Wpis powinien trafić raczej na miniblog, ale jest on teraz tak ukryty, że nikt pewnie nie doczyta. Będą zmiany, chyba całkiem spore. Wpisy „ogólne” idą mi słabo, zdarzają się raz na miesiąc, raczej nie częściej i bądźmy szczerzy – nie czytacie.
Jest dobrze, cykl ma sens. W ciągu miesiąca dzieje się sporo rzeczy, wpis aktualizowałam na bieżąco od pierwszego dnia i teraz wydaje mi się, że część z tych seriali czy filmów oglądałam już tak dawno temu! Teraz dużo filmów, mniej książek (cały czas czytam FUTU.RE i ostatnią część Mitów Cthulhu w wizji Lumleya), parę seriali.
Lubię postanowienia noworoczne. Wiele osób uważa, że to bezcelowe, drugie pół świata mówi, że można zacząć w każdym momencie – można, oczywiście, ale noworoczne postanowienia to już tradycja, z której nie chcę rezygnować.
Moją skrytą miłością w ostatnich latach są brandbooki, księgi znaków i ogólnie, pięknie sklejone PDFy, pełne naprawdę interesujących informacji, potrzebnych w mojej pracy.
Wpis improwizacja, napisany w ramach powiedzmy „wyzwania”, które przypadkiem wyszło na moim blogowym Facebooku. Pomysł wydaje mi się bardzo fajny, może więc się przyjmie jako stały punkt programu? Tematyką dzisiejszego wpisu będzie więc dzisiejsza pogoda. Ha! Ale nie będzie nudno, obiecuję.
Wpadłam na ten pomysł już dawno temu, ale, że blog był martwy, to nie było okazji wcielić tego w życie.
Gdzie widzisz siebie za 10 lat?
Jestem całkiem młoda, za twa tygodnie moje dwudzieste trzecie urodziny, ale w sumie często się zastanawiam nad tym jak ma wyglądać moja przyszłość...