yzoja

Przegląd kalendarzy na rok 2019

25 października 2018 Angelika Borucka 5 Kultura pisania, Notatniki
Przegląd kalendarzy na rok 2019

Do nowego roku zostało jeszcze trochę czasu i część z Was może się zastanawiać już, jaki kalendarz będzie najlepszy na 2019? Są wybory oczywiste, są mniej oczywiste. Są jakieś perełki, są specjalistyczne kalendarze i są takie, na które moglibyście nigdy nie trafić.

Lista nie obejmie oczywiście wszystkich kalendarzy, bo jest to po prostu niewykonalne, ale z chęcią ją zaktualizuję, jeśli znajdziecie jakąś ciekawą propozycję.

Główne kryteria: oglądać będziemy kalendarze książkowe, które są w jakiś sposób inne niż to, co znajdziecie po prostu na półce w markecie. Kalendarze nie mogą być przesadnie drogie i ustalmy 100 PLN za górną granicę.

Kalendarze od gigantów

Jeśli myślimy o kalendarzu książkowym to gdzieś zaraz na początku w głowie pojawia się Moleskine. A jeśli się nie pojawia, to powinien. Zaraz obok Leuchtturma. Obie firmy prześcigają się w nowych układach, podkradają je sobie i w sumie wciąż ciężko wybrać zwycięzcę.

Moleskine

Kalendarze Moleskine’a mają często fajne okładki. W tym roku możemy znaleźć np. Harry’ego Pottera. Znajdziemy również Małego Księcia, który grzecznie dostaje nowe okładki już od kilku lat. Nowością jest wypuszczenie notatnikowej kolekcji Denim jako kalendarze, czyli tych z jeansową okładką w czterech różnych kolorach.

Format: L (prawie A5)
Układ: dzienny
Cena: 96 PLN (limitowane serie) / 88 PLN
Kupicie: w oficjalnym sklepie

Format: P (prawie A6)
Układ: dzienny
Cena: 77 PLN (limitowane serie) / 73 PLN
Kupicie: w oficjalnym sklepie

Format: L (prawie A5)
Układ: tygodniowy z notatnikiem
Cena: 92 PLN (limitowane serie) / 81 PLN
Kupicie: w oficjalnym sklepie

Format: P (prawie A6)
Układ: tygodniowy z notatnikiem
Cena: 73 PLN (limitowane serie) / 65 PLN
Kupicie: w oficjalnym sklepie

Leuchtturm 1917

Oczywiście, że nie mogło ich zabraknąć.

Nudne okładki rekompensują mnóstwem dostępnych kolorów w większości z wariantów. Do tego lekkie eksperymenty z formą i grubością okładki (yay!). Kolejny rok z rzędu możemy skusić się na kalendarz tygodniowy z notatnikiem w miękkiej oprawie w kolorze innym niż czarny. Cudowne. Oprócz tego zawsze zobaczymy dwie tasiemki-zakładki.

Co ciekawe, firma odchodzi od miesięcznego i dziennego układu kalendarzy, zostawiając je aktualnie jedynie w czterech wariantach kolorystycznych.

Format: A6
Układ: dzienny, tygodniowy, tygodniowy z notatnikiem
Cena: od 73 do 82 PLN
Kupicie: w oficjalnym sklepie

Format: A5
Układ: dzienny, tygodniowy, tygodniowy z notatnikiem
Cena: od 90 do 99 PLN
Kupicie: w oficjalnym sklepie

Paperblanks

Jedne z piękniejszych okładek, jakie w ogóle będziecie w stanie spotkać. W środku będą mieć tydzień na dwóch stronach albo jeden dzień, zależy od układu. Ceny są (dość) niskie, szczególnie za coś tak pięknego. Oprawy są grube, a papier nie pozostawia wiele do życzenia.

Format: Ultra (A4+), Maxi (A4), Midi (A5), Mini (A6)
Układ: dzienny lub tygodniowy
Cena: od 43 PLN do 88 PLN
Kupicie: na TaniaKsiążka.pl

Nuuna

Jest i Nuuna. Moja Nuuna. Ta firma, która idzie na przekór standardowemu rozstawowi kropek i robi te kropki nadziubdziane jak dla krasnoludków. Kocham.

Ich tygodniowy kalendarz dostępny jest w tym roku w dwóch okładkach, metalicznej srebrnej i czarnej z plamami białego. Metaliczny to rozmiar A6, a czarny trochę mniejszy niż A5. Wykonane z ultrabiałego papieru kartki będą w większości opatrzone właśnie drobnymi kropkami.

Format: A6 / A5
Układ: tygodniowy horyzontalny
Cena: 20 / 25 EUR | 86 / 108 PLN
Kupicie: w oficjalnym sklepie

Peter Pauper Press

To ta jedna z marek, do których sentyment mam ogromny – to oni wprowadzili mnie w świat droższych notatników. Mają piękne unikatowe okładki, dobry papier, który nadaje się do pióra, nie kosztują za dużo i znaleźć je można nawet w lokalnych sklepach papierniczych. Czego więcej chcieć do szczęścia? Tak, wiem. Żeby kalendarze te były dostępne w Polsce.

Format: A5
Układ: tygodniowy
Cena: około 50 PLN
Kupicie: w tym irlandzkim sklepie

Legami

Możliwe, że powiedzenie o nich „gigant” to trochę zbyt wiele, z drugiej strony są marką, która powoli staje się coraz bardziej rozpoznawalna. Sama mam w kolekcji jeden ich notatnik. Ilość kalendarzy na ich stronie sięga pół tysiąca, więc każdy jest w stanie znaleźć tam coś dla siebie. Niedostępne w Polsce, choć warte tego, by sprowadzić je z oficjalnego sklepu.

Okładek mają tyle, że nie mogłam się zdecydować, którą Wam tu pokazać. Jedyny problem jest taki, że wnętrza tych kalendarzy nie wyglądają. Prezentują się tak, jak typowy kalendarz, który dostać można w supermarkecie. Bardzo szkoda, ale jeśli jesteście w stanie przełknąć tak zwykłe wnętrze kosztem pięknej okładki (i niskiej ceny) to warto sprawdzić.

Format: od A6 do A4
Układ: dzienny lub tygodniowy
Cena: od 30 PLN
Kupicie: w oficjalnym sklepie

Polskie wydawnictwa

Oprócz gigantów i światowych marek są też polskie wydawnictwa. Niektóre zajmują się notatnikami na co dzień, inne mają tylko ten jeden kalendarz, wydawany co roku, utrzymany w konkretnym tonie z ograniczoną liczbą okładek. Wszystkie te, które znajdziecie poniżej są jednak warte uwagi.

Sezonownik

Sezonownik ukazuje się regularnie od 2014 roku. To minimalistyczny kalendarz o układzie tygodniowym z notatnikiem, w którym znajdziemy informacje o sezonowych roślinach, jak nazwa wskazuje. W tegorocznej edycji ekipa Sezonownika postawiła na jeszcze jeden motyw, #lesswaste, więc na kartach kalendarza znajdziemy wskazówki, jak powolutku zmieniać swoje nawyki, by produkować mniej śmieci.

Format: A5
Układ: tygodniowy z notatnikiem
Cena: 49 PLN
Kupicie: w oficjalnym sklepie

Pracownia zeszytów

Już sama nazwa brzmi dobrze, a dalej jest tylko lepiej. Za wszystkimi notatnikami i plannerami stoi jedna osoba, Irena, która zajmuje się tym od 2015 roku. Kalendarze możecie spersonalizować własną grafiką lub wybrać domyślny wzór. Kartki są zazwyczaj kremowe, a okładka z lnu. Więcej szczegółów znajdziecie na stronie produktu.

Format: A5
Układ: dwa dni na stronę lub dzienny
Cena: od 75 PLN
Kupicie: w oficjalnym sklepie

Pan Kalendarz

Jeden z pięknych polskich kalendarzy, który kolejny raz przewija się na łamach mojego przeglądu. W tym roku zobaczymy go w czterech różnych (ale nadal czarnych) okładkach. W środku… ojej, czego to w środku nie ma! Będą linie i kropki, kratka i gładkie strony. Zobaczymy góry, sowy i czasem też zupełnie nieregularnie poumieszczane dni. Jeden z ładniejszych i bardziej unikatowych kalendarzy na rynku.

Format: A5
Układ: tygodniowy
Cena: 60 PLN
Kupicie: w oficjalnym sklepie

Ewa Chodakowska

Z pełnym zaskoczeniem stwierdzam, że jest to jeden z ładniejszych (niemarkowych) kalendarzy, jakie pojawiły się w tym roku w sklepach. Wygląda schludnie, okładka przyciąga oko, dostępna jest w czerni i bieli. W środku znajdziemy część kalendarzową, przepisy oraz tabelki związane z treningami. Brzmi to całkiem przemyślanie i sensownie.

Format: A5
Układ: tygodniowy
Cena: 37,49 PLN
Kupicie: w Empiku

Wydawnictwo Zielona Sowa

Format: A5
Układ: tygodniowy z notatnikiem lub dzienny
Cena: 37,49 PLN
Kupicie: w Empiku

Wydawnictwo Albi

Format: B6
Układ: tygodniowy lub dzienny
Cena: 21,03 PLN
Kupicie: na TaniaKsiążka.pl

Różności

Jeśli nie chcecie ani marek znanych z notatników ani polskich tworów, wtedy może coś z tego będzie się Wam podobać:

Sarah’s Scribbles

Obrazki z tej serii musiały Wam choć raz mignąć przed oczami. Może więc kalendarz narysowany przez autorkę będzie czymś odpowiednim? Nie ma zbyt wiele miejsca na notatki, ale może to i dobrze?

Format: A5
Układ: tygodniowy
Cena: 47,50 PLN
Kupicie: na BookDepository

F*cking Brilliant

Totalne wykopaliska. Najpierw spojrzałam na ładną typografię, potem na kolory. Później przeczytałam nazwę. Znalazłam zdjęcia środka i powiem Wam, że… jestem zaintrygowana. Oprócz kalendarza mają jeszcze notatnik, kolorowankę, ołówki i karty do gry. Wszystko opatrzone przekleństwami w pięknej kaligrafii. Wow!

Format: A5
Układ: tygodniowy
Cena: 82 PLN
Kupicie: na BookDepository

Kot Simon


Format: B5
Układ: tygodniowy
Cena: 32,49 PLN
Kupicie: w Empiku

Mini dziennik

Format: B6
Układ: tygodniowy
Cena: 30,99 PLN
Kupicie: w Empiku

Format: B6
Układ: dzienny
Cena: 23,49 PLN
Kupicie: w Empiku


I to by było na tyle.

Podzielcie się swoimi wyborami! Dajcie znać, co z tej listy najbardziej się Wam spodobało i ku jakiemu kalendarzowi się składacie. A może coś już kupiliście? Coś przegapiłam? Na pewno przegapiłam! Podrzucajcie swoje propozycje.

I udostępniajcie, ładnie Was proszę. Napracowałam się. Nawet nie wiele ile samozaparcia potrzeba, żeby przeglądać codziennie strony z kalendarzami (i notatnikami) i nie klikać „kup” przy połowie z nich.

Jeśli zastanawiacie się, co ja wybrałam, to powiem Wam, że jeszcze nie wiem. Od 2015 roku mam zawsze Leuchtturmy, w tym roku chciałam zaszaleć z Nuuną, ale nie jestem przekonana do tego wnętrza (za to mój facet jest, heh, więc i tak mogę kupić). Może Paperblanks? A może po prostu poczekam na mój Habit System, a decyzję podejmę w następnym kwartale? 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Neska Górska napisał(a):

W sumie skłoniłaś mnie do głębszego zastanowienia…przejrzałam je i chyba zostanę na przyszły rok raczej zostanę przy Moleskinie. Dzienny klasyczny 13×21. Podoba mi się prostota i wykonanie. Niektóre moje kalendarze nie dotrwały roku, niestety – dlatego pierwsze co oceniam to wytrzymałość. Dwa dla mnie szczególnie ważna jest prostota dlatego wszystkie te edycje specjalne omijam szerokim łukiem. Jeżeli mam potrzebę to własny customizuję pod siebie. W kalendarzu mam nawet rysunki mojej córki :D, tylnia kieszonka przeznaczyłam na ważne paragony, w kalendarzu mam obsolutnie wszystko. Średni w nim porządek, zapisuję wszystko od prania, dziennych wydatków do logiki działania w grze.

Angelika Borucka napisał(a):

A korzystałaś kiedyś z Leuchtturma? Firma generalnie podobna do Moleskine’a, ale jakościowo lepsza (bo Moleskine akurat jakością nie grzeszy z tych premium marek).

Z wytrzymałością rozumiem – szczególnie jeśli się dużo pisze i/lub nosi taki kalendarz w torebce. Musi przetrwać te swoje 12 miesięcy w jednym kawałku.

Wiesz, że nigdy nie wpadłam na trzymanie paragonów tam w kieszonce? Nigdy nie wiem totalne na co je zużywać, ale to ma sporo sensu! :D muszę zapamiętać.

Ania napisał(a):

Kurcze, gdyby nie fakt, że już raczej przerzuciłam się na BuJo (niedługo będę mieć trzeci już), to czaiłabym się na kalendarz z kotem Simona (koleżanka siedząca obok mnie teatralnym szeptem poinformowała mnie, że ładny). Co jak co, jak się czeka na Booktube na krótkie streszczenie premier, to pewnie będę wyczekiwać przyszłorocznego przeglądu. Nawet jeśli miałabym popatrzeć na okładki.

eV napisał(a):

Nuuna z Twojego dawnego polecenia sprawdziła mi się idealnie do BuJo, myślę że nawet chciałabym napisać coś więcej o tym notesie i sposobie w jaki go prowadziłam, bo do tradycyjnego BuJo jest mu naprawdę bardzo daleko. Nie wiem, jak sprawdziłby się kalendarz ale notatnik w kropki jest naprawdę świetny. Wreszcie kropki, które nie mają ogromnego rozstawu (wcale nie jest mały – na upartego w te 3 milimetry da się wcisnąć dwie linijki przy cienkopisie o małej grubości!) i nie są tak ciemne że widać je z kilometra. Z chęcią kontynuowałabym przygodę z tą firmą, ale włąściwie to dwie rzeczy mi przeszkadzały: pierwszą jest brak gumki przez co często coś wypadało ze środka, drugą zbyt grube kartki, przez co notes jest bardzo ciężki i masywny. Poza tym, wszystko naprawdę super.

Ogólnie uwielbiam Twoje przeglądy kalendarzowe – ach chciałabym mieć po co kupić co najmniej kilka kalendarzy! Moleskinów nie lubię, bo ten podłużny format niezbyt mi pasuje – choć ostatnio trafiłam w sklepie na jakiś Moleskin, który był przeprzepiękny, jeśli chodzi o papier i detale – nie mogę go znaleźć jednak na stronie, chyba był w jakiejś limitowanej edycji i był szyty inaczej niż większość Moleskinów. Leuchtturmy uwielbiam i Leuchtturm to zawsze dobry wybór. Po jakimś czasie jednak się nudzi. Paperblanks to notes czy kalendarz który kupisz i nie postawisz w nim ani kropki długopisem, aby go nie zbeszcześcić. Peter Pauper wygląda baardzo spoko i nawet bym sobie taki sprawiła gdyby nie to, że…

… w tym roku postanowiłam zrobić własny kalendarz! Zamierzam rozplanować tygodniówki według swoich upodobań, przeznaczyć na każdą rzecz dokładnie tyle miejsca, ile potrzebuję. Aby było szybciej i schludniej, użyję stempli z nazwami dni tygodnia (kupiłam te z Tigera, z których można ułożyć własny napis) i któregoś grudniowego wieczora przysiądę i to zrobię. Tym razem nawet nie na kropkach, a na czystym papierze. Kropki, nawet najmniejsze i najmniej widoczne wciąż mnie ograniczały. Tym razem chcę mieć w swoim kalendarzu pełną swobodę.

Jeśli chodzi o notes, który posłuży mojemu kalendarzowi to zakupiłam sobie cudo o nazwie Grand Voyage Monstera firmy Semikolon. https://en.semikolon.com/grand-voyage-monstera-gold-embossing-plain-laid-paper-272-pages-irish.html Ogólnie to szukałam czegoś większego formatowo, ale jak zobaczyłam ten zeszyt w sklepie, wydotykałam wszystkie kartki, to uznałam, że znalazłam coś co nadaje się idealnie na mój kalendarz.

Angelika Borucka napisał(a):

Ojeju, to brzmi cudownie! Koniecznie pokaż efekt końcowy, bo już nie mogę się doczekać, żeby go zobaczyć! Notatnik mocno minimalistyczny, ale materiałowa okładka to zawsze milion serduszek ♥

Ja mam jedną Nuunę (kalendarz) z gumką, ale tak ciasną, że wygina notatnik, heh. To fakt, że mają grube kartki. I ja mam te A6 i one mają jeszcze drobniejszą siatkę, bo 2.5mm a nie 3.5 ;) więc z czymś grubszym niż 0.5mm nie ma sensu nawet podchodzić. Ale to pierwsze notatniki, które chcę zapisać od deski do deski i korzystam z dwóch na raz. Nie wiedzieć czemu, jakoś nie mam przy nich blokady „żeby nie zepsuć” mimo że i drogie i piękne.

Jakiś konkretny układ planujesz w tym swoim zrobić? Mi się pod tym względem podoba Pan Kalendarz, bo ma mnóstwo różnych układów na każdy miesiąc i to mocno pobudza wyobraźnię ;)

W gładkim bym się trochę bała swoich gryzmołów, w sensie, no jednak jakieś linie/kropki/cokolwiek, żeby linie z tekstem szły równo. Chociaż nie po to jest liniuszek, żeby to miało ograniczać, a jeśli planujesz rysunki to kompletnie rozumiem koncepcję ;)