26 grudnia 2017

Najlepsze seriale na podstawie książek


o książkacho serialach

Miesiąc temu trafiłam w internecie na listę pod takim samym tytułem. W środku… rozczarowanie.

Mindhunter to instahit, ludzie oszaleli na punkcie serialu i po książkę sięgnęło bardzo dużo ludzi. Gra o Tron to oczywista oczywistość. Parę seriali na podstawie twórczości Stephena Kinga, w tym najnowszy Mr Mercedes. Zakazane Imperium? Nigdy nie słyszałam, a fakt, że przewija się on i w drugim tekście o takim tytule, każe mi sądzić, że to miała być jakaś akcja promocyjna, do której się autorzy nie przyłożyli.

Poniżej więc te dobre seriale na podstawie książek, czasem nawet lepsze niż pierwowzory, które pominięto.

Hannibal

Największy chyba błąd w podobnych listach. Hannibal, choć aktualnie w stanie zawieszenia, jest jednym z lepszych seriali, które w ogóle powstały. Hannibal grany przez Mikkelsena ma więcej fanów, niż Anthony Hopkins w tej roli. Muzyka Briana Rietzella i przepiękne ujęcia.

Trzeci sezon stracił tempo i był mocno zamieszany, ale to nic. To nadal kawałek arcydzieła z genialnymi wręcz postaciami, z Hannibalem i Willem na czele.

Oparte na książkach Thomasa Harrisa. Trzeci sezon to w zasadzie trzecia książka z serii – „Hannibal”. Serial ma trzy sezony i został po nich anulowany, ale aktualnie trwają rozmowy nad przejęciem serialu przez inną stację.

The 100

Może to w pierwszej chwili wygląda, jak serial dla nastolatków. Nawet na stopklatce z oficjalnego zwiastuna wszyscy są tacy śliczni i wygładzeni, ale nie dajcie się zwieść. To kawał dobrej postapokalipsy. Trochę sci-fi, ale ogólnie jest świetnie. Fabularnie. Obsada nie zostawia wiele do życzenia, nawet jeśli większość z tych twarzy widzicie na ekranie pierwszy raz. Wkurzająca jest tylko główna bohaterka, przynajmniej dla mnie, ale są ludzie, którzy ją polubili.

Oparte na serii o tym samym tytule, napisanej przez Kass Morgan. Początkowo miała być to trylogia, ale dziewczyna woli kasę niż sensowną akcję. Na szczęście prace nad serialem rozpoczęły się jeszcze przed publikacją pierwszej książki, więc poza postaciami i „zarysem” fabuły, odstępstw jest bardzo wiele i ogląda się to znacznie lepiej niż czyta. Potwierdzony piąty sezon, który ruszy już na początku 2018 roku.

Amerykańscy Bogowie

Jeden z debiutów 2017 roku. Można go oglądać na Amazonie.

Po pierwsze Emily Browning, moja śliczna Emily, po drugie Lincoln ze 100. Po obejrzeniu okazuje się, że jeszcze, po trzecie: soundtrack (stworzony przez Briana Rietzella, który odpowiedzialny jest także za muzykę w serialowym Hannibalu) i po czwarte: Pornstache (z Orange is the New Black) w tak uroczej roli, że momentalnie go uwielbiam.

Oparte na powieści „Amerykańscy Bogowie” Neila Gaimana. Pokręcone i prześliczne, wizualnie i dźwiękowo. Aktorzy dopisali, ujęcia są po prostu genialne i nie potrafiłam oderwać wzroku. Niektóre sceny mogłabym pewnie oglądać w kółko, tak jak tę piękną z Gościa (kiedyś może przygotuję gify z tych pięknych scen?). Oczywiście, krwi jest pełno i nie można powiedzieć, że nie jest to serial brutalny i drastyczny. Ale ciekawy i dobry jest z pewnością. Od książki odbiega, według jednych lepszych, według innych gorszy. Mnie zauroczył bez reszty, zarówno fabułą jak i wykonaniem.

Holistyczna agencja detektywistyczna Dirka Gently’ego

Serial już anulowany, po dwóch sezonach, ale to nic.

Przezabawny ze świetną muzyką Cristobala Tapia de Veer. Możliwe, że jego nazwisko nic Wam nie powie, ale dla mnie to absolutnie niesamowita muzyka w Utopii, później w Humans. Ze względu na niego obejrzałam „The Girl with All the Gifts” i nie żałuję. Koleś jest obłędny.

Wracając jednak do serialu. Odczaruje on Wam Elijaha Wooda, już przestanie być Frodo, serio. Amanda jest prześliczna, a Rowdy 3 są tak chaotyczni, że nie sposób ich nie uwielbiać. Nawet czarne charaktery w tym serialu można darzyć ciepłymi uczuciami.

Hasłem serialu jest „Everything is connected”, a Holistyczna agencja detektywistyczna nie znajduje się szukaniem wskazówek czy dowodów, bo Dirk Gently ma dziwną „moc”, która sprawia, że zazwyczaj jest tam, gdzie ma być. Drugi sezon się zmienia, bohaterów mamy nadal tych samych, ale to już nie detektywistyczne zagadki.

Perełeczka. Drugi sezon 7 stycznia pojawi się na polskim Netfliksie.

Oparte na powieści Douglasa Adamsa o tym samym tytule. Douglas Adams to autor „Autostopem przez Galaktykę”.

Bosch

Jeden z seriali przygotowanych przez Amazon. Liczy trzy sezony i opowiada o policjancie pracującym w Hollywood.

Pierwszy sezon jest bardzo dobry, drugi słabszy, a trzeci znów wrócił do formy. Potwierdzony jeszcze minimum jeden, który powinien pokazać się w okolicach marca 2018. Bosch to serial, który zmotywował mnie w ogóle do serii Kulturalny Przegląd Miesiąca i był jednym z niewielu, które przybiły nas do telewizora na tyle, że zobaczyliśmy wschód słońca.

Z książkami jeszcze nie miałam styczności, cały czas czekają na półce w Legimi.

Oparte na serii książek Michaela Connelly’ego o Harrym Boschu.

Man in the High Castle

Co by było, gdyby druga wojna światowa skończyła się inaczej?

Historia umieszczona jest w latach ’60 w „Ameryce”, która jest podzielona pomiędzy Japonię a nazistowskie Niemcy. Po świecie krążą tajemnicze nagrania, w których pokazane jest, że wojna skończyła się inaczej, tak jak my znamy…

Oparte na powieści Philipa K. Dicka o tym samym tytule. Fabularnie jest wzorowane na książce, ale nie jest ekranizacją 1:1. Zdecydowanie bardziej podoba mi się serial, niż książka.

Electric Dreams

Antologia stworzona przez Channel 4 na zlecenie Amazona. Składa się z 6 odcinków, które na początku przyszłego roku powinny być dostępne dla szerszej widowni. Aktualnie można je obejrzeć na Channel 4 właśnie. Muzykę do dwóch odcinków robił znów Cristobal, a w obsadzie znajdziemy takie gwiazdy jak Bryan Cranston czy Steve Buscemi, obok Tuppence Middleton i kilku innych aktorów znanych fanom brytyjskich produkcji.

Oparte na opowiadaniach Philipa K. Dicka.

Dexter

Kultowy wręcz serial o seryjnym mordercy, pracującym jednocześnie w policji. Morduje według kodeksu, tylko złych ludzi i jakoś udaje mu się to pogodzić z pracą, a później „normalnym życiem”, zawierającym żonę i dzieci.

8 intensywnych sezonów i choć niektóre trochę tracą na sile i możemy wręcz odnieść wrażenie, że to już dawno powinien być koniec, to później wstaje w przepięknym wręcz stylu. Nie umiem wybrać ulubionego sezonu, męczył mnie tylko czwarty. Poza główna obsadą w większości sezonów przewijają się też większe gwiazdy. Johnny Lee Miller, Colin Hanks czy John Lithgow.

Oparte na serii Dexter Jeffa Lindsaya. Książki różnią się od serialu, ale są nadal świetne. Już końcówka pierwszej uświadamia nam, że to, co będzie się działo dalej, z serialem nie będzie miało zbyt wiele wspólnego. Ale to nic złego, bo… (spoiler).

Pretty Little Liars

Mogę wiele mówić o tym serialu. Że to 7 lat życia i dziesiątki rozczarowań, że jest przekombinowany. Ale to nie zmienia faktu, że bohaterów się uwielbia, a muzyka pozwala puścić wiele w niepamięć. Kameo scenarzystki w ostatnim odcinku sprawiło, że chyba każdy z fanów chciał jej strzelić między oczy, ale no.

Zaginęła Alison, przyjaciółka naszej głównej czwórki. Ktoś zaczyna dziewczynom pisać dziwne SMS-y, po chwili już mamy stalking, odkrywamy brudy z przeszłości bohaterek, jak i zaginionej Ali. Po czasie to się wszystko miesza, mamy tajemnicze -A, które wcale nie stoi na szczycie wszystkiego. Nie wiadomo, komu ufać, komu nie. Trochę ludzi ginie, scen miłosnych na tony, ale to się dobrze ogląda, nawet jeśli czasem jest przekombinowane.

Oparte na serii (dużej) książek Sary Shepard o tym samym tytule. Akcja rozwija się inaczej, więc spokojnie można obejrzeć serial i przeczytać książki. Pisane jest bardzo lekkim językiem, co sprawia, że pochłania się je momentalnie.

The Walking Dead

Jeden z najbardziej popularnych seriali ostatnich lat, jeden z tych, który przekonał świat, że seriale są czegokolwiek warte i potrafią wciągnąć i opowiedzieć lepszą historię niż filmy. Serio, tak było. The Walking Dead podbił świat i dalej jest na fali popularności. I choć motyw zombie mógł się trochę przejeść, to i tak, Daryla zna chyba każdy.

Oparte na serii Roberta Kirkmana o tym samym tytule. W 2003 powstał komiks, w 2011 pierwsza z powieści, wszystko tego samego autora.

Wirus

Jedna z moich prywatnych serialowych perełek. Opowiada o wampirach w Nowym Jorku. Ale nie cukierkowych, nie kulturalnych, tylko obrzydliwych i brutalnych, jak w Nekroskopie. Dobra obsada, dobre ujęcia i historia, która wciąga bez reszty.

Oparte na serii Guillermo del Toro o tym samym tytule. Serial od książki niewiele się różni, więc zdecydowanie bardziej polecam obejrzeć serial, a potem doczytać książkę, gdzie będzie po prostu więcej detali i wyjaśnień.

To na pewno nie wszystkie, ale zdecydowanie te, które najbardziej utkwiły mi w głowie i są uzupełnieniem listy z artykułu, który sprawił, że miałam ochotę „poprawić” listę.

Jak wiele z tych seriali już widzieliście? Lubicie? No i najważniejsze pytanie: co było lepsze? Serial? Czy książka? Bo ja muszę przyznać, ostatnio mało seriali, porównywanych z oryginałami, mnie rozczarowuje.

Jeśli tekst Ci się spodobał, kliknij serduszko poniżej.

Dodaj komentarz

Komentarzy: 2

Anka napisał(a):

Z tych seriali kojarzę tylko PLL i mam książkę z biblioteki, ponieważ postanowiłam przeczytać, aby zacząć oglądać.

Nie wiem, czy oglądałaś I nie było już nikogo, te najnowsze z BBC, chyba tylko trzy odcinki i uważam, że zrobiono to dobrze.

yzoja napisał(a):

Książki są fajne ;) superszybko się czyta.

Tak, faktycznie. Oglądaliśmy to dwa lata temu w Święta, na bieżąco jak wychodziło ;)

%d bloggers like this: