Kulturalny przegląd miesiąca – maj 2015

Trochę ta seria się zmieni, skoro o książkach piszę osobne recenzje i staram się o filmie pisać parę słów – te mniejsze teksty pewnie sklecę po prostu tutaj zamiast tworzyć wpisy po 200-300 słów, to chyba będzie odpowiednia równowaga. Jest 29 maja, nadrabiam więc dość późno, mam nadzieję, że nic nie pominę.

Filmy

Wishcraft (2002)
Michael Weston

Film wygląda jak kręcony w latach osiemdziesiątych, spokojnie można więc powiedzieć, że to budżetowy horror klasy B. Zachęcająco, prawda? Czasem jednak można znaleźć perełki wśród przedstawicieli tej grupy filmów, a jeśli gra tam Weston, to muszę to sprawdzić, albo chociaż spróbować.

Oceniłam ten film na 7 punktów, bo mimo przewidywalnych wydarzeń w 80% filmu, zaskoczyła mnie końcówka. A to jest coś. Znacznie bardziej cieszy mnie coś takiego, niż wyróżniająca się pierwsza połowa, zupełnie nieszablonowa i inna, zakończona typowymi dla gatunku scenami. Jest więc naprawdę okej.

Jest typowa popularna dziewczyna (Samantha), jest typowe amerykańskie gimnazjum i niezbyt typowy z wyglądu kujon (Brett), który udziela korepetycji naszej ślicznotce. Brett dostaje tajemniczą przesyłkę, zawierającą liścik z informacją o trzech życzeniach, a skoro jest zakochany i zbliża się bal, to chce, żeby Samantha z nim poszła. Bardziej banalne być nie mogło, prawda? W tym samym czasie po mieście zaczyna grasować psychopatyczny morderca w czarnej pelerynie, którego celem są tylko dziewice i prawiczki. Nie spodziewaliście się, prawda?

Nie jest to jednak aż tak kretyńskie i przewidywalne jak mogło by być. A Weston wygląda cudownie.

Weston-in-Wishcraft-michael-weston-12955368-608-336

Avengers: Age of Ultron (2015)
Dobrze wiecie kto tu gra

Ogólnie cały czas myślałam, że Ultron to będzie jakiś stwór z kosmosu, a tu proszę, zaskoczenie. Tak to wychodzi, jak starając się unikać spoilerów nie patrzy się na zwiastuny.

Widowisko świetne, nie podobała mi się tylko jedna rzecz, o której nie mogę powiedzieć głośno. Jest zabawna, jest pełno gadżetów i mnie więcej nie potrzeba do szczęścia. To nie jest głęboki film, o którym będziemy rozmawiać z przyjaciółmi przy trzaskającym kominku i lampce wina. To po prostu widowisko, którym mamy się podniecać, obstawione masą gadżetów – dla mnie bomba. Najlepiej obejrzeć w IMAXie, w najgorszym wypadku w normalnym 3D, bo ucieknie nam nie tyle część fabuły, co znaczna część doznań estetycznych, których mamy tu doświadczyć.
Fabularnie bardziej podobał mi się niż pierwsza część (która była genialna), co mogłam łatwo porównać, bo byliśmy na maratonie i pierwsze dwie i pół godziny mi się dłużyło, a drugie minęło dosłownie w mgnieniu oka.

Szkoda, że nie było Lokiego, uwielbiam tę postać. Bardzo cieszył mnie Quicksilver, czyli Kick-Ass wyglądający jak człowiek, po raz pierwszy chyba. Świetnie, że pokazali trochę prywatnego życia Hawkeye i skupili się na kimś więcej niż tylko Iron Manie i Kapitanie Ameryce.

avengers_age_of_ultron_2015_movie-wide

Whiplash (2014)
Miles Teller,  J. K. Simmons

Oskarowa produkcja, której to było chyba głównym celem. Ciągnie patosem na kilometr, sceny są równe, idealne, nieprawdziwe. Film dorosły na siłę, kompletnie mi nie podszedł. Przewidywalny i dziwny, jak dla mnie pełen dziur. Nope.

Ex Machina (2015)
Domhnall Gleeson

Dla mnie bomba. Interesujący film stworzony głównie z monologów czwórki aktorów. Bez fajerwerków, wybuchających  samochodów czy strzelanin. Futurystyczny, co mi się bardzo podoba. Trochę teorii więc.

Jest sobie firma jak Google, robią telefony, mają wyszukiwarkę i 90% sprzętu w każdej firmie opatrzone jest ich logo. Nasz ulubiony rudzielec zostaje wylosowany, trafia helikopterem w niedostępne góry, do małej niepozornej drewnianej chatki. Poznaje szefa, dowiaduje się o eksperymencie i swojej roli tam, którą jest zadawanie pytań robotowi ze sztuczną inteligencją, opakowanego w ludzkie ciało.

Uwielbiam Domhnalla, od Black Mirror, potem About Time, uważam go za genialnego aktora. Oscar Isaac spisał się świetnie, żeńska część obsady też zdecydowanie na plus. Klimatyczna muzyka, której było mało, ale dokładnie wtedy kiedy trzeba.

552187.1

Witajcie we wczoraj (2015)
Jonny Weston (lol) i kolejne pięć nieznanych osób

Nie gra tu nikt znany, a przynajmniej nikogo nie kojarzę. Główny aktor gra w drugiej części Niezgodnej, okej, niech będzie.

Koncepcja jest okej, trochę oklepane, trochę nie, jest jakiś powiew świeżości i nie czuć odgrzewanym kotletem zbyt mocno. Czyli w porządku. Motyw podróży w czasie jest dość popularny w filmach science-fiction, nie tak oklepany i wyeksploatowany jak wampiry czy wilkołaki, ale każdy z nas potrafi przytoczyć co najmniej dwa filmy lub seriale wykorzystujące właśnie podróżowanie w czasie.

Spoilerować jednak nie będę, film miał potencjał, mogło być naprawdę dobre osiem, a tymczasem zastanawiam się pomiędzy czwórką a piątką, bo zakończenie jest dosłownie… z dupy. Sposób filmowania to dobrze znane kręcenie z naręcznej kamery, trzęsącej się, z „przypadkowymi” zbliżeniami na dekolt głównej operatorki kamery. Czasem to się sprawdza – pasuje i nie denerwuje widza, tutaj jest niestety strasznie, zawrót głowy i chęć wyrzucenia telewizora za okno to raczej typowe objawy, które towarzyszyć będą seansowi.

Obejrzeć można, ale generalnie nie polecam.

Klaun (2014)
Peter Stormare

Peter Stormare to jeden z tych dwóch aktorów starej daty, do których mam sentyment, bo byli ulubieńcami moich dobrych znajomych. Uśmiecham się więc widząc go w obsadzie. Jeśli film jest z mojego ulubionego gatunku (który w ostatnich latach trochę umiera) to już nie potrzebuję więcej powodów, by chcieć go zobaczyć.

Klaun jest jednak bardzo nudny i praktycznie w ogóle nie straszny. Zasnęłam na nim dwa razy, ostateczne podejście zrobiłam więc o w samo południe, niedługo po wstaniu z łóżka, żeby za nic w świecie nie usnąć… I było ciężko, naprawdę ciężko! Film, w którym napięcie jest budowane przez ciemne pomieszczenia a nie grę aktorską czy dźwięki w tle, nie trafia w moje gusta. Fabularnie nie byłoby nawet tak źle, gdyby nie przewidywalność (to już chyba normalne) i bardzo kulejący aktorzy. Najbardziej bolał synek, Christian Distefano, dziesięciolatek. Rozumiem, że to jest trudne umieć grać w tym wieku, ale przychodzi mi co głowy co najmniej dwóch chłopców, którzy już to potrafią – nie powinno więc być problemu dobrać kogoś lepszego do tej roli. Poza Peterem Stormare, który gra rolę raczej drugoplanową, nie znam nikogo.

Sam demon jest fajny, faktycznie straszny, nawet historia jego jest w porządku, ale to nie uciągnie niestety całego filmu.

V/H/S (2012)

O matko! Horror! Dobry i straszny. Odpowiednio „creepy”, odpowiednio nastrojowy i budujący napięcie. Nawet morderstwa tak nie przeszkadzają, bo nie ma tryskającej po ścianach krwi na każdym kroku.

Film ten to jak dla mnie połączenie Movie 43 (bo film składa się z segmentów tworzonych w całości przez różnych ludzi) z Blair Witch Project (bo wszystkie sceny kręcone są naręczną kamerą). Historie nie kojarzą mi się z niczym konkretnym, są więc naprawdę świetne i chętnie zobaczyłabym rozwinięcie każdej z nich – niestety, musimy zadowolić się tym co jest. Jest to naprawdę jeden z lepszych horrorów jakie widziałam, nieprzewidywalny i ciekawy, a co chyba najbardziej interesujące – podoba się nawet ludziom, którzy unikają gatunku.

Z kolejnych dobrych wiadomości – są go trzy części. Za nami dopiero pierwsza, ale z pewnością nadrobimy to w przeciągu tygodnia, maksymalnie dwóch.

327576.1

Bezwstydny Mortdecai (2015)
Johnny Depp, Ewan McGregor, Paul Bettany, Gwyneth Paltrow

Plejada gwiazd. Johnny, Ewan, Paul, każdy z nich już sam przyciągnął by mnie do telewizora, takiej mieszanki nie mogłam więc odpuścić.

Historia spłukanego arystokraty z nadzwyczajnym wąsem, kradzież obrazu, Jack Sparrow, no i Paul Bettany w roli przegrzecznego osiłka. Fantastyczne! Śmieszne i ciekawe.

MORTDECAI

Seriale

Oglądamy nadal House MD (już piąty sezon, czyli Hell Yeah Michael Weston). Skończyliśmy trzeci sezon Elementary (yay, Michael Weston) i finał Agents of S.H.I.E.L.D. Z nowości na półce mamy tylko serial The Messengers, który jednak nadal czeka na pierwszy seans.

Elementary

Bardzo intensywne, dużo związków z przełością Sheldona – podobało nam się. Ostatnie cztery odcinki obejrzeliśmy jednym ciągiem.

Agents of S.H.I.E.L.D.

Ostatnio jest jakiś nudniejszy, mniej intensywny. Bardzo podobał mi się pierwszy sezon, teraz jest niestety dużo gorzej. Niepotrzebna ilość wątków miłosnych robi z tego serialu twór dla kur domowych zamiast wypełniacza czasu pomiędzy filmami Marvela dla tych wszystkich fanów Uniwersum.

Książki

pobrane (1)

FUTU.RE i W pogoni za Vermeerem to jedyne przeczytane przeze mnie książki w tym miesiącu. W przyszłym miesiącu obiecuję co najmniej dwie, które mam zaczęte. Może uda się dorzucić do listy coś jeszcze.

Muzyka

Nocne sesje z kanałami muzycznymi przyniosły do tej pory do mojej biblioteki Glass Animals. W ostatnim czasie trafiliśmy w ten sposób na zespół Heroes Get Remembered, którego poniższą piosenkę dosłownie ubóstwiam, a gwóźdź programu jest taki, że to polski twór!

sobota
30.05.2015
23
82

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dużo tego….:) i teraz już nie wiem do czego miałam się odnieść. :P Z filmów zainteresował mnie ten z J.Deepem i Avengers bo lubię widowiska. Do kina raczej się nie wybiorę, bo mąż takich nie lubi, a z kumplem ciężko nam się ostatnio zgrać na kawę,a co dopiero do kina. Z książek Glukhovsky mocno futurystyczny i science-fiction? Czekam teraz na Metro 2035 i generalnie wciągnęlam się w Uniwersum 2033. Z seriali chyba już Ci pisałam polecam The Shields (mocny!).

Ja jestem jeszcze przed Metro ;) W domu mam prawie wszystkie części z Uniwersum Metro, „podstawki” kupiłam niedawno, ale jeszcze chwilę muszą poczekać. Future to mocne sci-fi. Bardziej „sci” ;) bo to przecież nieśmiertelność w szczepionce, superszybkie metro i ogólnie futurystyczny świat pełen ludzi i świateł.

The Shields? http://www.filmweb.pl/serial/%C5%9Awiat+gliniarzy-2002-114052 to? Czy Agents of S.H.I.E.L.D.? Bo Agentów oglądałam, ale pierwszy sezon był o niebo lepszy. Teraz będę sprawdzać nowe „The Messengers”. Hannibal mi się na razie średnio podoba ;(

No wlasnie obawiam się, że Future to jednak nie dla mnie. A Shields – to Świat gliniarzy. Ja czekam na Grimma nowego aż w C+ puszczą bo na sieci nie chce mi się oglądać.

To będę musiała zerknąć kiedyś na te Shield.

Future mi się bardzo podobało ;) teraz próbuję przebrnąć przez Łzy Diabła, ale bardzo mi nie wychodzi…

Mnie science fiction nie pociąga, chociaż są wyjątki, jak „Statek, który śpiewał”, Metro czy Pan Lodowego Ogrodu Grzędowicza.

Czuję się mocno zachęcony do obejrzenia V/H/S. Blair Witch Project trzymał w napięciu, myślę że w tym przypadku będzie podobnie. No i dzięki za przypomnienie o FUTU.RE :)

V/H/S to zlepek filmików, konkretnie pięciu, które się niestety nie rozwiązują – są to tak jakby creepypasty filmowe opakowane minimalną ilością fabuły. Ale są idealnie straszne, budują napięcie w bardzo fajnym tempie – można się trochę pobać, jest oczekiwanie, fajnie. Tylko trzeba oczywiście jak to w horrorach dużo patrzeć po tle ;)

No no, coś teraz czytasz czy od razu możesz zacząć FUTU.RE?

Ja jestem zakochana w każdym filmie Marvela, w sumie, nawet nie filmie, bo Daredevil też mnie kupił w 100%. Jest to film akcji klasy Transformersów, dużo wybuchów, dużo akcji, trochę sklejającej to wszystko fabuły. Klasyka ;)

Ex Machina powinna Ci się spodobać ;)

Wyjątkowo dużo, a jeszcze przecież See You in Valhalla, który trafił do osobnej recenzji i Stan Gry, którego jakoś nie chciało mi się wymieniać… A najgorsze jest to, że dzisiaj 30 i będziemy jeszcze ze dwa filmy oglądać dzisiaj :D W międzyczasie półtora sezonu House’a, nic dziwnego, że tak mało książek mi wpadło w tym miesiącu.

Ex machina strasznie mi się podobała, ale czytałam też niepochlebne recenzje ;(

Piosenka mi się bardzo podoba, bo to moje klimaty :) House’a uwielbiam czasami przy pracy włączam go sobie, bo mnie bawi. Za horrorami nie przepadam, ale podesłałam linka do twojego bloga mojemu Pawłowi, on uwielbia te klimaty, więc będzie miał co oglądać ;).

Myśmy na nią trafili przypadkiem i jest naprawdę świetna :D fajnie czasem trafić na taką perełkę.
House jest fajny, broniłam się przed nim jak byłam w liceum (uparte zniechęcenie do wszystkiego co jest aktualnie na topie i każdy napotkany człowiek mówi mi „oglądaj”.) Horrory właśnie uwielbiam najbardziej, ale tylko trzy tu są na osiem :D

Nie ważne ile, Paweł mówi, że ostatnio szukał czegoś ciekawego w jakichś listach 100 najlepszych hehe, ma okazję zobaczyć coś co polecaja inni :)

Link przekazany dalej :) Paweł powiedział, że będzie co oglądać :D