Kolejny redesign. Kto dostał cholery ten podnosi rękę w górę, zostawia wkurzoną minkę na Facebooku albo kilka L na klawiaturze.

9561.

Od Blue Monday minęło już kilka poniedziałków. Za dwa dni kolejny, pierwszy w lutym.

9542.

To jest tak, że ostatnio wszystkiego mam dość.

9491.

To jeden z tych dni, kiedy mam totalnie dość wszystkiego.

9376.

Nareszcie. Moje piękne ikonki mają sens. Cieszę się jak głupia, z pastelowych kolorów też.

9304.

Z moim laptopem ostatnio nie najlepiej.

Czytam książkę, której głównym bohaterem jest koleś po pięćdziesiątce, kompozytor muzyki filmowej, który dostał Oscara. Nie lubi się tym chwalić, a jednak czytamy o tym naście razy.

Wrzuciłam jakiś czas temu na Twittera głupi obrazek, taką gimnazjalną zabawę – za każdy lajk wrzucę jakiś fakt o sobie.

Nałogowo przeglądam justwatch z zaznaczonymi subkskrypcjami, które posiadam. Rzucił mi się wczoraj w oczy tytuł XX, z trupią czachą zrobioną z odcisku ust. Już brzmi dobrze.

Kręciłam się wokół Jottbooków od dłuższego czasu, ale jakoś tak zawsze ostatecznie nie klikałam „dodaj do koszyka”. Aż do teraz, do limitowanej metalicznej edycji na stulecie firmy.