Deezer flow – sesja pierwsza
Jakiś czas temu Deezer wprowadził opcję Deezer Flow, która od razu skojarzyła mi się z radiem na Groovesharku (tak, nadal korzystam i lubię ten serwis – to jedyne miejsce, gdzie mam porobione jakieś porządne playlisty).
Jakiś czas temu Deezer wprowadził opcję Deezer Flow, która od razu skojarzyła mi się z radiem na Groovesharku (tak, nadal korzystam i lubię ten serwis – to jedyne miejsce, gdzie mam porobione jakieś porządne playlisty).
Kocham Instagrama, przyznam szczerze. Uwielbiam robić zdjęcia telefonem, bo zawsze mam go pod ręką, a sam aparat jest naprawdę zadowalający – po prostu klikam. Instagram pozwala mi na to, by szybko uwypuklić najważniejsze elementy zdjęcia (bo uwielbiam filtry), a następnie udostępnić jednocześnie na Facebooku i Twitterze.
Coraz bardziej jestem zdeterminowana, żeby zacząć pisać jakieś opowiadanie. Zarys mam lekki w głowie, pewnie nie jeden. Główną moją rozterką na samym starcie jest to, czy pisać normalnie w zeszycie, moim ukochanym czarnym długopisem, gdzie ponumerowanych kartek nie będę mogła wyrywać ani specjalnie kreślić – bo jak to potem wygląda.
Ostatnimi czasy oboje wracamy nieśmiało do gier innych niż Battlefield. Nadszedł więc dla mnie czas na odświeżenie biblioteki na Steam. Padło na „Nightmares from the Deep: Wyspa Czaszki”, klikankę typu hidden objects, czyli coś mniej-więcej w moim guście.
Nowy cykl, kulturalny misz-masz, gdzie raz w tygodniu będę dzielić się odkryciami muzycznymi, filmowymi, serialowymi i książkowymi.
Taka miłość nie zdarza się codziennie. Mnie osobiście nie zdarzyła się przez trzy albo i cztery lata. Ciarki na plecach, ciągłe pragnienie „więcej” i to dziwne uczucie w głowie. Ostatnie takie czary to nie wiem czy nie był Passion Pit. Anberlin był zauroczeniem – nie czułam tego co czuję teraz.