym wydaniu 6-częściowym.

Mr. Kaffeino pisze:

Słaby. Mam na myśli właśnie wydanie sześcioczęściowe. Skazani na … Kinga nie czytałem, ale film podobał się. Film nominowany do Oscara w kilku kategoriach, żadnego nie zdobył. A widzom się podobał. Wiem, że Oscary to żaden wyznacznik, ale działa na wyobraźnię.

Nieobiektywny pisze:

Kinga do tej pory tylko dotykałem w postaci ekranizacji, zbieram się do książek, bo brat swego czasu dorobił się na swojej półce dosyć sporej jego kolekcji. Jakoś ciężko mi to idzie, bo bardziej ciągnie do literatury faktu. ;)

Yzoja pisze:

O widzisz. A któraś Ci się podobała? Bo mi tak szczerze chyba najbardziej 1408 się podobało, ale nie dotarłam jeszcze do czytania pierwowzoru :)

Jak Ci nie podchodzi taki gatunek to może spróbuj opowiadań? Albo Zielonej Mili?

Nieobiektywny pisze:

Z 1408 wiąże się ciekawa historia. Pierwszy raz widziałem go w kinie, następnie kilka lat później w tv. Koniec filmu, a tu inne zakończenie niż w kinie. Okazało się, że film ma dwie wersje zakończenia jedną gdy główny bohater zostaje uratowany z pokoju przez strażaków i drugą gdy ginie w słynnym pokoju 1408. ;)

Plus oczywiście fenomenalna Zielona Mila!!! :D

Yzoja pisze:

Przeżyłam to :D byłam w kinie, potem oglądałam na DVD i się mocno zdziwiłam :D pierwszy raz mi się wtedy to zdarzyło.

Tom Hanks, oj, serio, cudowny film. Zawsze płaczę.

Nieobiektywny pisze:

A zapomniałbym jeszcze o Skazani na Showshank, który „leci” właśnie na Polsat Film. :P

Yzoja pisze:

Bardzo dawno temu oglądałam, chyba muszę zrobić powtórkę.

Ja swego czasu (szkoła podstawowa i średnia) uwielbiałem Mastertona. Teraz doszedłem do wniosku, że jego książki są tragicznie schematyczne. Demon, seks, walka, zwycięstwo.

King byłby fajny, gdyby nie lał tyle wody.

Fajnie pisze Dean Koontz, w sumie klimaty podobne do Kinga, ale ma ciekawe patenty.

Lubię też Jonatana Carrolla i Neila Gaimana. Co prawda ich fantastykę nazywam „kobiecą”, bo jest taka lekka i… nie wiem, jak to nazwać. Ale kojarzą mi się bardzo kobieco.

Klasyką też jest Philip K. Dick, chociaż w jego przypadku polecam raczej krótkie opowiadania niż dłuższe teksty, które, przynajmniej dla mnie, są niestrawne.

Yzoja pisze:

Mastertona ostatnio czytałam jeszcze w gimnazjum :D wtedy to było coś nowego. Wiem, że Wyklęty mocno mi się podobał i czytałam go chyba trzy razy. Tengu w sumie był mocno inny. Coś muszę z Legimi przeczytać ;) jest tam tego trochę.

Lanie wody u Kinga? No co Ty?

Dean Koontz – w planach. Muszę obczaić w najbliższym czasie.

Gaimana chcę w tym roku Nigdziebądź, w Koralinę tak wsiąkłam, że przeczytałam na raz. Jonatana Carrolla nie kojarzę tytułami, muszę zerknąć. Na pewno nic nie czytałam.

K. Dicka przeczytałam jedną – Man in the High Castle i średnio mi się podobało. Ale podobno mam przeczytać Ubika.

Wylęty tak, Tengu – Shit. Ja zacząłem jeszcze od Manitou, Dzinna. Potem było jeszcze Zwierciadło Piekieł, Wojownicy Nocy. Teraz znalazłem na Kundlu jakąś Studnię Piekieł. Dopiero zaczynam, ale schemat już wyczuwam :)

Uważasz, że King nie leje wody? To chyba jesteś jedyna. Przecież on jest znany z tego, że akcja zaczyna się dopiero w połowie 400-stornicowej książki. I faktycznie stare książki dużo lepsze i krótsze. Teraz strasznie idzie w ilość.

Carrolla polecam „Białe Jabłka” i „Krainę Chichów”, ale wiele kawałków ma niezłych.

Dicka polecam krótkie opowiadania, zwłaszcza te, na podstawie których zrobione filmy. Złoty Człowiek, Przypomnimy to panu hurtowo, Impostor…

Yzoja pisze:

o, Zwierciadło Piekieł to to co ostatnio czytałam. Wieki temu, ale podobało mi się :P motyw był fajny. Ale ja lubię takiego typu horrory, czytałam jakieś takie małe z Phantom Pressa ;)

Joyland z tych nowych mi bardzo podszedł. Przebudzenie trochę mniej. Ostatnio kończyłam Chudszego, ale trochę umarłam z nudów, bo oglądałam wcześniej film, więc w sumie nic mnie nie zaskoczyło.
Chyba jestem przyzwyczajona do książek, które się długo rozkręcają.

To nigdy nie słyszałam tych tytułów, wiesz? ;D

Okej, dzięki! Będę się orientować.

„Dom pełen drzwi” kocham. Każdą pojedynczą stronę.”
To drugie zdanie pokazuje wyjątkowość danego pisarza. Faktem jest, że nie mam pojęcia kim jest Lumley, ale faktycznie musi mieć dla Ciebie ogromne znaczenie. Życzyłbym każdemu pisarzowi, aby każda pojedyncza strona wzbudzała zainteresowanie u czytelnika:)

Yzoja pisze:

Lumley to nie górnolotna literatura, ale facet mnie ukształtował. Zaczęłam go czytać jak byłam zdecydowanie za młoda, ale przez to układam zdania w taki sposób jak on (czyli piszę czasem jedno zdanie długie na pięć linijek), ma więc spory wpływ na mnie. No i stworzył mojego Harry’ego (chociaż w innej książce). Ubóstwiam go.
(Nawet mu napisałam maila w zeszłym roku na ten temat – odpisał!)

Ania Maciąg pisze:

King znalazł się i u mnie, a nad Rowling myślałam, ale ostatecznie znalazła się poza 10 ;)

Dorota Józefiak pisze:

Po Mastertona sięgałam dwa razy. Za pierwszym razem bardzo mi się podobało. Książka wciągająca, zaczęłam jeszcze w Warszawie, zamykałam już w okolicy Częstochowy, do Katowic przeżywałam to, co wyczytałam. Wypożyczyłam zatem część kolejną… i o zgrozo! To było straszne. Krew, krew, jeszcze trochę krwi i na dodatek jeszcze krew. Koszmar. W połowie zastanawiałam się, jakim cudem krew nie kapie ze stron na podłogę, bo miałam silne wrażenie, że powinna. Absurd gonił absurd. I po tym spotkaniu rozstałam się z Mastertonem chyba już na zawsze. :)

Yzoja pisze:

Wyklęty jest taki mocno krwawy chyba. Tengu też. Ale coś mnie w nim urzekło.

Wiadomo jednak, że jak się źle trafi to się można zniechęcić. Też mi się tak czasem zdarza z autorami, którzy podobno są fajni :D

Zgadzam się totalnie z Kingiem, którego umieściłam również w mojej dziesiątce :) No i Jo Nesbo i Harry Hole <3

Sardegna pisze:

Lubię Zafona i Mastertona. Z jakieś dwa, trzy lata temu też umieściłabym ich na tej liście :)

Zafon <3 Geniusz słowa, to prawda.

Yzoja pisze:

Geniusz klawiatury w sumie powinnam napisać :D bo po tej fortepianowej też cudownie skacze.

A wiesz od tej strony go nie znałam. Muszę poszukać i posłuchać :-)

Yzoja pisze:

Koniecznie. Na jego stronie są piosenki stworzone do czytania jego powieści :) cudowne.