Nie wiem, czy faktycznie to nasz szósty dom. Pewnie nie, pewnie ósmy, mój już nasty. Drugi w Irlandii, to na pewno. Mam nowe biurko.

Dziś o 17 minęło pół roku, odkąd jesteśmy w Irlandii. Sześć miesięcy! Brzmi, szczerze, niewiarygodnie. Czuję się, jakby minęły może dwa? Może niewiele więcej.

No właśnie, bo Wy w sumie niewiele wiecie nadal, jak to się wszystko stało, że tak nagle tam, teraz tu.

Za trzy tygodnie i pięć godzin będziemy lądować w Irlandii na lotnisku w Shannon. Trzy tygodnie! To mniej niż minęło od seansu Lovesick, co było przecież tak niedawno. Cholera. Stresuję się.