22 listopada 2013

Wylot z gniazda


o wymarzonym domupamiętnik

Za miesiąc (miejmy nadzieję) Matylda będzie już z nami, nadszedł więc czas, kiedy jeden pokój to za mało, kiedy prywatność jest jeszcze bardziej w cenie, jak i brak presji psychicznej, że płaczące maleństwo obudzi kogoś poza nami – stąd też decyzja, mniej lub bardziej pochopna, że czas najwyższy się wyprowadzić z domu rodzinnego, dzielonego z mamą i jej partnerem. Nie rozglądaliśmy się jakoś szczególnie mocno, planowaliśmy zrobić to dopiero koło kwietnia, kiedy mała będzie już „większa” na tyle, że 200 km jazdy jej za bardzo nie zmęczy, jednak trafiliśmy na ofertę mieszkania taką, jaką spotyka się raz w życiu albo i wcale. Śląsk, samo centrum praktycznie, mieszkanie w kamienicy, ogromne, w stanie wymagającym odświeżenia lecz nadającym się do zamieszkania, wolne od zaraz…

Zadzwoniłam, było jeszcze wolne. Z prostej przyczyny nie mieliśmy jak go zobaczyć sami, wysłaliśmy więc teściów, którzy wrócili z „obchodu” zachwyceni, bo takie duże, takie słoneczne, taka piękna kamienica, czyściutka klatka, piękne drewniane drzwi między pokojami i ogólnie, wszystko praktycznie na tak. Nadeszła więc trudniejsza część liczenia funduszy – czy damy radę, bo kaucja, bo wiadomo, pierwszy czynsz z góry, bo ogrzewanie gazowe, które dobrze wiemy (bo mieszkaliśmy w podobnym mieszkaniu przez chwilę) jak pięknie potrafi pociągnąć po kieszeni, bo zbliża się poród, więc fotelik, łóżko dla Amona, masa ubranek jeszcze, ubezpieczenie auta i zapewne sto rzeczy, na które jeszcze trzeba będzie wyłożyć pieniądze w najbliższych miesiącach. Po sprawdzeniu wszystkiego parę razy uznaliśmy, że powinno się udać, że najwyżej zrezygnujemy z jedzenia na mieście, kupowania gier, czy tych innych zbędniejszych wydatków, na które idzie dość pokaźny procent naszych wpływów. Bo warto.

Egoistycznie mniej lub bardziej

Jedną z ważniejszych dla mnie rzeczy w kwestii samej przeprowadzki, jest fakt, że będę mogła rodzić w spokoju na Śląsku, na Bogucicach w Katowicach, w tym samym szpitalu, w którym urodził się Amon półtora roku temu. Poród napawa mnie szczerze przerażeniem, choć podobno z drugim powinno być łatwiej. Cieszę się, że będę w miejscu, które już znam, gdzie wiem jak wysoki jest poziom opieki medycznej, gdzie wiem, że będę leżeć w wyremontowanej sali z jedną bądź dwiema kobietami na łóżkach obok, z jedną łazienką na ten jeden pokój, gdzie bardzo chętnie wypuszczają do domu jak najszybciej się da – a na tym mi zależy, bo będzie to najprawdopodobniej okres świąteczny i niezbyt uśmiecha mi się spędzić wigilię w szpitalu jeszcze.

Dodatkowo wielką korzyścią dla nas z mieszkania Tam, są teściowie, którzy zakochani są w Amonie nieziemsko i są chętni spędzać z nim każdą wolniejszą chwilę, byśmy my w spokoju mogli zająć się małą i pracą, bo tego mi tutaj brakuje – żebyśmy mogli zostawić komuś Amona na godzinkę czy dwie i wyskoczyć na spacer, kolację czy do kina, co udało nam się przez ten ponad rok mieszkania tutaj zaledwie dwa razy.
Poza tym, na Śląsku Krzysiek ma przyjaciela, moja najlepsza przyjaciółka studiuje w Katowicach, więc możemy się widywać co średnio trzy tygodnie, kiedy ma zjazdy na uczelni, więc dosłownie nic w kwestii towarzystwa nie tracimy, tylko zyskujemy.

Bo my tak kochamy Śląsk

d4db264a3e5711e3953222000a1f912e_8Śląsk to region naszych wspomnień, Zabrze i Katowice są pełne „naszych miejsc”, których tutaj zwyczajnie nie mamy. Tam jest miejsce, gdzie się poznaliśmy, gdzie był pierwszy pocałunek, pierwsze nieprzespane noce, pierwsze wspólne mieszkanie czy spacery o wschodzie słońca. Nie jesteśmy świadomi jak bardzo uwielbiamy Śląsk dopóki tam nie jesteśmy – byliśmy tam miesiąc temu i dobrze wiem co mówię. Nie ma dla nas lepszego miejsca do życia.

Trzymam więc kciuki sama za siebie i za nas, byśmy dali radę się utrzymać w tym nowym mieszkaniu, żebyśmy nie musieli się przeprowadzać przez najbliższe dziesięć lat i już się nie łapali półśrodków. Jejku, jak bym chciała.

Przeprowadzka już w przyszłą sobotę, dzień przed moimi dwudziestymi drugimi urodzinami.

Jeśli tekst Ci się spodobał, kliknij serduszko poniżej.

Dodaj komentarz

Komentarzy: 1

Najbardziej lubiane

4 lata temu

Horrory, które warto obejrzeć (i parę tych, które odradzam)

Lecimy z horrorami.

przeczytaj »
1 rok temu

Bullet Journal – podstawy

Bullet Journal to system produktywności stworzony przez Rydera Carrolla, projektanta z Nowego Jorku,...

przeczytaj »
3 lata temu

15 mało znanych filmów, które warto obejrzeć

Uwielbiacie wpisy o filmach, prawda?

przeczytaj »
12 miesięcy temu

Harry

Ten tekst nie będzie się klikał, nie będziecie go udostępniać, ani przesadnie lajkować.

przeczytaj »

Najczęściej udostępniane

4 lata temu

Horrory, które warto obejrzeć (i parę tych, które odradzam)

Lecimy z horrorami.

przeczytaj »
1 rok temu

Bullet Journal – podstawy

Bullet Journal to system produktywności stworzony przez Rydera Carrolla, projektanta z Nowego Jorku,...

przeczytaj »
2 lata temu

Idź oddaj krew

Zaczęły się wakacje, ludzie spędzają bardzo dużo czasu w samochodach, jest sporo wypadków i krew jes...

przeczytaj »
3 lata temu

15 mało znanych filmów, które warto obejrzeć

Uwielbiacie wpisy o filmach, prawda?

przeczytaj »