Skończyłam właśnie czytać 1974, 384 strony w formacie A5. I mam bardzo mieszane odczucia. Debiutancka powieść Davida Peace’a trafiła na moją półkę przypadkiem, leżała przy kasie w Matrasie, w kuszącej cenie 9,90. Spytałam, czy to część serii, czy samodzielna książka i po usłyszeniu satysfakcjonującej odpowiedzi dołożyłam ją do reszty kupowanych książek.
Rok 2014 się kończy, jest już początek grudnia i poza corocznymi zagwozdkami w kwestii prezentów świątecznych, zostaje jeszcze kwestia wyboru kalendarza na przyszły rok.
Cykle? Jak widać kompletnie nie dla mnie, bo z regularnością u mnie… jak widać.
Wpis improwizacja, napisany w ramach powiedzmy „wyzwania”, które przypadkiem wyszło na moim blogowym Facebooku. Pomysł wydaje mi się bardzo fajny, może więc się przyjmie jako stały punkt programu? Tematyką dzisiejszego wpisu będzie więc dzisiejsza pogoda. Ha! Ale nie będzie nudno, obiecuję.
Jak większość moich znajomych z Twittera pewnie wie, w czwartek byłam w Warszawie na koncercie Glass Animals, zespołu, który doczekał się nawet własnego wpisu tutaj w ramach nove love (czyli cyklu, który cały czas mam w planach). Glass Animals to brytyjski zespół, chociaż żyłam w przeświadczeniu, że są jednak z USA.
Okej, jestem po kilku rundkach w nowy dodatek do Battlefield 4 – Final Stand, na który z utęsknieniem czekamy już chyba trzy miesiące (na stronie napisali dawno temu, że pojawi się jeszcze latem).