Odkopałam trochę Deezera, znalazłam parę dobrych piosenek, zapisałam parę zdjęć z Instagrama, nabiłam sporo poziomów w Battlefieldzie i przeczytałam naprawdę dużo książek, nadrabiając w końcu zaległości. To był dobry miesiąc! Z kulturalnego punktu widzenia bardzo mi się podobał, chociaż po cichu powiem, że tęsknię trochę za Westonem na ekranie, więc we wrześniu będzie go więcej.
Wiecie, że jestem kochliwa. Jeśli chodzi o aktorów, muzykę, seriale czy jakieś zupełnie różne rzeczy, których normalni ludzie nie kochają. Jeszcze tego czegoś nie sprawdziłam, czytam informacje na stronie i zastanawiam się, który produkt nominować do posiadania. Jest to więc wpis o niczym – znalazłam po prostu coś fajnego i chcę Wam pokazać.
Od dłuższego czasu marzy mi się tutaj dział skupiony wokół ręcznego pisania, długopisów, notatników, kalendarzy i listów. W konkursie zorganizowanym przez Pilot Pen Polska na Facebooku zostałam wybrana do napisania recenzji nowego ich produktu — G-TEC-C maica, czyli wyjątkowego żelowego długopisu.
American Sniper to jeden z tych filmów, które na pewno będą zdobić moją półkę w plastikowym opakowaniu z płytą DVD/BD w środku. Z jednej strony jest Bradley Cooper, z drugiej fakt, że przez Battlefielda mocno wkręciłam się w tematy militarne.
Jak większość moich znajomych z Twittera pewnie wie, w czwartek byłam w Warszawie na koncercie Glass Animals, zespołu, który doczekał się nawet własnego wpisu tutaj w ramach nove love (czyli cyklu, który cały czas mam w planach). Glass Animals to brytyjski zespół, chociaż żyłam w przeświadczeniu, że są jednak z USA.
Taka miłość nie zdarza się codziennie. Mnie osobiście nie zdarzyła się przez trzy albo i cztery lata. Ciarki na plecach, ciągłe pragnienie „więcej” i to dziwne uczucie w głowie. Ostatnie takie czary to nie wiem czy nie był Passion Pit. Anberlin był zauroczeniem – nie czułam tego co czuję teraz.