Kolejność jest przypadkowa. Wszystkie te seriale kocham po równo (chyba, że gdzieś zaznaczę inaczej).

„12 małp”. Jeśli znacie tytuł, to za sprawą filmu z ’96 roku z wyśmienitą rolą Brada Pitta i Bruce’a Willisa.

Serial science-fiction to nie koniecznie mój klimat, Star Wars, Gwiezdne wrota czy inne jeszcze tytuły z gwiazdami czy kosmosem w nazwie, nigdy mnie nie kręciły (hejt za 3… 2… 1…).