yzoja

American Sniper – mnie się podobało

8 lutego 2015 Angelika Borucka 16 Filmy, Kultura
American Sniper – mnie się podobało

American Sniper to jeden z tych filmów, które na pewno będą zdobić moją półkę w plastikowym opakowaniu z płytą DVD/BD w środku.

Z jednej strony jest Bradley Cooper, z drugiej fakt, że przez Battlefielda mocno wkręciłam się w tematy militarne. Zakochałam się w paru broniach, lubię ich dźwięk i choć nie wiem nic o wojnie (ani współczesnej ani tych z nazwą „Wojna Światowa”) to interesuje mnie to od strony żołnierzy. 

Bradley Cooper

To jeden z argumentów. Uwielbiam go od… 2008 roku, kiedy to wyszedł „Nocny pociąg z mięsem” i „Jestem na tak”. Wygląda tu świetnie, zupełnie inaczej, taki wielki (!), umięśniony i zarośnięty. Patrzy się trochę dziwnie, ale zdecydowanie z przyjemnością. Dobrany został do tej roli idealnie. Jest całkiem podobny do Chrisa Kyle’a, którego biografią jest ten film właśnie.

1D274907599112-today-sniper-cooper-150113.blocks_desktop_large

Takie ciało wymaga jednak pracy, ciężkiej pracy i jest artykuł, który pokaże, dlaczego faktycznie zasługuje on na nominację do Oscara (a może i statuetkę). Trzymam kciuki, bo ilość pracy włożonej w tę rolę jest dla mnie niewyobrażalna.

84442-2000x1333crop0

O czym jest American Sniper?

Hurt Locker – różnice i podobieństwa

Ten film już był… 7 lat temu, tylko wtedy miał tytuł „Hurt Locker” i był dużo lepszy. Ogromne rozczarowanie, szkoda czasu.

komentarz znaleziony na Filmwebie pod tym filmem

O Snajperze, Chrisie Kyle’u, żołnierzu Navy SEALs, który podczas misji w Iraku zabił ponad 250 osób. Sporo, prawda? Oprócz jego dorosłego życia w filmie tym ukazane są problemy, z jakimi borykają się żołnierze po powrocie z misji. Nieustanne poczucie zagrożenia, gotowość w każdym momencie, napięcie nerwów i poczucie bezsilności. Hurt Locker nie pokazał zbyt dobrze dlaczego William wracał wciąż na front, tu było to pokazane dużo wyraźniej. Są to podobne filmy, oczywiście, oba poruszają ten sam temat, są jednak wystarczająco inne, by mogły się komuś podobać oba. Nie wolno zapominać, że Snajper to historia prawdziwego człowieka (najpierw spisana w książce, w 2012 przez samego Chrisa Kyle’a – ostatnie sceny są oczywiście dorzucone).

Snajper vs żołnierz

Snajperzy strzelają do konkretnych ludzi, widzą ich twarze, często wiedzą, czemu akurat oni są celem. Nie zabijają masowo w jednej chwili, nie strzelają na oślep. Znacznie częściej snajperzy dostają jako cele osoby, które nawet nie są świadome, że mogą zaraz zginąć. Trauma po takiej „pracy” wydaje mi się znacznie większa niż w przypadku żołnierzy biegających z bronią bardziej bezpośrednią (którzy wcale też nie mają lekko).

Reszta

Nie jest to seans do uniesień i zachwytów jak Grand Budapest Hotel, jest obrazem, który pozwala spojrzeć na wojnę i żołnierzy z trochę innej perspektywy. Jest to film, który naprawdę warto obejrzeć.

Chris Kyle

Dla amerykańskich żołnierzy jest legendą. Dlaczego? Film z pewnością da część odpowiedzi.

Poza filmem możemy się dowiedzieć, że jest jednym z najlepszych snajperów na świecie i wśród jego osiągnięć na tym polu jest ósmy najdłuższy strzał ze snajperki ze skutkiem śmiertelnym. Odległość ta wynosiła prawie dwa kilometry (dokładnie 1920 metrów)! Dużo, prawda? Dla mnie niewyobrażalna odległość, szczególnie przy przełożeniu sobie to na grę, gdzie mój rekord to około 300 metrów.

517670017_3_o

Rebelianci nazywali go Diabłem, ciężko się dziwić.

Był legendą za życia i legendą jest po śmieci, jest chyba najbardziej rozpoznawalnym żołnierzem amerykańskim (skoro przyjechał do Polski dawać szkolenia w 2012 roku i WP zrobiła z nim wywiad), a zdecydowanie najskuteczniejszym. Odznaczony wieloma medalami. Sam pogrzeb był wielkim wydarzeniem dla naprawdę wielu ludzi, a na internecie (i na końcu filmu) można zobaczyć wiele scen z trzystukilometrowego pochodu z udziałem ponad dwustu pojazdów.

Z ciekawostek, sześć dni temu Gubernator stanu Texas ogłosił dzień drugiego lutego jako „Dzień Chrisa Kyle’a„.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nieobiektywny pisze:

Dziś dałem recenzję książki na bazie której powstał film. O tematyce około wojskowej jest ponad połowa mojego księgozbioru, siedzę od dawna w tym temacie i zebrało się sporo książek poświęconych konkretnie jednostkom specjalnym głównie polskim ale są i o SEALsach, czy SASie. Miałem okazję także poznać kilku „operatorów” z jednej polskiej jednostki specjalnej. Książkę Kyla kupiłem by przekonać się jaki był wedle własnego mniemania. Książka strasznie mnie zawiodła, na film wybiorę się do kina by mieć punkt odniesienia. Filmowo może być to dla mnie ciekawa odmiana bo wtedy rządzi obraz, a nie słowa. Plus Clint Eastwood jako reżyser, a on filmowej siary nie produkuje.

Co do zamieszczonego cytatu z Filmweb ;) Nie wiem kto go dał, ale to musiał być jakiś ignorant, który nie wie oczy pisze. Hurtlocker to obraz działań widziany z punktu widzenia sapera. Saper, a snajper to kosmiczna różnica. Pierwszy pracuje bezpośrednio przy ładunku najczęściej IED, snajper ma komfort oddania strzału z dystansu i ukrycia.

Zapraszam do poznania moich opinii jeśli chodzi o tematy około militarne. Może rozpoczniemy ciekawe dyskusje ;)

filmowy ingnorant pisze:

Pozwolę się odnieść jako ten ignorant z Filmwebu, który odważył się skrytykować to wiekopomne dzieło „Snajper”.

Bardzo dobrze wiem czym się różni snajper od sapera.
W podobieństwach chodziło mi o to, że w obu przypadkach mamy do czynienia z ludźmi niejako uzależnionymi od wojny, od tej wojennej adrenaliny. W „Hurt Locker” było to bardzo dobrze pokazane, lepiej niż w „Snajperze”, bo w tym pierwszym trzeba było to samemu wyczytać spomiędzy scen, natomiast w tym drugim zostajemy tym zarzucani jak byśmy byli debilami. W co drugiej scenie piękna Sienna mówi swojemu mężowi. że on jest uzależniony od wojny, że nie powinien tam tak często jeździć itp. itd. To nie pomaga w odbiorze filmu, tylko sprawia, że seans staje się męczarnią.

Historia Kyle’a jest o tyle ciekawa, że serio można by ją było ugryźć jakoś inaczej, a zrobiono kalkę czegoś, co już kiedyś było.

Nieobiektywny pisze:

Jeśli poczułeś urażony PRZEPRASZAM. Chodziło mi oto że są to dwie całkowicie sprzeczne ze sobą specjalizacje wojskowe. Co do głównego przekazu masz rację – wojna uzależnia. Hurt Locker to pozycja niskobudżetowa jak na standardy Hollywood i dzięki temu wygrywa. Gra aktorska jest dużo ważniejsza niż miliony wydane na efekty specjalne.

filmowy ignorant pisze:

Spoko, poczułam potrzebę wyjaśnienia tej kwestii i rozwinięcia o co mi w tamtej ocenie chodziło. Uzasadnienie oceny na Filmwebie nie pozwala na użycie tylu znaków. Pozdrawiam :)

Pragnę jeszcze nadmienić, że jestem kobietą, ale „filmowy ignorant” mógł wprowadzać w błąd.

Yzoja pisze:

Saper to przede wszystkim osoba pracująca bezpośrednio przy zagrożeniu i każdego dnia ryzykuje życiem znacznie bardziej niż każdy inny żołnierz.
Snajper z kolei ma większe pięto w głowie, bo na pewno ma na koncie więcej śmierci i to znacznie bardziej bezpośrednich.

Mnie film przekonał, książki na razie nie czytałam (jestem po drugiej książce Andy McNaba i potrzebuję na chwilę odskoczyć od takich tematów) ale kiedyś na pewno znajdzie się na mojej liście przeczytanych :) Generalnie chyba nie mam wygórowanych wymagań w kwestii książek (filmom wyżej stawiam poprzeczkę) i naprawdę trzeba bardzo schrzanić sprawę, żebym w ogólnym rozrachunku powiedziała, że cały tytuł mi się po prostu nie podobał.

Generalnie, tematy okołomilitarne to taka lekka fascynacja przez grę Battlefield ;) a reszta tworów leci na listę „to-do” ze względu na aktorów…

Yzoja pisze:

Dopiero teraz przeczytałam książkę. I cholernie mi się spodobała, aż mam ochotę na powtórkę filmu. Widziałeś go w końcu?

Widziałem film, czytałem książkę żadne nie przypadło mi do gustu. Niestety drażni mnie w wielu przypadkach patetyzm i uważanie się przez amerykańskich „specjalsów” za zbawców świata. Nie odbieram im umiejętności, odwagi i lat treningów by osiągnąć poziom jaki reprezentują. Jednak drażni mnie forma w jakiej to przedstawiają „cywilom”.

Przeczytaj kilka książek poświęconych polskim specjalsom – GROM, JWK czy FORMOZA często prezentują taki sam poziom wyszkolenia, jednak nigdy nie chełpią się tym co robili, ilu wrogów wyeliminowali ani tym bardziej gdzie byli. Jeśli coś się pojawia w publicznej wiadomości to jest to przeciek kontrolowany. Zobaczysz także jak odmiennym językiem są one pisane.

Yzoja pisze:

Czytałam na razie książki Kozak i mi nie podeszły. Mnie ten patos u Chrisa nie przeszkadzał. U Marka Owena też nie. Dla mnie ten „Cel Snajpera” to było mocne 9/10.

Nie wiem czy „odmienny język” brzmi dla mnie kusząco.

„Nasi” nie epatują tym jacy to oni nie są megahiperturbo komandosami. A takie wrażenie mam niemal zawsze przy książkach pisanych przez ex Sealsów czy panów z Delty.

Polecam przeczytać Karbalę tak w odsłonie samego Kaliciaka, jak i Głuchowskiego i Górki, Cel za horyzontem – Soyki, Tajne operacje snajperów GROM – Marca, Przetrwać Belize – Nawala, GROM.PL. LUBLINIEC.PL oraz Task Force 50 – wszystkie 3 Rybaka i jeszcze wiele innych, które są na moich półkach. Ale najbardziej chciałbym byś przeczytała pierwszą książkę o JW2305 jaka wyszła – GROM – Królikowskiego (2002) obecnie to już ciężko dostępna pozycja i raczej tylko na rynku wtórnym oraz Raport Borsuka – Polaka (prywatnie mojego bardzo dobrego znajomego – uczestnika 5 misji zagranicznych)

Nie będziesz zawiedziona tymi lekturami. ;)

Yzoja pisze:

Karbala jest w Legimi, rozważałam. Jak coś nie ma w ebooku to mi nie polecaj – nie mam nawet jak rozważyć ogarnięcia tego (skoro już nie mieszkam w Polsce). Zobaczymy jak to będzie.

Ciekawe – można poszperać, jest bardzo wiele filmów i książek (np.”Misja Afganistan”). Z filmów tego typu polecam „Byliśmy żołnierzami” :)

Yzoja pisze:

Na razie przeczytałam Battlefield 3 w temacie, skończyłam właśnie „Nim zapadnie zmrok” tego samego autora – czyli żołnierza, który po izraelskiej niewoli zajął się pisaniem książek. Jeszcze „Łzy Diabła” mam w kolejce, ale czekam na premierę :) chwilowo muszę odetchnąć od tych tematów.

Z filmów to w sumie Hurt Locker mi podszedł, ale Helikoptera w Ogniu już mi się nie udało obejrzeć. Z seriali Generation Kill, o współczesnej wojnie, też fajny.

Nieobiektywny pisze:

Janek ;) Misja Afganistan mnie jakoś nie zachwyciła. W większości słaba gra aktorska. Polecam przeszperać YT i obejrzeć kilka odcinków Kawalerii powietrznej – stary dokument zrealizowany przez TVP2. Jak na dłoni widać dużo przykładów pozytywnych i negatywnych jeśli chodzi o dowodzenie, które można wykorzystać przy zbieraniu informacji o PR-e.

Dobry film? Zgadzam się z Twoim przykładem, do tego Byliśmy żołnierzami i serial Pacyfik

Coś na deser ;)

https://www.youtube.com/watch?v=S8qmuTIqsZk

Hahahaha – Wojewódzki ma czadowych gości :D „Misja Afganistan” miałem na myśli książkę, filmu nie widziałem ;)

Nieobiektywny pisze:

u mnie na rozkładówce czekają (Nie)potrzebni Marcina Ogdowskiego

Yzoja pisze:

Polacy dobrze prawią w tych tematach? Bo mam w planach nową pozycję z Insignisa (Łzy Diabła).