Nareszcie. Moje piękne ikonki mają sens. Cieszę się jak głupia, z pastelowych kolorów też. Może wreszcie będę zadowolona trochę dłużej? Fitbit działa. Liczę kalorię. Zaraz idę na spacer.

Z moim laptopem ostatnio nie najlepiej. Wczoraj umarło mu się trochę, pewnie za karę, że chciałam zainstalować Origina, czyli wiecie, #PCMasterRace. A tak serio, to od dawna z nim źle. Niemniej.

Ostatnio praca idzie mi dobrze. Po prostu dobrze. Parę fajnych, satysfakcjonujących projektów, na które nawet patrzę z przyjemnością.

Jeśli chodzi o moje życie ostatnio, to nawet nie mam czasu pomyśleć o tym „co u mnie”. Pracuję, dużo.

Czytam właśnie Tragedyję jaką jest „Dziecko wspomnień”. 240 stron, które zapowiada się na bełkot z niezłym zakończeniem (którego niestety się już domyślam).