O telefonach wspominałam tu już kilka razy, marzyłam o Samsungu Galaxy S III (dorobiłam się w końcu mini), potem chciałam HTC Desire 601, a ostatecznie kupiłam sobie Zenfone 5 od Asusa, za którym szalałam też przez kilka miesięcy. Za chwilę stuknie nam kwartał razem, mogę Wam więc już trochę o nim poopowiadać.
Zagadka brzmi: co to jest, w prawym dolnym rogu balkonu? Zastanawia mnie to od ponad roku. Materiał wygląda na welur, na pewno nie jest to foliowy worek. Nie szkodzi mi deszcz, śnieg czy wiatr, jest tam zawsze, codziennie. No i nie kojarzę tam nigdy otwartych okien, nawet w największe upały.
Trochę ta seria się zmieni, skoro o książkach piszę osobne recenzje i staram się o filmie pisać parę słów – te mniejsze teksty pewnie sklecę po prostu tutaj zamiast tworzyć wpisy po 200-300 słów, to chyba będzie odpowiednia równowaga. Jest 29 maja, nadrabiam więc dość późno, mam nadzieję, że nic nie pominę.
W pogoni za Vermeerem to drobna książeczka, zaledwie dwieście stron. Klasyczny przedstawiciel literatury młodzieżowej – dwójka nastoletnich dzieci, przypadkowo łącząca ich przyjaźń i zagadka w tle.
Blog dalej nie doczekał się ołtarzyka dla Michaela Westona, więc czas zacząć to naprawiać. Powiedziałam, że skupię się na recenzjach, nawet krótkich, filmów i książek, więc oto jest, recenzja filmu See You in Valhalla, zakładam, że słyszycie o nim teraz pierwszy raz. Obyczaje to nie jest mój ulubiony gatunek filmów.
Kiedyś powiedziałam sobie, że będę opisywać każdą przeczytaną książkę chociaż w kilku słowach. Nie wychodzi mi to jednak. Czasem dodam parę słów na Lubimy Czytać, dosłownie dwa zdania, rzadziej stworzę recenzję z prawdziwego zdarzenia jak było z FUTU.RE, wiele książek jednak przechodzi bez echa, zupełnie niesłusznie.