Nareszcie. Moje piękne ikonki mają sens. Cieszę się jak głupia, z pastelowych kolorów też. Może wreszcie będę zadowolona trochę dłużej? Fitbit działa. Liczę kalorię. Zaraz idę na spacer.

Kolejny redesign. Kto dostał cholery ten podnosi rękę w górę, zostawia wkurzoną minkę na Facebooku albo kilka L na klawiaturze.

Jeśli chodzi o moje życie ostatnio, to nawet nie mam czasu pomyśleć o tym „co u mnie”. Pracuję, dużo.

Tak, znowu. Po cichu liczę, że to już tak na dłużej – na ten moment jestem naprawdę zadowolona i poza drobnymi poprawkami, które wyjdą w praniu, nie mam ochoty nic zmieniać.

Szok, niedowierzanie, dodaję wpis w kategorii miniblog, żeby Wam powiedzieć, że nadchodzą zmiany.