Legimi, a cóż to? Jeśli nie słyszałeś o tej usłudze, to od tego właśnie zaczniemy. Legimi to abonamentowa usługa, która pozwala nam czytać książki. Coś jak Deezer, chociaż jest więcej różnych „poziomów”, więc możecie dobrać coś dokładnie pod siebie, w zależności od tego ile stron czytacie miesięcznie.
Po pierwsze, to już chcę coś zmienić w szablonie, ale to chyba standard. Po drugie, w ciągu kilku najbliższych dni czeka nas przeprowadzka, mam nadzieję, że udana. Póki co się wszystko układa jak powinna, chociaż wczoraj stres dopadł nas naprawdę na długo. Jeszcze jutro ważna rozmowa, miejmy nadzieję, że też umowa i odetchnę. Uff.
Odkopałam trochę Deezera, znalazłam parę dobrych piosenek, zapisałam parę zdjęć z Instagrama, nabiłam sporo poziomów w Battlefieldzie i przeczytałam naprawdę dużo książek, nadrabiając w końcu zaległości. To był dobry miesiąc! Z kulturalnego punktu widzenia bardzo mi się podobał, chociaż po cichu powiem, że tęsknię trochę za Westonem na ekranie, więc we wrześniu będzie go więcej.
Kolejny raz w tym roku zostałam nominowana do Liebster blog award. Bardzo dziękuję! Jednak, co za dużo to nie zdrowo, odpowiem więc tylko na pytania zadane przez Jagę, a pełnoprawnego „LBA” spodziewajcie się na początku przyszłego roku.
W ostatnich miesiącach widzę trend mówienia otwarcie o swojej wierze, konkretnie oczywiście o Chrześcijaństwie, bo żyjemy w takim a nie innym kraju.
To będzie naprawdę parę zdań, które czuję, że muszę skreślić. Cała nadzieja w Paryżu to literatura kobieca, podobno literatura piękna, powieść składająca się w dużej części z listów, opakowana typową fabułą.