Na ten dzień czekam od początku wyzwania – temat o książkach. Lepiej i łatwiej być nie mogło. Aktualnie czytam trzy książki, tak w bardziej zaawansowanym stadium, bo nie liczymy oczywiście tych wszystkich, które kiedyś zaczęłam i nie skończyłam. Są to Łzy Diabła, W pogoni za Vermeerem i Battlefied 4: odliczanie do wojny.
Temat brzmi świetnie, trochę produktywność, trochę wymaga zastanowienia się nad sobą. To już czwarty dzień wyzwania, bardzo mi się ono podoba! Motywacja do pisania to zawsze coś dobrego. Nawyki, które muszę w sobie zmienić – przedstaw listę rzeczy, które chciałabyś przestać robić lub, które chciałabyś przekształcić, w pozytywne i produktywne nawyki.
Każdy czasem marzy, prawda? Czasem może chciałby być kimś innym? Umieć coś szczególnego… Ze mną nie jest inaczej.
Wyzwania raz na jakiś czas to naprawdę dobry pomysł, żeby usiąść poważniej nad blogiem i poświęcić mu parę chwil więcej niż normalnie.
Wiecie, że jestem kochliwa. Jeśli chodzi o aktorów, muzykę, seriale czy jakieś zupełnie różne rzeczy, których normalni ludzie nie kochają. Jeszcze tego czegoś nie sprawdziłam, czytam informacje na stronie i zastanawiam się, który produkt nominować do posiadania. Jest to więc wpis o niczym – znalazłam po prostu coś fajnego i chcę Wam pokazać.
Dwa lata temu pisałam, jak to zgubiłam muzykę, zajęta słuchaniem dzieci, bez konta na Deezerze i sterty płyt obok napędu komputera. Od kilku miesięcy muzyka znów jest obecna w moim życiu, tak poważnie, jak kiedyś. Wróciłam nawet do korzystania z last.