Kolejny mały redesign
A może nie aż taki mały? Pojedynczego wpisu nie ruszam, bo jestem naprawdę z niego zadowolona, ale z główną wciąż mam wątpliwości, dlatego znów się zmieniła.
A może nie aż taki mały? Pojedynczego wpisu nie ruszam, bo jestem naprawdę z niego zadowolona, ale z główną wciąż mam wątpliwości, dlatego znów się zmieniła.
Skończyłam. Było ciężko. Zaczęłam tę książkę kilka ładnych miesięcy temu – chyba jeszcze przed końcem roku. A ostatnią stronę zobaczyłam dopiero wczorajszej nocy. Nie odnajduję się w wierszach i górnolotnej literaturze. Fabularnie jest ciekawie, ale język tej powieści jakoś nie umiał do mnie przemówić, choć parę cytatów musiałam zapisać, bo są świetne.
Nareszcie, po kilku latach, mam logo. I jest piękne. Zrobił je dla mnie Kryczek i jest bardziej niż idealne.
Prawda? Podoba Wam się jak to tu teraz wygląda? Menu mobilne kuleje, wiem, to normalne, jeszcze ogarnę. Ogólnie jednak w końcu mi się podoba, co znowu nic nie oznacza, bo poprzednie wersje też mi się podobały.
Cieszę się jak dziecko! Jessica Jones, Black Mirror i Bates Motel na wyciągnięcie ręki. A do tego sporo filmów. Wielu pozycji jeszcze brakuje, ale jest ich wystarczająco, by nie nudzić się chociażby przez ten darmowy pierwszy miesiąc. Skradli mi serce filmowymi klasykami, które na mnie czekają. P.S. Jeden tylko film z Westonem? Płaczę.
To, że napalam się co chwilę na nowe rzeczy już pewnie dobrze wiecie. O tym, że od prawie roku korzystam z kalendarza firmy Leuchtturm 1917 też pewnie dobrze wiecie. Od kilku dni przebąkiwali na Twitterze o nowych kolorach notatników i dziś je zaprezentowali.