28 marca 2014

Horrory, które warto obejrzeć (i parę tych, które odradzam)


o filmach

Lecimy z horrorami. Jest to jeden z moich ulubionych gatunków, więc bardzo dużo reprezentantów tego gatunku przewinęło się przed moimi oczami. Oczywiście były lepsze i te gorsze, ale pisać będę głównie o tych pierwszych.

Ostatnia aktualizacja: 2 września 2017.


The Girl with all the Gifts (2016)

Trafiłam na ten film przez twórcę muzyki – Cristobal Tapia de Veer stworzył ścieżkę dźwiękową do Utopii, Dirka Gently’ego i Humans. Jeśli słyszeliście którąkolwiek, to wiecie, że warto już choćby ze względu na niego sprawdzić film.

Ciężko powiedzieć coś o fabule, nie zdradzając za bardzo pierwszego z zaskoczeń.

Jest sala, pełna dzieci, przywożonych do sali przez wojskowych na specjalnych krzesełkach, gdzie są one zapięte pasami, a na twarzach mają maski. Dzieci są inteligentne, a sala, jest salą lekcyjną.

Nie był za bardzo straszny, to nie ten typ, ale to postapokalipsa, w pięknym nieoczywistym wydaniu, która dodaje powiew świeżości do oklepanego już motywu.

Film można obejrzeć na Amazonie UK (wystarczy VPN w przeglądarce jeśli macie subskrypcję).

XX (2017)

Wskoczył niedawno na Netfliksa, obejrzałam momentalnie po premierze. Antologia składająca się z czterech historii napisanych przez kobiety.

Pierwsza z opowieści, The Box, jest zdecydowanie moją ulubioną i prawdopodobnie najlepszą według wszelkich standardów. Pozostałe trzy pewnie znajdą entuzjastów, co jednak najważniejsze: żadna z nich nie była zła.

Czy okładka nie jest piękna?!

Następny jesteś Ty (2011)

Mój ulubiony duet Wingard/Barrett.

Slasher, w którym budowanie napięcia wyszło słabo. I o dziwo, to nic złego. Ściany i podłoga mokre od krwi, wydawałoby się, że to klasyczny przedstawiciel historii z domem na odludziu. Jednak elementy czarnego humoru pokazują nam, że nic tu nie jest takie oczywiste.

Zabójcy-amatorzy i główna bohaterka, która do amatorek nie należy. Straszny nie był wcale, ale intrygujący z pewnością.

The ABCs of Death (2012)

Ten i następny tytuł to ten sam koncept. Litery alfabetu i krótkie filmy, związane z jakimś hasłem zaczynającym się na daną literę. Budżet w przypadku pierwszej części to było chyba 5 000 $, zakładam że w drugiej było podobnie.

Kilka historii jest dobrych, kilka średnich, większość zła. Po prostu zła.

Podobało mi się N, O, Q i S. U było niezłe, K też.

Mocne nie na F i L.

Te kilka dobrych historii jest raczej wartych przemęczenia się.

ABCs of Death 2 (2014)

Wypada lepiej niż pierwszy zestaw. Mniej takich ohydnych i odjechanych obrazów, więcej średniaków, kilka dobrych.

I to jest tak, jeśli lubicie różne rodzaje horrorów. Suspens, slashery i makabrę, to znajdziecie tu pewnie wszystko. I więcej. Czasem może nawet trochę za dużo?

Autopsja Jane Doe (2016)

Plakat wyglądał intrygująco, minimalistyczny tytuł, nie sugerujący zbyt wiele. Możemy się spodziewać seryjnego mordercy? Może jakichś obrzydliwych robaków? Może zombie? A może jeszcze czegoś innego?

Fajna obsada, dobre ujęcia, parę klasycznych cliche gatunkowych, ale świetnie zrekompensowanych przez muzykę. Tak, tak, tak! Jedna z najlepszych produkcji tego gatunku, jakie widziałam w ostatnich latach.

Holidays (2016)

Dostępna na Netfliksie z polskimi napisami i lektorem „świąteczna” antologia. Składa się z ośmiu historii. Każda z nich wyreżyserowana jest przez inną osobę, czasem reżyser jest jednocześnie scenarzystą, a ze znanych nazwisk jest tam jedynie Kevin Smith.

Święta lecą po kolei, startujemy w Walentynki, by skończyć w Sylwestra.

Każdy segment jest inny i w innym kontekście mroczny. Są nawet historie, w których nie ma krwi. Nie wszystkie mi się podobały, ale jako całość zasługują na uznanie. Mój faworyt to Father’s Day – niesamowity klimat, ale Christmas jest też dobre, takie w formule Black Mirror.

Obecność (2013)

Straszny tak w sam raz, idealnie porcjowane napięcie, trochę ciekawszy niż podstawowy kanon horrów i podobał się on nawet Krzyśkowi, który za tym gatunkiem zupełnie nie przepada.

Strach utworzony przez klimat, a nie flaki latające po ścianach.

Stay Alive (2006)

Bardzo mi przypadł do gustu, może nie jest jakiś specjalnie głęboki, niemniej dobrze się go ogląda, trzyma w napięciu i sam motyw jest dość ciekawy. Znanych twarzy w nim nie spotkamy poza Malcolmem. Reszta obsady gdzieś się tam przewijała (np. Fin grał w „Czerwonej Róży” Kinga), jednak nikt nie jest jakoś mocniej rozpoznawalny.

Elżbieta Batory, gry komputerowe, mi wystarcza.

Trzynaście duchów (2001)

Detektyw Monk i Matthew Lillard w głównych rolach. Ciekawa i naprawdę straszna opowieść, którą można by nazwać bardziej makabryczną wersją Dziewiątych Wrót.

Nieznajomi (2008)

Taki horror, po którym strach spać blisko okna – na mnie wywarł dodatkowe wrażenie, gdyż oglądałyśmy to z siostrą na Halloween w miejscowym kinie, następnie czekał nas prawie trzykilometrowy spacerek do domu, gdzie łóżko (narożnik konkretniej) postawiony jest akurat tak, że nad każdą częścią  jest okno. Cudowna noc!

Sinister (2011)

Bo kto nie lubi horrorów zaczynających się od przeprowadzki, które zawierają w sobie stare filmy i przerażające drzewa.

Bardzo fajna obsada!

Oczy Julii (2010)

Film twórców „Sierocińca” i „Labiryntu Fauna”, co od razu zachęcało do obejrzenia go. Pamiętam jakie wrażenie na mnie wywarł pierwszy z nich, więc wydawało się logiczne, że trzeba koniecznie ten film zaliczyć.

Prawie dwugodzinny seans, trzymający zdecydowanie w napięciu, posiadał parę momentów, gdzie można było unieść kąciki ust, ale i wiele takich, gdzie pół sali podskakiwało z przerażenia – nie powiem, sama wzdrygnęłam się parę razy, choć horrory to niby dla mnie chleb powszedni.
Mimo krwi w paru miejscach, zdecydowanie nie nazwałabym tego „rąbanką”, bo takich filmów nie trawię i nie rozumiem… Krwi było „w sam raz”, jeśli mogę tak powiedzieć.

Brakowało mi może tylko jakiegoś fantastycznego mocnego Soundtracku, ale film i tak wart jest obejrzenia, przynajmniej moimi oczami. Jest innowacyjny, jest z jednej strony opowieścią o miłości, a z drugiej strony o psychopatach, rodzących się z dziwnych powodów…

Inni (2001)

I nawet nie mówcie, że ktoś z Was tego nie widział. To zdecydowanie jeden z bardziej klimatycznych przedstawicieli gatunku, ze świetną obsadą — jest tu ktoś, kto nie lubi Nicole Kidman?

Widzę, widzę (2014)
Ich seh, Ich seh

(ang. Goodnight Mommy)

Horror psychologiczny. Kino austriackie, więc dziwnie jest od samego początku.

Mama wraca po operacji twarzy do domu, cała w bandażach, jej dwóch synów (bliźniaków) twierdzi, że to nie ona.

Ogólnie WTF. Jak ktoś z Was obejrzy to chętnie porozmawiam o tym filmie, ale trzeba przyznać: trzyma w napięciu i jest warty obejrzenia. To jeden z tych, które nie tyle są straszne, co wywołują stałe uczucie niepokoju.

V/H/S (2012)

Film ten to jak dla mnie połączenie Movie 43 (bo film składa się z segmentów tworzonych w całości przez różnych ludzi) z Blair Witch Project (bo wszystkie sceny kręcone są naręczną kamerą). Historie nie kojarzą mi się z niczym konkretnym, są więc naprawdę świetne i chętnie zobaczyłabym rozwinięcie każdej z nich – niestety, musimy zadowolić się tym co jest. Jest to naprawdę jeden z lepszych horrorów jakie widziałam, nieprzewidywalny i ciekawy, a co chyba najbardziej interesujące – podoba się nawet ludziom, którzy unikają gatunku.

Są go trzy części, druga jeszcze okej, trzecia tragiczna.

Unfriended / Cybernatural (2014)

Film produkcji MTV, zrealizowany w całości na ekranie MacBooka z otwartą przeglądarką i Skypem. Niebanalny pomysł (znowu!) na horror w czasach social media. Dobrze straszny, wciągający i uważam, że nie brakowało mu zupełnie nic.

 

Wishcraft wishcraft(2002)

Film wygląda jak kręcony w latach osiemdziesiątych, spokojnie można więc powiedzieć, że to budżetowy horror klasy B. Zachęcająco, prawda? Czasem jednak można znaleźć perełki wśród przedstawicieli tej grupy filmów.

Oceniłam ten film na 7 punktów, bo mimo przewidywalnych wydarzeń w 80% filmu, zaskoczyła mnie końcówka. A to jest coś. Znacznie bardziej cieszy mnie coś takiego, niż wyróżniająca się pierwsza połowa, zupełnie nieszablonowa i inna, zakończona typowymi dla gatunku scenami. Jest więc naprawdę okej.

Jest typowa popularna dziewczyna (Samantha), jest typowe amerykańskie gimnazjum i niezbyt typowy z wyglądu kujon (Brett), który udziela korepetycji naszej ślicznotce. Brett dostaje tajemniczą przesyłkę, zawierającą liścik z informacją o trzech życzeniach, a skoro jest zakochany i zbliża się bal, to chce, żeby Samantha z nim poszła. Bardziej banalne być nie mogło, prawda? W tym samym czasie po mieście zaczyna grasować psychopatyczny morderca w czarnej pelerynie, którego celem są tylko dziewice i prawiczki. Nie spodziewaliście się, prawda?

Nie jest to jednak aż tak kretyńskie i przewidywalne jak mogło by być.

Tragedia na Przełęczy Diatłowa (2013)

Film odnośnie którego bardzo wiele ludzi ma dosłownie skrajne opinie. Dla mnie był on idealny, ciekawy, zostający w głowie, z fajną, ciekawą końcówką – science-fiction, ale nadal ciekawą. To był tytuł, który został z nami na następne parę tygodni, kiedy to przeczesywaliśmy internet w poszukiwaniu informacji o tytułowym incydencie i innych zdarzeń/zjawisk o podobnie niewyjaśnionych okolicznościach.

Jest to horror sf i żadnemu z tych członów nie można nie przyznać racji.

Gość (2014)

Horror? Może raczej thriller, ale ma zadatki na pasowanie również i do tej kategorii.

Jest to jeden z lepszych filmów, które w ogóle widziałam. Bardzo dobra obsada, świetne postacie, genialna muzyka i przepiękne sceny! W szczególności jedna, ta prawie na końcu — jak dotrzecie, to będziecie wiedzieć, o co mi chodziło. Soundtrack w klimacie lat ’80, chociaż z nowszymi utworami. Magia!

Projekt Lazarus (2015)

Zaczyna się dobrze, później trochę nudy, a koncepcja na końcu bardzo mi się spodobała.

Tate, Olivia Wilde, obsada całkiem przyjemna.

Puls (2001)

Stare, pewnie większość z Was widziała. Trochę snuffy, trochę jakichś dziwnych stworków, ale naprawdę dobre.

Delikatna (2005)

Kto nie lubi historii zamkniętych w szpitalach?

11:11:11. Liczba przeznaczenia (2011)

Wielu ludziom pewnie nie podejdzie, mi się podobał, widziałam go dwa razy, za drugim razem tak samo dobrze mi się go oglądało.

Gość ubzdurał sobie, że zostanie nowym Mesjaszem.

Shutter – Widmo (2004)

Do Azjatyckiego kina grozy pałam wielką miłością, zaczęło się obowiązkowo od Klątwy i Ringu. Shutter to akurat Tajlandia, genialna trzymająca w napięciu historia o duchach i widmach.

Sierociniec (2007)

Kocham, uwielbiam. Tym razem kino Hiszpańskie (tak jak 11-11-11).

Rodzina przeprowadza się do wielkiego domu, są rodziną zastępczą dla wielu dzieci, ich własne gdzieś zaginęło, a matka zaczyna widzieć postać dziecka w worku na głowie.

Contracted (2013) / Contracted: phase II (2015)

Film obrzydliwy, choć intrygujący od pierwszej chwili. Motyw zombie nigdy nie znajdował się wśród moich ulubionych, jednak tutejsza „infekcja” jest interesująca. Na razie dwie części, jak dla mnie równie dobre, a planach jest jeszcze jedna kontynuacja.

Dziecko Rosemary (miniserial 2014)

Film Polańskiego to klasyka, pewnie, chociaż mi się nieszczególnie podobał, nie wiem czemu. Książka jest świetna, a współczesna wersja z zeszłego roku zdecydowanie bardziej do mnie przemawia – pewnie będę w mniejszości.

W roli głównej Zoe Saldana, którą teraz znają już chyba wszyscy, Avatar, Star Trek i teraz Strażnicy Galaktyki. Poza faktem, że nie jest blondynką, to jej postać niewiele się różni. No dobra, jeszcze kolor skóry. Jej mężem jest Patrick J. Adams, bardzo znany z głównej roli w Suits. Guy jednak nie jest tu aktorem tylko pisarzem, a w dodatku, jeśli dobrze pamiętam, wykłada na uczelni.

Margaux (w oryginale Minnie) Castevet grana przez Carole Bouquet jest młodsza (zdecydowanie bliżej jej do pięćdziesiątki niż siedemdziesiątki), jest piękna, naprawdę. Bardzo hipnotyczna postać, od której nie mogłam oderwać wzroku. Roman Castevet nazywa się nadal tak samo,niemożliwe, a w jego postać wciela się sam Lucjusz Malfoy! Czyli Jason Issacs. Pasuje.

Zamiast Nowego Jorku zwiedzamy Paryż, idealnie nadający się do tej historii.

Circle (2015)

Na Netfliksie jest mało horrorów. Jest to fakt, któremu nie da się zaprzeczyć. Jeśli więc nie mamy ochoty na kolejny seans Amityville czy Strasznych Filmów, a Sharkando jest niekoniecznie w naszym guście, pozostają zupełnie nieznane produkcje o wątpliwych ocenach.

Kliknęłam więc najpierw Nightmare, ale wyłączyłam zanim zdążyło się zacząć i przełączyłam na Circle.

Czarna sala, w środku niej, w okręgu zgromadzeni ludzie. Każdy stoi na czerwonym kole, a w centrum jest czarna kopuła. Wyjdziesz z kółka? Giniesz. Będziecie wszyscy stać nieruchomo? Co około dwie minuty ktoś zginie.

Nie brzmi to zachęcająco, wiem. Ale film jest głęboki! I ma sens i kawałek przesłania. Nie leje się w nim krew, nie ma w sumie przemocy i jest horrorem psychologicznym. Skusicie się?


Zastanawiam się na czym jeszcze się bałam, tak mocno, albo jaki horror naprawdę skradł moje serce.

Uwielbiam jeszcze Egzorcyzmy Emily Rose, InniParanormal Activity, ale to już klasyka, bardzo też lubię 1408, ale to King, więc można się tego było spodziewać. Wspomniany już Sierociniec i zaraz obok Sierota. Silent Hill i [Rec] (którego muszę obejrzeć jeszcze raz, bo to było tak dawno temu!), Blair Witch Project, to podstawa, jeśli są jeszcze tacy, którzy tego nie widzieli. The Divide to też ciekawa pozycja, jeśli temat zagłady atomowej i ogólnie postapokaliptyczne kino są komuś bliskie, tak jak mojej drugiej połówce. Klątwy, Ringi, wszystkie 5 części każdej z nich – nadal warte obejrzenia. Uwielbiam też Piły, choć nie umiem powiedzieć dlaczego.

Nieodebrane połączenie – amerykańska bądź oryginalna wersja, też są ciekawe, do tego jeszcze zaraz obok leżeć powinien Shutter – widmo, szczególnie w oryginale (Tajlandia bodajże). W mój gust wstrzeliły się jeszcze: 11:11:11, Pogłos (który bardzo dużo razu już oglądałam), Dom na przeklętym wzgórzu (i stara i nowa wersja), Demons Never Die (brytyjski twór, więc jest taki mniej klasyczny), Delikatna (!).

Horrory straszne inaczej

  • Nadprzyrodzony pakt
  • Reaktor Strachu
  • Internat
  • The Darkest Hour
  • Klaun

Jeśli nadal poszukujecie czegoś ciekawego o filmach, sprawdźcie kategorię – na pewno znajdziecie tam dużo nieodkrytego jeszcze dobra.

Kilka fajnych horrorów znajdziecie też w na tej liście:

15 mało znanych filmów, które warto obejrzeć, część 2

Dodaj komentarz

Komentarzy: 35

jakubhajost napisał(a):

„Autopsja Jane Doe”! Niedawno obejrzałem. Nareszcie jakiś udany horror, choć rzeczywiście kilka kalek (dop. l.mn. słowa kalka, nie kaleka :D ) się pojawiło. Polecam też „Life”, ale głównie dlatego, że lubię horrory w kosmosie ;)

Yzoja napisał(a):

Life jest boskie. Gyllenhaal i Reynolds w jednym filmie <3

Get Out widziałeś?!

jakubhajost napisał(a):

Tak! Doskonałe!

Introwertyczka napisał(a):

A ja oglądałam „Reaktor strachu” i bardzo mi się spodobał. Trzyma w napięciu do samego końca. No i niedźwiedź też tam był.

Nie Bieska napisał(a):

Oglądałam połowę i to raczej te starsze propozycje :) Ostatnio jakoś się przerzuciłam z horrorów, ale chętnie zobaczę te bardziej psychologiczne, a mniej krwiste i flakowe. Akurat zombie byłam wielką fanką, ale też wyrosłam (czy tylko ja tak mam?) – od dwóch lat nie obejrzałam chyba żadnego zombiefilmu i dobrze mi z tym. Bardzo fajne zestawienie :)

Yzoja napisał(a):

Smacznego ;D

Z zombie to chyba jest tak, że jak się zrobił ten boom, to niektórym obrzydło – był taki moment po stracie The Walking Dead, że wszystko było o zombie ;c ale takie Contracted – nadal cudne, bo tam tego nie ma za dużo, takich… oklepanych scen. Chociaż samo powiedzenie „cudne”, o filmie tak obrzydliwym, sugeruje, że mam coś z głową ;D

Sebastian “Zaczytany w Książka napisał(a):

O! Znalazłem kilka ciekawych. Będą na maraton.

Sylwia Węgielewska napisał(a):

Większość z nich widziałam :) Najlepsze? „Obecność” i „Trzynaście duchów”, do którego – nie wiedzieć czemu – mam jakiś dziwny sentyment :)

Yzoja napisał(a):

Do Trzynaście Duchów też mam sentyment! Ale to chyba kwestia obsady i tego, że to był jeden z pierwszych horrorów, które rodzice pozwolili mi obejrzeć :D

Najlepszych bym nie potrafiła wybrać, bo każdy ma w sobie „coś”. Obecność zdecydowanie jednak jest wyjątkowym horrorem, który bardzo się podoba ludziom ;)

Rebellious Anne napisał(a):

uwielbiam Obecność! :)

ŁUKASZ napisał(a):

Czarownica: Bajka ludowa z Nowej Anglii (2015) = polecam, taki fajny inaczej

Yzoja napisał(a):

dzięki, nie słyszałam o tym.

A właśnie chciałam ustalać listę do oglądania dzisiaj i jutro :) Zmienię chyba plany i skorzystam z kilku pozycji zamiast, jak co roku, wałkować te same halloweenowe odcinki ulubionych seriali :)

Yzoja napisał(a):

O, motyw z odcinkami też fajny, Co w kolekcji masz?

Kilka odcinków „Z archiwum X”, w tym „The post-modern Prometheus”, „Family”, kilka z „Doctora Who”, w tym „Blink” i „Silence in the library” z „Forrest of the dead”, i stare, ale jare odcinki z „Buffy, postrach wampirów”, czasem są bardziej śmieszne niż straszne, ale wampiry i inne potwory doskonale wpisują się w ten czas :)

W tym momencie oglądam pierwszą historię z „Doctora Who”, bo akurat tak mi się przypomniało, że nie obejrzałam nigdy klasycznych odcinków, zaczynając od 1963 roku.

Czasem wracam do pojedynczych odcinków seriali, które wcale nie są w żaden sposób „straszne” na co dzień. W tym „potworne” odcinki z „Castle” i „CSI”. Bo czemu nie?

Przy takich odcinkach strach prawie nie istnieje, ale i tak doskonale się bawię :) Szczególnie przy „halloweenowych” odcinkach „Buffy”. Z horrorami typowymi nigdy się nie zaprzyjaźniłam, z podanych widziałam chyba tylko „Sinister” całkiem niedawno. A tak poza tym, to tylko kilka slasherów, które po prostu są dość specyficzne :) Ale dopiszę kilka z nich na listę i może się nawet jutro skuszę (dzisiejszy wieczór poświęcam Doktorowi).

Nic innego z seriali na szybko nie przychodzi mi do głowy :) Z takich planów, to chciałabym obejrzeć „Strefę mroku” i pewnie w przyszłych latach ten serial będzie mi towarzyszył w noc duchów :) ale mam tyle rzeczy „do obejrzenia”, że przestałam już mieć nadzieję, że poradzę sobie z tym wszystkim :P

Yzoja napisał(a):

O, to ciekawie w sumie ;) ja nadal nie skończyłam X-Files, jesteśmy na tym sezonie bez Muldera :/ i tak już dwa czy trzy lata. I robimy trzecią powtórkę Doctora Who i właśnie jesteśmy po „Silence in the library” ;) więc niezłe wyczucie.

Stare odcinki też oglądaliśmy, ale nie skończyliśmy jak na razie nawet pierwszej serii :( do Twilight Zone robiliśmy podejście, ale jakoś tak… no nie wiem, nie wracamy :D

Sinister jest bardzo dobry, to jeden z tych sensowniejszych. Za Slasherami generalnie nie przepadam, ale serialowy Scream mnie urzekł i beznadziejnie uwielbiam Piłę :3

Serial „Scream” obejrzałam i przy pierwszym sezonie doskonale się bawiłam (choć odgadłam w połowie, kto za wszystkim stoi). Drugi już mniej się podobał, a zakończenie mnie powaliło. Mam nadzieję, że będzie trzeci (nie orientowałam się) i wyjaśnią wszystkie niewyjaśnione dotąd wątki.

PS. Teraz patrzę, że to stary wpis! Lubię cię na fb i jakoś rzadko zaglądam, ale chyba trudno o inną sytuację, gdy codziennie wyświetla mi się od groma różnych blogów, haha :) Z pewnością będę zwracała większą uwagę na Yzoję :P

Yzoja napisał(a):

Ja tam kocham muzykę i reżyserię, bo kręcony jest cudowny i jest sporo scen perełek. Drugi też trzymał poziom jak dla mnie – cały czas czekam, aż się okaże, że to Noah. Widziałaś ostatni odcinek? On jest chyba specjalny na Halloween czy coś, ma 90 minut. Ostatnio Netflix mi go podpowiedział, a byłam przekonana, że widziałam całość.

No stary stary :) ale odświeżyłam go trochę i wrzuciłam, bo sporo ludzi teraz szuka horrorów – może ktoś znajdzie coś dla siebie.

Wpadaj jak najczęściej, o serialach i filmach jest tu sporo, dużo o niszowych albo jeszcze nie odkrytych :)

Właśnie sprawdziłam i rzeczywiście jest jakiś odcinek specjalny. Nie miałam o nim pojęcia :)

Yzoja napisał(a):

No to idealnie na Halloween :D bo się właśnie w ten dzień dzieje. Generalnie to bardziej dodatek, ale jest też trochę rozwoju w głównym wątku ;)

Odnośnie horrorów strasznych inaczej – widziałaś „Dom w głębi lasu”? Ciekaw jestem Twojego zdania na jego temat.

Yzoja napisał(a):

Widziałam :D to było bardzo miłe zaskoczenie.

Magda napisał(a):

oglądałam ten film widze widzę i powiem szczerze wow podobny do ” nieproszeni goście ” też zakończenie trochę zaskakujące, strach pomyśleć że ludzka psychika jest zdolna do takiego ‚ przemeblowania w głowie’

Yzoja napisał(a):

Nieproszonych gości widziałam, ale kompletnie nie pamiętam. Chyba czas na powtórkę.

Zawsze się nad tym zastanawiam czytając czy oglądając horrory.

Monika Kilijańska napisał(a):

O, jest kilka nowych dla mnie pozycji. Czas nadrobić!

Yzoja napisał(a):

Ostatnio robiłam nową listę na potrzeby forum, muszę zrobić nową, bo tu maaało jest ;) może coś nowego poznasz.
Polecisz jakiś horror? Bo ja cierpię na niedobór

Monika Kilijańska napisał(a):

Nie wiem czy to horror, ale film Mgła z 2007 roku, a szczególnie jego koniec, był wg mnie dobry.

Yzoja napisał(a):

Widziałam :D

Kondux napisał(a):

Kilka znam, kilka jest mi zupełnie obcych :) 13 duchów i Obecność znakomite, ale na Sinister się trochę zawiodłem. Będę miał co sprawdzać w najbliższym czasie :D

mkka napisał(a):

Na sinister się zawiodłeś !? spośród tych filmów jak dla mnie daje mu drugie miejsce :)

Oczekiwałem czegoś lepszego. Nie był to zły film, ale jakoś nie przekonał mnie w całości do siebie

Aneczka napisał(a):

Uwielbiam horrory ale mam chyba trochę inny gust :P Dużo z tych co polecasz się pokrywa ale i duża część „jak mogło się to komukolwiek podobać?!” (Reaktor strachu mi się podobał ale nie na zasadzie „dobry horror” ale „dobra rozrywka”)

Yzoja napisał(a):

A ja nie przepadam za takimi, które się tak kończą, że się nic nie wyjaśnia, jak właśnie Reaktor Strachu.
A które masz właśnie przeciwnie? :)

Aneczka napisał(a):

Osobiście jeśli całość mnie zadowoliła, dostarczyła odpowiedniej rozrywki to nie wymagam wyjaśnienia całej fabuły (często takie działanie nawet psuje wszystko na koniec bo wymyślają coś na siłę i człowieka szlak trafia bo albo przewidział to od początku na zasadzie „wymyśl najgorsze, najbardziej tandetne zakończenie i najprawdopodobniej zgadłeś” albo pozostawia na końcu języka smak „wtf”) chociaż jakoś w reaktorze nie widziałam niczego bardzo niewyjaśnionego, wiadomo, wybuch atomowy doprowadził do mutacji części mieszkańców co jest dość oczywiste i rząd o tym wie – tyle z tajemnicy, jak jeszcze interesujesz się tematem to wiesz że jako że jest to swoisty rezerwat do którego nawet kłusownicy boją się chodzić to zwierzyna rozwija się tam pełną parą.

13 duchów to dla mnie kompletna porażka – komercyjna kaszana, Obecność niby fajne ale właśnie zakończenie z tą „wspaniałą mocą matczynej miłości która wygrywa z demonem” wszystko mi popsuło, Stay alive chyba oglądałam ale kompletnie tego nie pamiętam więc musiał na mnie wywrzeć zerowe wrażenie. No i mam jakieś opory do większości filmów o egzorcyzmach ;) (no ludzie ile moooożnnaaaa :P ).

Silent hill to jeden z moich ulubionych horrorów ale tylko część I. Miałam to nieszczęście być na II i bardziej mi to przypominało odrobinkę tylko bardziej krwawy Zmierzch ;P

Mam opory do komercyjnych horrorów – zazwyczaj są zbyt ugrzecznione, poprawne politycznie i społecznie, nastawione na efekciarstwo. Albo są to slashery których nienawidzę. Horror to jakiś potwór, demon, kosmita lub inne monstrum które straszy i zabija a nie drugi człowiek – w takich przypadkach jest to po prostu krwawy thriller – takie jest moje zdanie :P. Co do krwi nie mam nic przeciwko. Lubię horrory klasy Z w których krew się leje wannami i jest to bardziej bardzo krwawa komedia pomyłek (Evil Dead 2, Martwica mózgu itp)

Ja bym musiała chyba zrobić notkę „100 ulubionych horrów” bo w życiu bym tak krótkiej listy jak twoja spisać nie potrafiła ;)

Miłym zaskoczeniem był dla mnie The Banshee Chapter ale jest to film niskobudżetowy, nastawiony na klimat i poruszający dwie z bardziej tajemniczych kwestii które pobudza wyobraźnię i nakręcają wiele teorii spiskowych jednak o dziwo nikt z grubszy portfelem nie odważył się nagrać o nich filmu (a może to dowód na to że część tych teorii jest prawdziwa? :P ). Wątpię by ci się spodobał ale może?

Najbardziej lubiane

4 lata temu

Horrory, które warto obejrzeć (i parę tych, które odradzam)

Lecimy z horrorami.

przeczytaj »
1 rok temu

Bullet Journal – podstawy

Bullet Journal to system produktywności stworzony przez Rydera Carrolla, projektanta z Nowego Jorku,...

przeczytaj »
3 lata temu

15 mało znanych filmów, które warto obejrzeć

Uwielbiacie wpisy o filmach, prawda?

przeczytaj »
10 miesięcy temu

Harry

Ten tekst nie będzie się klikał, nie będziecie go udostępniać, ani przesadnie lajkować.

przeczytaj »

Najczęściej udostępniane

1 rok temu

Bullet Journal – podstawy

Bullet Journal to system produktywności stworzony przez Rydera Carrolla, projektanta z Nowego Jorku,...

przeczytaj »
2 lata temu

Idź oddaj krew

Zaczęły się wakacje, ludzie spędzają bardzo dużo czasu w samochodach, jest sporo wypadków i krew jes...

przeczytaj »
3 lata temu

15 mało znanych filmów, które warto obejrzeć

Uwielbiacie wpisy o filmach, prawda?

przeczytaj »
4 lata temu

Horrory, które warto obejrzeć (i parę tych, które odradzam)

Lecimy z horrorami.

przeczytaj »
%d bloggers like this: